Zdalne wykrywanie nadchodzących trzęsień ziemi z użyciem genialnego telepatycznego tzw. "Sejsmografu Zhang Heng'a"
(wielojęzycznie, np. po angielsku For English version click on this flag, polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage, itp.)
(poobcinana wersja tej strony)
Uaktualizowano:
3 października 2013


Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Po polsku:)

Sejsmograf

Sejsmograf w PDF

Trzęsienia ziemi

Artyfact

Źródłowa replika tej strony

26ty dzień

Aleksander Możajski

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Darmowa energia

Telekineza

Napędy

Telepatia

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Książka kucharska

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English:)

Seismograph

Seismograph in PDF

Earthquakes

Artefact

Source replica of this page

26th day

Aleksander Możajski

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Free energy

Telekinesis

Propulsion

Telepathy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Cookbook

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Seismograph

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Seismograph

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Seismograph

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Seismograph

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Testo di [7]

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy internetowe tej witryny, np.:)

(Wersja poszerzona:)

artefact.uhostall.com

bobola.net78.net

cielcza.5GBFree.com

cielcza.iwebs.ws

energia.sl.pl

karma.khoai.vn

proof.t15.org

rex.dasfree.com

soul.frihost.org

tornado.fav.cc

tornado.zxq.net

totalizm.pl

totalizm.com.pl

(Starsze wersje:)

bible.webng.com

malbork.webng.com

tornados2005.narod.ru

petone.loomhost.com

dhost.info/nirvana

pajak.fateback.com

geocities.ws/immortality

morals.mypressonline.com

ufonauci.w.interia.pl


(Wersja skrócona:)

chi.maroc.to

alert.1hwy.com

totalizm.fanspace.com

magnocraft.20fr.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Czy jest to możliwe, że instytucja oficjalnej nauki ziemskiej faktycznie zaczęła już służyć dokładnej odwrotności tego do czynienia czego oryginalnie została powołana, tj. zaczęła służyć szerzeniu kłamstw, wyhamowywaniu postępu, uniemożliwianiu poznawania, blokowaniu dalszego rozwoju ludzkości, itp.? Innymi słowy, czy jest to możliwe, że instytucja oficjalnej nauki ludzkiej osiągnęła już ów zwrotny punkt w swoim "cyklu życiowym" od którego zaczyna się jej upadek - tj. punkt równie zwrotny jakim np. dla religii chrześcijańskiej było uformowanie "inkwizycji" i palenie na stosie każdego kto próbował myśleć inaczej niż było to zgodne z oficjalnymi doktrynami kościoła? Okazuje się, że TAK. Jednym zaś z dowodów na ów początek upadku nauki jest urządzenie opisane na niniejszej stronie. Urządzenie to znane jest obecnie pod nazwą "Sejsmograf Zhang Henga" - ponieważ około 2000 lat temu skonstruował je chiński geniusz o tym właśnie nazwisku. Faktycznie jednak wcale NIE jest ono "sejsmografem", bowiem sejsmograf wykrywa trzęsienie ziemi dopiero kiedy zostaje przez NIE potrząśnięty. Tymczasem historyczne dane informują, że owo urządzenie Zhang Henga zdalnie wykrywało już trzęsienia ziemi kiedy te oddalone były o około 500 kilometrów od owego aparatu. Urządzenie to wykorzystuje bowiem w swym działaniu fale zaburzeń telepatycznych, które gotujące się trzęsienie ziemi rozsyła we wszystkich kierunkach. To właśnie z powodu użycia telepatii w swej zasadzie działania, jego twórca nazwał je "houfeng didongy yi" - co oznacza "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". Niestety, fakt wykorzystania w nim fal telepatycznych jest używany przez dzisiejszych naukowców jako doskonała wymówka aby NIE badać ani NIE budować tego urządzenia. Wszakże "telepatia" jest dla dzisiejszych naukowców tym czym "herezja" była dla średniowiecznej inkwizycji. Niemniej owa "telepatia" jest tylko "wymówką". Faktyczną przyczyną, dla której dzisiejsza nauka NIE bada i NIE wdraża ani opisywanego tu urządzenia, ani też nie bada i nie wdraża dobrze już poznanych metod zapobiegania trzęsieniom ziemi bazujących na tzw. "moralności", jest jej "zachłanność" wyjaśniona dokładniej w punkcie #R1 odrębnej strony o nazwie quake_pl.htm. (Rekomenduję aby później zaglądnąć do tamtego punktu #R1, bowiem jest on jakby kontynuacją niniejszej strony.) Okazuje się bowiem, że wielu "luminarzy nauki" odnosi znaczące korzyści finansowe z faktu, że oficjalnie ludzkość ciągle NIE zna efektywnej metody wykrywania gotujących się trzęsień ziemi. Osoby owe cichcem więc sabotażują wszelkie badania które mogłyby doprowadzić do wypracowania takiej metody. Warto więc przeczytać niniejszą stronę choćby tylko po to aby się przekonać jak wspaniałe są możliwości i działanie starożytnego urządzenia telepatycznego do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi, podjęcia badań którego docydenci dzisiejszej nauki odmawiają z powodu zwykłej ludzkiej małostkowości i chciwości.

Uwagi o "poobcinanej wersji" tej strony: Niniejszy serwer ogranicza wielkość załadowywanych na niego stron do 260 kB. Ponieważ zaś pełna wersja tej strony liczy więcej niż owe 260 kB, aby ją wystawić na niniejszym (wysoce popularnym) serwerze, konieczne stało się wycięcie z niej niektórych punktów co mniej istotnych dla jej zrozumienia lub co mniej związanych z samym Sejsmografem Zhang Henga. Miejsca wycięcia tych punktów zostały poniżej oznaczone umieszczeniem odpowiedniej uwagi (w czerwonym kolorze) zaraz po tytule owych punktów. Oczywiście, treść tych powycinanych punktów czytelnik ciągle może sobie przeglądnąć na innych serwerach też wystawiających tę stronę, jednak NIE ograniczających jej wielkości. Adresy tej strony na owych innych serwerach (nieograniczających jej wielkości) wyszczególne zostały w początkowej części "Menu 3". Z kolei linki do tych serwerów zestawia pierwszy segment w "Menu 4". (Kliknij na któryś z owych adresów lub linków aby się tam przenieść.)


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Cele tej strony:

       Każdego roku trzęsienia ziemi powodują śmierć setek, a niekiedy nawet i tysięcy ludzi. Tymczasem od około dwóch tysięcy lat znane jest telepatyczne urządzenie które pozwala wykryć na dużą odległość moment nadchodzenia niszczycielskiego trzęsienia ziemi i ostrzec o nim ludzi z wystarczającym wyprzedzeniem czasowym aby ci zdołali uchronić siebie i swoje mienie. Urządzenie to już zbudowano i wypróbowa w praktyce - wiadomo więc że z całą pewnością działa. Dlatego tylko z powodu rodzaju hipokryzji, uporu i małostkowych interesów dzisiejszych naukowców nie jest ono obecnie odbudowane aby mogło ocalać życie i mienie tych tysięcy ludzi. Stąd głównym celem niniejszej strony jest uświadomienie, że takie urządzenie do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi już od dawna istnieje, wyjaśnienie jak ono działa, oraz opisanie jak można je zbudować.
       Strona ta ma także dodatkowe cele. Jednym z nich jest uświadomienie, że tylko "w świecie bez Boga" kataklizmy uderzałyby w niewinnych, zaś ich faktyczne przyczyny leżałyby w działalności i zachowaniach ludzi żyjących w dalekich krajach - tak że poszkodowani sami NIE mieliby możności aby im zapobiegać. Natomiast w świecie rządzonym przez Boga, trzęsienia ziemi i wszelkie inne kataklizmy są "karami" które Bóg wymierza tylko tym ludziom którzy uprzednio na nie sobie zasłużyli poprzez długotrwałe praktykowanie wysoce niemoralnej filozofii pasożytnictwa jaka uniemożliwia życie zgodne z wymaganiami Boga. Stąd jednym z celów tej strony jest naukowe udokumentowanie że w naszym świecie rządzonym przez Boga, każdy uderzony przez kataklizm sam sobie zasłużył na karę. Strona ta dokumentuje również, że zrozumienie owego faktu jest wysoce korzystne dla ludzi - co także podkreśla punkt #B3 strony landslips_pl.htm oraz punkt #F1 ze strony totalizm_pl.htm. Wszakże dzięki zrozumieniu "co" i "jak" jest karane przez Boga, każdy może teraz efektywnie bronić się przed kataklizmami poprzez podjęcie postępowań zapobiegawczych zgodnych z metodami działania Boga - po szczegóły patrz punkt #C5.1 tej strony. Jeszcze innym celem tej strony jest udokumentowanie, że sporo ludzi "religijnych" także wpada w szpony owej wysoce niemoralnej filozofii pasożytnictwa której praktykowanie jest karane przez Boga zesłaniem kataklizmu - dlatego sam fakt czyjejś "religijności" wcale NIE chroni nikogo przed kataklizmem, tak samo jak sam fakt czyjegoś wyznawania "ateizmu" wcale NIE zagraża nadejściem kataklizmu. Dlatego strona ta dokumentuje także typowo przeaczaną prawdę iż "moralności" NIE wolno mylić z "religijnością", a stąd że fakt czy ktoś będzie dotknięty następstwami kataklizmu, czy też będzie od następstw kataklizmu uchroniony, zależy wyłącznie od tego "jak moralne jest życie które prowadzi" oraz "jak aktywnie ktoś ten popiera moralność, prawdę, sprawiedliwość, pokój, miłość, itp.". Najlepiej ów fakt jest wyrażony słowami z bibilijnej "Księgi Ezechiela" wersety 33:18-19, cytuję: "Jeśli odstąpi sprawiedliwy od sprawiedliwości swojej i popełniać będzie zbrodnie, to ma za to umrzeć. Jeśli odstąpi występny od swego występku i postępować będzie według prawa i sprawiedliwości, to ma za to zostać przy życiu." (Odnotuj, że ta ogromnie istotna zasada postępowania Boga jest dodatkowo wyjaśniona nieco szerzej w tej samej "Księdze Ezechiela", wersety 18:20-28.)


#A2. Co mnie zainspirowało do napisania tej strony:

       Nasza planeta nieustannie nękana jest morderczymi trzęsieniami Ziemi. W drugi dzień Święta Bożego Narodzenia z dnia 26 grudnia 2003 roku tragiczne trzęsienie ziemi w mieście Bam z Iranu odebrało życie ponad 30 000 ludziom. Również w ten sam drugi dzień świąt, tyle że w dniu 26 grudnia 2004 roku, potężne trzęsienie ziemi i fale tsunami z Oceanu Indyjskiego odebrały życie około 300 000 ludziom. Wszystkie owe mordercze przypadki przypominają nam jak istotną dla ludzkości jest zdolność do rozpracowania na Ziemi zasady działania, metody, oraz instrumentu, które byłyby zdolne do zdalnego wykrycia nadchodzących trzęsień ziemi wystarczająco wcześniej zanim zdołają one uderzyć. W chwili obecnej ludzkość nie posiada takiego działającego urządzenia. Niemniej, zaskakująco, już od 132 roku AD ludziom znana jest sprawdzona w działaniu zasada działania i efektywna metoda zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi (znaczy jest ona znana już od niemal 2000 lat). Tyle, że zasada ta obecnie jest celowo ignorowana przez dzisiejszą "ateistyczną naukę ortodoksyjną" czyli przez dotychczasową oficjalną naukę ziemską - tak jak nauka ta zdefiniowana została w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm oraz w punkcie #C1 strony o nazwie telekinetyka.htm. Nikt oficjalnie zasady tej nie chce jej badać. Nikt też oficjalnie nie chce budować bazującego na niej instrumentu alarmowego. Sarkastycznie, powodem tego celowego ignorowania cudownego instrumentu jest fakt, że jego zasada działania wykracza poza horyzonty filozoficzne dzisiejszej nauki. Bazuje ona wszakże na przechwytywaniu i dekodowaniu "fal telepatycznych" (przez starożytnych Chińczyków zwanych "chi"), których istnienia owa "ateistyczna nauka ortodoksyjna" ciągle nie chce oficjalnie uznać. Ponadto owa zasada działania jest bolesnym przypomnieniem niedoskonałości i podrzędności dzisiejszej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", która w 21-wszym wieku ciągle jest niezdolna do zrozumienia zjawisk jakie stoją poza zasadą działania urządzenia technicznego zbudowanego niemal 2000 lat temu. To dlatego jednym z najpilniejszych zadań dzisiejszych społeczeństw jest "złamanie monopolu na wiedzę" dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" oraz stworzenie dla niej efektywnej "konkurencji", poprzez oficjalne ustanowienie zupełnie nowej "nauki totaliztycznej" która będzie badała rzeczywistość z przeciwstawnego niż dotychczas podejścia zwanego "a priori" dla którego naukowych i filozoficznych fundamentów dostarczają Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz filozofia totalizmu. Wszakże przez tak długo aż dotychczasowa nauka zacznie mieć oficjalną konkurencję która będzie "patrzyła jej na ręce", nauka ta nie pozbędzie się dotychczas przez nią praktykowanej wysoce niemoralnej kultury leniwego myślenia, niezweryfikowanych przez nikogo twierdzeń które szybko okazują się zupełnie nieprawdziwe, unikania definitywnych odpowiedzi i brania odpowiedzialności za to co naukowcy twierdzą, "naciągania" wyników badań do interesów tych co najlepiej płacą, ukrywania prawdy, itd., itp. Narazie bowiem nauka i naukowcy czasami oficjalnie rozgłaszają kardynalne bzdury tylko ponieważ brak jest innej autorytatywnej instytucji, w rodzaju właśnie konkurencyjnej "nauki totaliztycznej" - która mogłaby bzdury te ujawnić społeczeństwu i skorygować.
       W chwili obecnej ludzkość opanowała technicznie jedynie metodę wykrywania trzęsień ziemi po fakcie czyli po tym jak one już uderzą. Powodem jest, że narazie w użyciu znajdują się jedynie sejsmografy inercyjne. Ich cechą zaś jest, że muszą one być "wstrząśnięte" przez dane trzęsienie ziemi aby mogły je zarejestrować. Jednak owa zasada działania i instrument, które znane były ludziom już w startożytności, są znacznie bardziej doskonałe od dzisiejszych sejsmografów. Umożliwiały one bowiem zdalne wykrywanie trzęsień ziemi jakie dopiero są w stadium przygotowywania się. Jednocześnie zaś owo oficjalne ignorowanie tej zasady i instrumentu przez dzisiejszą naukę ziemską wcale nie pomniejsza ich użyteczności, ani nie unieważnia historycznie potwierdzonych ich sukcesów. Dlatego niniejsza strona internetowa przyjmuje na siebie zaszczytne zadanie przypomnienia wszystkim o tej celowo dyskryminowanej przez naukę zasadzie i instrumencie. Wszakże owa zasada i instrument są już sprawdzone w działaniu. Z ich użyciem starożyni Chińczycy byli w stanie wykryć nadchodzące trzęsienia ziemi na długo zanim te do nich dotarły. Niezwykłe urządzenie techniczne skonstruowane dla omawianej tutaj zasady działania nazywane wtedy było houfeng didongy yi. Owa nazwa w języku Chińskim oznacza "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". (Odnotuj, że słowo "fluid" zostało tutaj użyte w jego zrozumieniu z hydromechaniki. Oznacza ono wszystkie substancje znajdujące się w stanie innym niż stały.) Obecnie jednak urządzenie to jest znane na Ziemi pod odmienną i raczej wysoce mylącą nazwą "Zhang Heng seismograph".
       Faktycznie to każde trzęsienie ziemi "obwieszcza" swoje nadejście przez spory okres czasu przed tym zanim uderzy. Jest powszechną wiedzą, że owe "obwieszczanie" jest pochwytywane i rozumiane przez wiele zwierząt które dostają ataku paniki w jakiś czas zanim potężne trzęsienie ziemi ma uderzyć. Również niektórzy ludzie którzy odznaczają się tzw. "zdolnościami psychicznymi" są w stanie usłyszeć nadchodzące trzęsienie ziemi. Ponadto urządzenie techniczne opisywane na niniejszej stronie internetowej było w stanie "usłyszeć" i "zrozumieć" owe "obwieszczenia" nadchodzących trzęsień ziemi. Dlatego było ono w stanie nawet wskazać ile czasu pozostało zanim dane trzęsienie ziemi miało uderzyć. Niefortunnie dla nas, tamto urządzenie zbudowane zostało tylko jednorazowo około 2000 lat temu. Potem zaś zostało ono zapomniane. Stąd dzisiaj ciągle ono oczekuje na kogoś kto zrekonstrułuje je z użyciem nowoczesnej techniki. Pechowo jednak, od czasu kiedy ta strona została opublikowana w marcu 2003 roku, moje nieustanne wysiłki aby znaleźć instytucję badawczą która by mi dopomogła zbudować owo cudowne urządzenie, jak narazie pozostały bezowocne. Wygląda na to, że nasze dzisiejsze instytucje naukowe w sposób zamierzony unikają zainwestowania w badania i technikę która byłaby w stanie wyczuć ostrzeżenia zawarte w owych telepatycznych "obwieszczeniach" nadchodzących trzęsień ziemi.
       W punkcie #H4 pod koniec niniejszej strony internetowej zostanie wyjaśnione, że podobnie jak trzęsienie ziemi również i tornada wysyłają w przestrzeń sygnał telepatyczny obwieszczający ich nadejście. Sygnał ten także może zostać pochwycony i zrozumiany przez urządzenie będące nieco zmodyfikowaną wersją instrumentu opisanego na tej stronie internetowej. Dlatego zasada działania i instrument "houfeng didongy yi", które wyjaśnione są na tej stronie, nadają się do zdalnego wykrywania zarówno nadchodzących trzęsień ziemi, jak i nadlatujących morderczych tornad, a nawet huraganów.
       Niniejsza strona internetowa pokazuje liczne fotografie dzisiejszych replik "houfeng didongy yi". Należy tutaj jednak wyraźnie podkreślić, że żadna z pokazanych tutaj replik nigdy nie zadziałała. Wszystkie one są jedynie replikami które kopiują zewnętrzyny wygląd i niektóre podzespoły tego instrumentu, NIE są jednak zdolne zadziałać tak jak ów instrument oryginalnie działał. Faktycznie też, dotychczas nikt nie zdołał zbudować repliki tego instrumentu która by zadziałała tak jak powinna - na przekór że ludzkość tak chełpi się swoim dzisiejszym poziomem techniki. Powodem ich niezdolności do zadziałania jest, że wszystkie dotychczasowe repliki "houfeng didongy yi" budowane były dla błędnej zasady działania. Zakładały one bowiem, że instrument ten oryginalnie działał na zasadzie inercji - czyli tak jak czynią to dzisiejsze sejsmografy. Tymczasem faktycznie działa on na zasadzie "analogowego przetwarzania sygnału przenoszonego przez fale telepatyczne". Dopiero niniejsza strona po raz pierwszy ujawnia jaka była prawdziwa zasada działania tego cudownego urządzenia.


#A3. Pokrewna strona o nazwie day26_pl.htm omawia tematykę tzw. "tsunami" które są indukowane opisywanymi tutaj trzęsieniami ziemi:

       Tych z czytelników, których zainteresowała treść niniejszej strony, zapraszam również do przeglądnięcia pokrewnej strony o nazwie day26_pl.htm. Tamta pokrewna strona omawia tematykę tzw. "tsunami" które jak wiemy za pomocą łańcucha przyczynowo-skutkowego fizykalnie są zaindukowane przez trzęsienia ziemi. Z tego powodu tamta strona day26_pl.htm poszerza oraz dodatkowo naświetla z odmiennej perspektywy, wiele tematów omawianych również na niniejszej stronie.


Część #B: Dlaczego mordercze trzęsienia ziemi, oraz inne katastrofy, są nieszczęściami tylko z ludzkiego punktu widzenia:

       Dla zmniejszenia objętości niniejszej poobcinanej wersji tej strony, następne jej punkty od #B0 do #B7.3 zostały z niej wycięte. Dla przeczytania tych wyciętych punktów należy albo otworzyć sobie pełną wersję tej strony oferowaną z adresów wyszczególnionych w "Menu 3", albo też nalezy je odszukać na innej stronie o nazwie quake_pl.htm - do punktów #F1 do #N2 której, cała niniejszej "część #B" tej strony (bazująca na empirycznych badaniach mechanizmów działania moralności) została przeniesiona w dniu 23 grudnia 2011 roku. (Tamta bowiem strona quake_pl.htm jest w całości poświęcona właśnie omawianiu "totaliztycznych metod zapobiegania trzęsieniom ziemi i innym kataklizmom" - tj. metod obrony i zapobiegania wypracowanych dzięki "a priori" podejściu do eksperymentalnych badań zgodnych z zasadami nowej tzw. "nauki totaliztycznej", a zapobiegających trzęsieniom ziemi i innym kataklizmom poprzez wykorzystanie naszej znajomości zasad działania mechanizmów moralnych). Stąd tamta strona quake_pl.htm prezentuje wszystkie owe ustalenia i ich dalsze rozwinięcia, które w NIE poobcinanej wersji tej strony prezentowane były do dnia 23 grudnia 2011 roku w niniejszej "części #B".)


#B8. Czy owo lawinowe nasilanie się trzęsień ziemi, powodzi i innych naturalnych katastrof oznacza iż właśnie zbliża się "koniec świata"?

Motto: "Świat fizyczny istnieje dla bardzo istotnych powodów, stąd aby się skończył również musiałyby zaistnieć bardzo istotne powody."

       Jak długo sięgam pamięcią, co kilka lat jacyś następni "fałszywi prorocy zagłady" spragnieni fortuny, sławy, lub wpływu na innych ludzi, obwieszczają, że właśnie nadchodzi "koniec świata" i wyznaczają nawet termin kiedy cały świat ma ulec ostatecznej zagładzie. Wszakże jeśli mają oni business jaki wytwarza dobra obiecujące ludziom przetrwanie "końca świata", np. jaki wytwarza podziemne bunkry, czy jeśli sprzedają oni swoje zasiewające panikę książki, albo jeśli są oni kapłanami jakiejś ubogiej religii czy kultu, którzy potrzebują uległych im wyznawców, wówczas nic tak NIE ożywia ich interesów, jak postraszenie końcem świata. Potem zaś, gdy termin ów mija i nic się NIE staje, mogą oni przecież wyznaczyć następny termin i udawać, że wiedzą o czym mówią, a nawet podpierać swe twierdzenia jakimiś następnym "autorytatywnym źródłem czy danymi".
       W latach 2009 i 2010 na całym świecie hałaśliwie zaczęła zakłócać życie ludzi coraz bardziej histeryczna kampania owych "fałszywych proroków", strasząca że w 2012 roku świat miał jakoby się skończyć. Tamte prognozy sprytnie ubiegł jednak jeszcze w 2011 roku jakiś amerykański radiowy "kaznodzieja", który podobno zdołał "zarobić krocie" dzięki przekonaniu wielu naiwnych, że powinni zainwestować swoje oszczędności w "ostrzeganie" bliźnich iż "koniec świata" ma jakoby nastąpić w dniu 21 maja 2011 roku - po więcej szczegółów patrz artykuły z tamtych czasów, np. "Apocalypse business booms for Family Radio" (tj. "Rozkwit byznesu Apokalipsy w Rodzinnym Radiu"), ze strony B3 gazety The Dominion Post (wydanie z piątku (Friday), May 20, 2010), albo też patrz artykuł "When doomsday forecasts go wrong" (tj. "Kiedy przewidywania sądu ostatecznego się nie sprawdzają") ze strony A6 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, (wydanie z soboty (Saturday), May 21, 2011). (W tym ostatnim artykule przypomnianych jest m.in. aż 5 innych podobnych przypadków ogłaszania przez kogoś kolejnej daty końca świata - które, oczywiście, wszystkie się NIE sprawdziły.)
       W niniejszym punkcie uzasadnię na empirycznym materiale dowodowym, dlaczego osoby praktykujące jakąkolwiek formę filozofii totalizmu NIE powinni zupełnie zwracać uwagi na owo straszenie, a brać je za to czym ono faktycznie jest, tj. za czyjąś próbę zarobienia pieniędzy, zwrócenia na siebie uwagi, wywarcia negatywnego wpływu na innych, stania się sławnym, przysporzenia dotacji uległych wyznawców swemu kultowi czy religii, itp.
       Po kolejnym fiasku takich "przewidywań" dla roku 2000, kiedy to zgodnie z prognozami wielu fatalistów świat miał się skończyć m.in. z powodu komputerowego wirusa "Y2K", kolejni z takich "fałszywych proroków" powyznaczali następne terminy "końca świata", jednym z których, według ich opinii, miał być grudzień 2012 roku. Tamtym razem jakoby termin miał być wiarygodny, bowiem opierał się jakoby na starożytnym tzw. "kalendarzu Majów" - tj. kalendarzu ciągle pamiętającym epokę kamienia łupanego, chociaż znanym z historii jako niezdolnym do ujawnienia swoim mocodawcom, Majom, że właśnie nadchodził ich własny koniec. Szczerze mówiąc, to gdyby zgodnie z logiką tamtych "przepowiadaczy 2012 roku" ktoś zaglądnał do punktu #B5 na mojej stronie o nazwie pigs_pl.htm, wówczas mógłby zacząć ogłaszać że "koniec świata" nastąpi w dniu 28 stycznia 2025 roku, ponieważ "Chiński kalendarz" z tamtej strony kończy się na owym roku. (Oczywiście, w rzeczywistości tamten mój kalendarz kończy się tylko ponieważ gdzieś musiałem go zakończyć, a cierpliwości mi zabrakło właśnie na owej dacie aby poza nią nadal wyszukiwać i spisywać dalsze daty owego "Chińskiego kalendarza księżycowego" - jednak faktycznie to gdyby ktoś zechciał, wówczas ów kalendarz mógłby przedłużać niemal w nieskończoność).
       Ponieważ na niniejszej stronie wyjaśniam najważniejsze aspekty problemu naturalnych katastrof, zaś niniejszy punkt napisałem i opublikowałem jeszcze przed grudniem 2012 roku, za swój obowiązek uważałem aby również rozwiać tutaj obawy czytelników co do tamtego roku 2012, plus oczywiście co do wszelkich innych już jakoby bardzo bliskich dat "końca świata", z jakimi z całą pewnością różni "fałszywi prorocy" bez przerwy będą wyskakiwali. Chociaż więc już dawno minął grudzień 2012 roku (i nic się wówczas NIE stało), poniżej przytoczę bez zmiany to co napisałem przed czasem zanim on nadszedł. Wszakże moje opisy dla tamtego już przeszłego czasu, są równie ważne dla wszystkich następnych fałszywych proroctw z jakimi kolejni "prorocy" bez przerwy będą wychodzili. Oto więc co napisałem w tym punkcie przed grudniem 2012 roku:
       Gwarantuję tu każdemu, że świat się NIE skończy ani w grudniu 2012 roku, ani o żadnej innej dacie którą wskażą jakieś indywidua żądne sławy lub pieniędzy. Niemniej spowodowane przez niemoralnych ludzi nasilanie się katastrof naturalnych w połączeniu z uporem ludzi w dalszym wyniszczaniu naszej planety, może spowodować spore wyludnienie Ziemi jakie będzie miało miejsce już w niedalekiej przyszłości. Wyludnienie to może nawet doprowadzić do już niedługiego wypełnienia się owej starej polskiej przepowiedni opisanej w punktach #H1 do #H4 totaliztycznej strony przepowiednie.htm, że nasza planeta aż tak się wyludni, iż "człowiek będzie całował ziemię jeśli zobaczy na niej ślady innego człowieka". Wszakże Bóg używa katastrof tylko dla korygowania moralności ludzi. Niedoskonali ludzie są zaś Bogu ogromnie potrzebni. Stanowią oni bowiem narzędzie i pomoc eksperymentalną jakie Bóg nieustannie używa w celu powiększania swojej wiedzy - tak jak to opisałem m.in. w punktach #B2 i #B1.1 z totaliztycznej strony antichrist_pl.htm, czy w punkcie #F1 totaliztycznej strony rok.htm.
       Ja wcale NIE jestem jedyną osobą, która od dawna stara się upewnić innych ludzi, że ani w grudniu 2012 roku, ani o żadnej innej dacie jaką zapewne niestrudznie będą wymyślali i wyznaczali owi "prorocy całkowitej zagłady ludzkości", wcale NIE będzie "końca świata". Podobne upewnienia, tyle że uzasadniane zupełnie innymi przesłankami niż te które wynikają z moich badań, co jakiś czas ukazują się w publikatorach. Przykładowo, jedno z nich opublikowane było w pisanej formie w artykule "World not ending, says guru" (tj. "Świat się nie kończy, potwierdza guru"), ze strony 6 malezyjskiej gazety The Sun (free copy), wydanie z wtorku (Tuesday), August 17, 2010. Artykuł ten powtarza wypowiedź "guru z Indii", tj. niejakiego Sri Sri Ravi Shankar, 54, założyciela i właściciela "Art of Living Foundation" - tj. fundacji która opłacana jest przez Narody Zjednoczone (United Nation) aby działała w zniszczonych wojną obszarach, takich jak Kosovo, Irak, czy Afganistan. Zapewne w ramach tego zadania (oraz aby jednak NIE ryzykować przy tym wybrania się np. do Afganistanu czy do Iraku), w pokojowej Malezji fundacja ta realizowała serię programów jakie przekonywały pokojowo żyjących Malezyjczyków aby wyzbyli się uprzedzeń na temat rasy, religii, wykształcenia, przynależności społecznej, itp., oraz nauczały Malezyjczyków jak mają się rehabilitować, motywować, modlić i żyć w pokoju. Na temat końca świata, ów guru przekazał 8000 tłumowi ze stadionu w Penang, Malezja, że w 2012 roku świat jedynie dozna transformacji na bardziej duchowy i oparty na większej miłości bliźniego. Artykuł nie wyjaśnił jednak, ani co będzie napędzało ową transformację, ani jak zdaniem owego guru transformacja ta się dokona.
       Dostępny jest również najróżniejszy empiryczny materiał dowodowy, który także dowodzi, że ani grudzień 2012 roku, ani żaden inny termin leżący w zasięgu zycia dzisiejszych ludzi, wcale NIE może być "końcem świata". Jednym z najbardziej ilustracyjnych przykładów takiego materiału dowodowego są "wglądy do przyszłości". Wszakże niektórzy ludzie (np. rozważ Nostradamusa) byli w przeszłości, oraz ciągle są obecnie, zabierani do przyszłości, gdzie jest im demonstrowane, że świat ciągle będzie wówczas istniał. Przykładowo, w punkcie #J3 strony wszewilki_jutra.htm opisana jest dokładniej moja podróż do przyszłości. Podróż ta wybiegała znacznie poza rok 2012 i poza zasięg mojego zycia, bowiem widziałem w niej stare drzewa mające co najmniej 50 czy nawet 100 lat, jakie rosły w mojej rodzinnej wsi Stawczyk w miejscach gdzie obecnie wcale NIE ma drzew. Obecnie więc szacuję, że najprawdopodobniej byłem w Stawczyku przyszłości w 2222 roku - po szczegóły patrz punkt #C4 ze strony stawczyk.htm. Owo oszacowanie oznacza, że prawdopodobnie był mi dany wgląd do przyszłości która odległa była wówczas o ponad 212 lat. Ciągle jednak widziałem tam ludzi zadowolonych z życia i zajętych swoimi sprawami, tak jak czynią to obecnie. Fakt więc, że niektórzy ludzie zabierani są do przyszłości i widzą tam, że świat ciągle będzie wówczas istaniał i nawet "miał się zupełnie dobrze", dowodzi dosyć jednoznacznie, że uprzednie straszenie ludzi rokiem 2012, zaś obecne straszenie iż właśnie jesteśmy na progu "ostatnich czasów", jest tylko kolejnym z długiej listy przykładów "straszenia końcem świata", które to straszenie jest ulubionym zajęciem tych, jakich Biblia opisuje mianem "fałszywych proroków".
       Jednym z najpewniejszych sposobów oszacowania stopnia zbliżenia się ludzkości do "końca świata", jest oszacowanie jak daleko zrealizowany już został tzw. "omniplan" opracowany przez Boga dla naszego świata fizycznego. Podobnie bowiem jak życie każdego z ludzi jest rządzone rodzajem "programu życia i losu", jakiego ponowne uruchamianie pozwala nam np. na urzeczywistnianie tzw. "uwięzionej nieśmiertelności" opisywanej w punkcie #H1 strony o nazwie immortality_pl.htm, również życie całego świata fizycznego jest rządzone specjalnym "programem sterującym", który przez Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywany jest "przestrzenią czasową" albo "omniplanem". Treść tego boskiego "programu sterującego" została częściowo ujawniona ludziom różnymi źródłami, np. rozważ te wersety Biblii które wyjaśniają, że ludzie pokonają śmierć dopiero przy samym końcu czasów. Jak też dokumentują to niektóre fakty z życia, przykładowo działanie tzw. "przekleństwa wynalazców" opisywanego m.in. w punkcie #G1 strony eco_cars_pl.htm - które NIE pozwala aby przedwczesne wynalazki popsuły precyzję urzeczywistniania tego "omniplanu", Bóg stopniowo wprowadza w życie ten swój "boski plan" z iście żelazną konsekwencją. Jeśli więc ludzie chcą się dowiedzieć kiedy w przybliżeniu nastąpi ów "koniec świata", wówczas powinni sprawdzić na jakim poziomie realizacji owego boskiego "omniplanu" ludzkość właśnie się znajduje. Doskonałym zaś wskaźnikiem poziomu zrealizowania tego boskiego "omniplanu" jest tzw. "Tablica Cykliczności" mojego wynalazku, opisywana na całym szeregu totaliztycznych opracowań - m.in. w podrozdziałach B1 i LA1 z tomów odpowiednio 2 i 10 mojej gratisowej monografii [1/5], czy na totaliztycznych stronach internetowych o nazwach propulsion_pl.htm, magnocraft_pl.htm i pajak_jan.htm. Zgodnie z informacją dostarczaną nam ową "Tablicą Cykliczności", do chwili obecnej Bóg pozwolił ludziom urzeczywistnić jedynie niecałe 30% wynalazków (i to jedynie tych najbardziej prymitywnych i prostych) jakie ludzkość ma urzeczywistnić przed nadejściem "końca świata". Gdyby więc załozyć liniowy przyrost ludzkich wynalazków, wówczas to by oznaczało, że świat fizyczny istnieje dopiero przez NIE dłużej niż jakieś 30% czasu swego istnienia zaplanowanego przez Boga i wpisanego do boskiego "omniplanu". Natomiast nawet przy kumulacyjnym (wykładniczym) przyroście nowych wynalazków, na przekór iż obecnej formie ludzkości pozostałoby wówczas do przeżycia znacznie mniej niż 70% całkowitego czasu jej trwania, niemniej ciągle byłyby to (nadal czekające do przeżycia) całe setki, jeśli nie tysiące, lat, wymaganych dla skompletowania wszystkich wynalazków jakie Bóg zaprojektował, że ludzkość ma zrealizować i doświadczyć podczas obecnej fazy jej szkolenia na "żołnierzy Boga". Przykładowo, po tym jak ja odejdę z tego świata i NIE będę już w stanie wspomagać swymi poradami budowniczych magnocraftów i wehikułów czasu, podjęcie budowy tych wehikułów przez płatne zespoły "ateistycznych naukowców ortodoksyjnych" o wysoce ograniczonych horyzontach myślowych, zgodnie z tym co wyjaśniłem w punkcie #J3 strony magnocraft_pl.htm może im zająć nawet 50 razy dłuższy czas, niż zajęłoby to mi samemu, czyli może nawet potrwać dłużej niż pół tysiąca lat. A zgodnie z informacją z Biblii, koniec świata NIE nastąpi przecież przed pokonaniem śmierci przez ludzkość - czyli przed zbudowaniem moich wehikułów czasu. Na dodatek do Biblii, fakt ten potwierdza bowiem wiedza na temat działania wehikułów czasu jaka już została poznana przez nową "naukę totaliztyczną". Zgodnie z ową wiedzą, Jezusowe "latające miasto" (tj. Nowe Jeruzalem), opisywane m.in. w punkcie #J3 strony o nazwie malbork.htm, czy w punkcie #B1.1 strony o nazwie antichrist_pl.htm, jest właśnie "wehikułem czasu". Zanim więc Bóg pozwoli wybranym "sprawiedliwym" zamieszkać w owym mieście nieśmiertelności i szczęścia, najpierw będzie chciał aby chociaż kilku z nich doświadczyło w swoim uprzednim życiu fizycznym szeregu owych niezwykłych zjawisk opisywanych w punktach #H1 do #H7 strony o nazwie immortality_pl.htm (tj. aby osoby owe poznały osobiście co to takiego "uwięziona nieśmiertelność", "wieczna szczęśliwość", "wieczyste potępienie", itp.). Wszakże owe zjawiska ludzie mogą poznać tylko jeśli uprzednio zbudują "wehikuły czasu". Z tego powodu, faktycznie leży w żywotnym interesie Boga, aby zanim nadejdzie "koniec świata", ludzie najpierw zbudowali moje "wehikuły czasu", poczym dokładnie poznali wiedzę i zjawiska związane z działaniem i użytkowaniem owych wehikułów czasu.
       Najbardziej pewnego określenia kiedy koniec świata faktycznie może nastąpić, należy szukać w Biblii (a być może także w świętych księgach innych religii). Wszakże autorem (inspiratorem) Biblii (oraz innych świętych ksiąg) jest sam Bóg - On zaś wie dokładnie kiedy zaplanował koniec dla obecnej formy ludzkości. Ponadto, ze sposobu na jaki Biblia została napisana jest nam już wiadomym, że zawiera ona dobrze ukryte informacje na temat każdego kluczowego posunięcia Boga. Zakończenie obecnego świata jest zaś jednym z najbardziej kluczowych takich posunięć. Niestety, Bóg tak sformułował Biblię, że wszelkie kluczowe informacje są w niej doskonale zaszyfrowane i typowo NIE daje się ich odcyfrować bez włożenia w to ogromnego nakładu pracy i dociekań. Według też mojego rozeznania, wszystkie dotychczasowe dociekania ludzi na temat "gdzie" i "jak" Bóg zaszyfrował w Biblii datę nadejścia końca świata, są obarczone najróżniejszymi błędnymi założeniami i wypaczonymi interpretacjami - a stąd zdecydowanie fałszywe. Jak też narazie, mi samemu udało się znaleźć w Biblii tylko jedno zgrubne uspokojenie co do końca świata, dające się odcyfrować bez podejmowania budzących wątpliwości założeń i interpretacji, które to uspokojenie opisałem już uprzednio w punkcie #C4 strony o nazwie immortality_pl.htm. Uspokojenie to zawierają wersety 12:11-12 z "Księgi Daniela". Stwierdzają one - cytuję z polskojęzycznej Biblii tysiąclecia [1#I1]: "A od czasu gdy zostanie zniesiona codzienna ofiara, zapanuje ohyda ziejąca pustką, [upłynie] tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni. Szcześliwy ten, który wytrwa i doczeka tysiąca trzystu trzydziestu pięciu dni." Aby zrozumieć co wersety te stwierdzają, trzeba m.in. znać szyfr jaki Bóg używa w Biblii dla określania roku nadejścia końca świata, który to szyfr ujawniony został w wersecie 4:5 "Księgi Ezechiela", cytuję: "Podaję ci lata trwania ich winy w liczbie dni". Trzeba też wiedzieć, że "codzienna ofiara" została zniesiona z chwilą ukrzyżowania Jezusa. Aczkolwiek dokładny rok ukrzyżowania Jezusa nadal NIE został ustalony ponad wszelką wątpliwość, w celu zinterpretowania dyskutowanych tu wersetów, ze wszystkich lat podawanych przez "ekspertów" najkorzystniej wybrać rok 31 AD. W owym bowiem roku historycznie odnotowano trzęsienie ziemi - o jakiego pojawieniu się podczas krzyżowania Jezusa pisze Biblia, a ponadto gdyby kiedyś udało się ustalić ponad wszelką wątpliwość, że ukrzyżowanie to miało jednak miejsce później, np. w roku 33 AD, wówczas ludzkość by tylko na tym skorzystała, uzyskując np. dodatkowe dwa lata istnienia przed zakończeniem tego świata. Jeśli więc powyższe reguły zastosować do w/w wersetów 12:11-12, czyli jeśli do roku 31 AD dodać 1290 lat, poczym dodać jeszcze 1335 lat, wówczas wersety te mozna rozumieć, że z ich pomocą Bóg nas uspokaja, iż koniec obecnego świata z całą pewnością NIE nastąpi wcześniej niż w 2656 roku. Sposób jednak na jaki wersety te zostały sformułowane sugeruje, że koniec ten może nawet nastąpić znacznie później niż w 2656 roku.
       Do wyznaczonego w ten sposób 2656 roku odnosi się aż kilka zasad jakie w zastosowaniu do "końca świata" wyjaśniłem w punkcie #C4 swej strony o nazwie immortality_pl.htm. Przykładowo, odnosi się zasada, iż im bliższą datę końca świata ktoś wskazuje, tym większe jest prawdopodobieństwo, że motywuje go w tym osiąganie jakichś korzyści; natomiast im dalsza data jest wskazywana, tym większa pewność iż osoba ją wskazująca sama wierzy w poprawność tej daty i ujawnia ją innym na zasadzie moralnego obowiązku i przysługi. To zapewne z powodu działania tej zasady, ja nigdzie NIE spotkałem aby ktoś (poza mną samym) wskazywał rok 2656 jako możliwy rok końca świata - na przekór, że dane na jego temat są łatwe do odszyfrowania z Biblii i na przekór, że dosyć klarownie dane te wskazują, iż odnoszą się właśnie do końca świata. Wszakże 2656 rok leży poza zakresem życia dzisiejszych ludzi. Wskazując go nikt więc NIE jest w stanie ani zaindukować paniki która zwiększyłaby liczebność zwolenników jego kultu czy religii, ani zwiększyć swej fortuny poprzez masową sprzedaż swej książki czy swych podziemnych schronów. Inna zasada też odnosząca się do 2656 roku, stwierdza iż kiedy koniec świata faktycznie się już zbliży, ludzie NIE będą świadomi jego bliskości. Ta zasada też będzie spełniona dzieki faktowi, że w końcowych latach Biblia zapowiada aż taki rządowy terror i prześladowania wiedzy o Bogu oraz moralnie postępujących ludzi, że posiadanie Biblii zapewne będzie wówczas zabronione, zaś upowszechnianie informacji o treści Biblii będzie surowo karane. (Odnotuj z artykułu [1#C4(9)] wskazywanego w punkcie #C4 strony immortality_pl.htm, że już w dzisiejszych czasach istnieją kraje w których posiadanie Biblii jest zabronione i oficjalnie karane.) Moje naukowe ustalenia i opracowania w owych więc czasach będą zapewne traktowane tak samo, jak herezja była traktowana w czasach inkwizycji. Jeszcze inna zasada stwierdza, że dla uniknięcia błędnych interpretacji bibilijnych słów i wyrażeń, każdą co bardziej istotną informację Bóg powtarza w Biblii w co najmniej trzech miejscach i z uzyciem co najmniej trzech odmiennych sformułowań. Jeśli więc rok 2656 faktycznie ma być rokiem końca świata, wówczas dodatkowo jest on jakoś zaszyfrowany w jeszcze co najmniej dwóch dalszych miejscach Biblii. Niestety, narazie jestem zbyt zajęty innymi badaniami aby wyszukać te miejsca i postarać się je zinterpretować na bazie stwierdzeń nowej "nauki totaliztycznej". NIE wykluczam jednak, że to uczynię w przyszłości - jeśli tylko zdołam znaleźć wymaganą ilość wolnego czasu. Trzeba bowiem mieć tu na uwadze, że drugie i dalsze powtórzenia co bardziej istotnych dat są w Biblii szyfrowane coraz dogłębniej - jako przykład rozważ bibilijny opis 1260-letniej długości politycznej władzy kościoła rzymsko-katolickiego (tj. od 538 AD do 1798 AD), zakodowany w wersecie 7:25 "Księgi Daniela" słowami "czas i czasy i pół czasu" (w znaczeniu 360 dni plus 2x360 dni plus 180 dni, kiedy każdy dzień reprezentuje jeden rok - zgodnie z w/w wersetem 4:5 "Księgi Ezechiela"), zaś powtórzony w wersecie 12:14 z "Apokalipsy Św. Jana".
       Warto tutaj też podkreślić, że do "końca świata" odnosi się też owa osobista obietnica Boga wyrażona w wersecie 18:32 z "Księgi Rodzaju" w Biblii, a dotycząca znaczenia tzw. "10 sprawiedliwych" (już opisywanych powyżej na tej stronie w punkcie #I1). Mianowicie, owa obietnica wyraża osobiste zapewnienie Boga, że NIE zniszczy On danej społeczności i obszaru, jeśli zamieszkowało w nich będzie co najmniej 10 osób spełniających boską definicję tzw. "sprawiedliwych". Ponieważ zaś ze swojej definicji "koniec świata" spowodowałby iż zarówno cała Ziemia, jak i wszystkie społeczności zamieszkujące Ziemię, zostałyby zniszczone przez Boga, owa obietnica z punktu #I1 tej strony z definicji rozciąga swoją ważność również i na "koniec świata". Wyrażając to innymi słowami, ludzkość ma również osobistą obietnicę Boga, że "koniec świata" NIE nastąpi przez aż tak długo, przez jak długo w obrębie tzw. "strefy zniszczenia" ciągle będzie zamieszkiwało co najmniej 10 ludzi spełniających podaną w Biblii boską definicję "sprawiedliwych". To właśnie aby spełnić ową obietnicę, Bóg wyjaśnia w Biblii że w czasach tuż przed końcem świata, na Ziemi zapanuje kompletna niemoralność i bezbożność - innymi słowy, że na całym ówczesnym świecie NIE będzie dawało się wówczas już znaleźć owych "10 sprawiedliwych" wymaganych dla uchronienia Ziemi przed tym zesłanym przez Boga "ostatecznym kataklizmem". Oczywiście, wiele osób NIE wierzących w Boga będzie wyrażało najróżniejsze zastrzeżenia co do wiarygodności osobistych obietnic Boga zawartych w Biblii. Typowym powodem takich zastrzerzeń jest, że uprzednio praktycznie nikt na świecie nie badał naukowo i obiektywnie czy Bóg faktycznie dotrzymuje swoich obietnic, a także że dotychczasowy poziom wiedzy ludzkiej na temat Boga i boskich wymagań moralnych był ciągle zbyt niski aby ludzie dokładnie wiedzieli jakich zachowań moralnych Bóg spodziewa się po ludziach. (Przykładowo, w odniesieniu do opisywanej tutaj obietnicy na temat "10 sprawiedliwych", faktycznie to do niedawna nikt NIE mógł dokonywać sprawdzeń jak Bóg dotrzymuje tejże obietnicy, bowiem uprzednio NIE była jeszcze sformułowana filozofia totalizmu. Stąd ludzie uprzednio NIE potrafili jeszcze zdefiniować poprawnie pojęcia moralność podanego w punkcie #B5 strony o nazwie morals_pl.htm - a wiec także NIE byli w stanie zdefiniować kto właściwie wypełnia boską definicję "sprawiedliwego" opisanego tutaj w punkcie #I1.) Dlatego ja prawdopodobnie byłem pierwszym naukowcem, który używając wysoce obiektywnej "nauki totaliztycznej" (opisywanej m.in. w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm oraz w punktach #C1 do #C4 strony o nazwie telekinetyka.htm) dokonał takiego naukowego sprawdzenia poziomu wypełniania przez Boga obietnic które Bóg zawarł w Biblii. Okazało się wówczas, że obietnice te są spełniane "co do litery". Przykłady ich wypełniania opisałem m.in. w punktach #I3 do #I5 totaliztycznej strony o nazwie petone_pl.htm, w punkcie #I3 totaliztycznej strony o nazwie day26_pl.htm, oraz pod koniec punktu #G2 strony o nazwie healing_pl.htm. Jak też każdy czytelnik może o tym się przekonać na bazie tamtych moich badań i sprawdzeń, faktycznie Bóg z iście "żelazną konsekwencją" dotrzymuje każdej swojej obietnicy - np. o nieniszczeniu obszaru w którym zamieszkuje co najmniej "10 sprawiedliwych", czy o uzdrowieniu każdego kto wykaże silną wiarę we własne uzdrowienie.
       Podsumowując rozważania z tego punktu, oraz esencję ustaleń zawartych na innych totaliztycznych stronach, na bazie raczej rozległego materiału dowodowego daje się dosyć jednoznacznie wykazać, że "końca obecnego świata fizycznego" NIE było ani w 2012 roku, ani też NIE będzie go w następnych setkach, a może i tysiącach, lat, jakie będą poprzedzały zbudowanie przez ludzi wehikułu czasu. Dopiero po zbudowaniu "wehikułów czasu", oraz po uzyskaniu (dzięki tym wehikułom czasu) powszechnego dostępu do owej opisanej powyżej tzw. "uwięzionej nieśmiertelności", będzie mógł mieć miejsce "koniec świata" - jeśli ówczesne władze NIE będą pedantycznie przestrzegały wymagania, że dostęp do "uwięzionej nieśmiertelności" jest zarezerwowany wyłącznie do osób przeżywających zapracowaną nirwanę. Ja od wielu już lat badam tego typu sprawy, stąd mam podstawy logiczne i empiryczne aby z całym swym autorytetem gwarantować, że straszenie "końcem świata" w roku 2012, czy w dowolnym innym terminie leżącym w zakresie życia dzisiejszych ludzi, było i jest jedynie kolejnym upowszechnianiem paniki przez tzw. "fałszywych proroków".
       Skoro już tu mowa o "prorokach", wówczas warto odnotować, że zgodnie z totalizmem wszystko co istotnego Bóg dokonuje, zawsze celowo czyni to o takim czasie i dacie, aby NIKT z ludzi NIE był w stanie przewidzieć kiedy dokładnie to nastąpi. W ten bowiem sposób Bóg unika niepotrzebnego ustanawiania "proroków" - co podkreślam w aż kilku miejscach niniejszej strony, np. patrz przy początku punktu #H3 czy pod koniec punktu #P5. Gdyby bowiem ktoś z ludzi był w stanie przewidzieć kiedy dokładnie Bóg coś uczyni, wówczas inni ludzi by niepotrzebnie okrzyknęli takiego przewidującego za kolejnego "proroka". Tymczasem aby ktoś mógł faktycznie zostać prawdziwym "prorokiem", musi sobą wypełniać znacznie więcej wymagań (szczególnie moralnych) niż być jedynie w stanie przewidzieć kiedy coś nastąpi. Dlatego ów fakt, że dokładne daty kiedy Bóg uczyni coś bardzo istotnego, NIE są do poznania przez nikogo z grona ludzi, Bóg z naciskiem podkreśla m.in. w Biblii. Przykładowo, w odniesieniu do "końca świata", w wersecie 13:32 z bibilijnej "Ewangelii w/g św. Marka", Bóg stwierdza - cytuję: "Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec." Aby też samemu wypełnić zalecany w Biblii nakaz Boga, że każda istotna sprawa musi być potwierdzana przez co najmniej dwóch lub trzech niezależnych "świadków" (po szczegóły tego nakazu patrz punkt #C5 na stronie o nazwie biblia.htm), powyższą informację Bóg też dodatkowo powtarza, tyle że innymi słowami, w wersecie 24:36 bibilijnej "Ewangelii w/g św. Mateusza", oraz w wersecie 1:7 bibilijnych "Dziejów Apostolskich". Proszę tu odnotować, że w/g ustaleń filozofii totalizmu, powyższa informacja (o celowym uniemożliwianiu przez Boga formowania "proroków" poprzez łatwe pozwolenie komuś na przewidzenie dat co istotniejszych kataklizmów) utrzymuje swoją ważność również dla wszelkich innych najbardziej istotnych kataklizmów i posunieć Boga - to dlatego jest ogromnie trudno przewidzieć "kiedy" i "gdzie" uderzy np. zwykłe trzęsienie ziemi, tsunami, powódź, torando, huragan, pożar, itp. Innymi słowy, z powodu opisanej tutaj zasady Boga aby NIE zamieniać w "proroków" ludzi którzy na to NIE zasługują swoją moralnością i pobożnością, jeśli kiedykolwiek usłyszymy o jakiejś kolejnej szeroko rozgłaszanej i bliskiej już dacie nadejścia "końca świata" (lub jakiegoś konkretnego kataklizmu), wówczas możemy być absolutnie pewni, że "koniec świata" (ani ów kataklizm) z całą pewnością NIE nadejdzie o owej dacie.
       Jednak zaprzeczając tu definitywnie możliwości "końca świata", chciałbym jednocześnie wyraźnie podkreślić, że ostatnio niemoralność ludzka stacza się coraz bliżej poziomu "intelektu agonalnego" z filozofii pasożytnictwa - którego Bóg najwyraźniej NIE ma zamiaru dalej tolerować. Dlatego, zgodnie z tym co wyjaśniłem na stronach niniejszej i innych jej pokrewnych, np. petone_pl.htm, day26_pl.htm czy tornado_pl.htm, z coraz większą pewnością należy się spodziewać, że w najbliższych latach owo nasilanie się naturalnych katastrof, albo stopniowo, albo też raptownie, usunie z Ziemi większość niemoralnych osobników i niemoralnych społeczności - zgodnie z zasadą "wymierania najniemoralniejszych" opisywaną w punkcie #G1 strony o nazwie will_pl.htm. Dla tych zaś niemoralnych ludzi którzy z powodu praktykowania filozofii pasożytnictwa już wkrótce będą musieli umrzeć, faktycznie ich niewielkie "światki" niedługo się skończą. Niemniej osoby które praktykują jakąś formę filozofii totalizmu nie mają powodu aby się obawiać. Empiryka bowiem wykazuje, że kiedy nadejdzie zagłada, oni na najróżniejsze sposoby będą ratowani. Ponieważ zaś praktykujący totalizm ocaleją, bez względu na to ilu ich się ostanie, ciągle świat fizyczny i ludzkość będą nadal istniały i nadal będą konstunuowały wypełnianie funkcji jakie Bóg na nich nałożył.
       Powyższe omówienie tematu "końca świata" (z punktu widzenia nowej "totaliztycznej nauki" opisanej tu w #A2), jest też powtórzone w punkcie #N1 z totaliztycznej strony o nazwie quake_pl.htm.


#B9. Co strachliwsi mogą odetchnąć z ulgą - nigdy NIE będzie światowej wojny nuklearnej:

       W podobny sposób jak poprzedni punkt #B8 wykazuje na łatwo sprawdzalnym przez każdego materiale dowodowym, że na "koniec świata" owi zasiewający panikę "fałszywi prorocy" będą musieli jeszcze poczekać przez raczej długi okres czasu rzędu wielu, wielu tysięcy lat, również podobnie sprawdzalny materiał dowodowy wykazuje, że na Ziemi nigdy NIE będzie "światowej wojny nuklernej". (Tj. że nigdy NIE będzie wojny która swoim promieniowaniem i opadami radioaktywnymi wyniszczyłaby całą ludzkość, oraz której żaden człowiek by NIE przeżył a w jej wyniku Ziemia by całkiem opustoszała - chociaż zapewne będzie nawet kilka wojen, w których wybiorczo użyta będzie broń jądrowa jaka może nawet zniszczyć całe pojedyńcze kraje lub narody.) Ponieważ jednak omówieniu tematyki wojen poświęcona jest cała odrębna totaliztyczna strona, ów materiał dowodowy że "światowej wojny nuklearnej" nigdy NIE będzie, omówiony został w "części #J" (tj. w punktach #J1 do #J4) odmiennej strony o nazwie bitwa_o_milicz.htm. Tam też odsyłam czytelników aby się zapoznali z owym materiałem dowodowym.


Część #C: Przegląd najbardziej morderczych trzęsień ziemi z 21 stulecia działających jako "kary boskie" serwowane bardziej niemoralnym społecznościom:

       Dla zmniejszenia objętości niniejszej poobcinanej wersji tej strony, niemal cała niniejsza jej część #C - jednak wyłączając jej punkty #C5.1 i #C6.1, została z niej wycięta. Dla przeczytania tej wyciętej "części #C" należy albo otworzyć sobie pełną wersję tej strony oferowaną z adresów wyszczególnionych w "Menu 3", albo też nalezy je odszukać na innej stronie o nazwie quake_pl.htm - do punktów #P4 do #P7 oraz #B2 której, niemal cała niniejsza "część #C" tej strony (traktująca o trzęsieniach ziemi mających miejsce w Christchurch, Nowa Zelandia) została przeniesiona w dniu 23 grudnia 2011 roku. (Tamta bowiem strona quake_pl.htm jest w całości poświęcona właśnie omawianiu "totaliztycznych metod zapobiegania trzęsieniom ziemi i innym kataklizmom" - tj. metod obrony i zapobiegania wypracowanych dzięki "a priori" podejściu do eksperymentalnych badań zgodnych z zasadami nowej tzw. "nauki totaliztycznej", a zapobiegających trzęsieniom ziemi i innym kataklizmom poprzez wykorzystanie naszej znajomości zasad działania mechanizmów moralnych). Stąd tamta strona quake_pl.htm prezentuje wszystkie owe ustalenia i ich dalsze rozwinięcia, które w NIE poobcinanej wersji tej strony prezentowane były do dnia 23 grudnia 2011 roku w niniejszej "części #C".)


#C5.1. Istnieje bardzo prosty (i tani) sposób na jaki Christchurch (a także inne miasta i społeczności) mogłoby się chronić przed wszelkimi kataklizmami - niestety miasto to postępuje dokładnie odwrotnie do tego sposobu:

Motto: "Jeśli chcesz wieść spokojne życie dalekie od kataklizmów, wówczas 'ufunduj stypednium dla aktywnego totalizty'."

       Jeśli wierzy się w stwierdzenia ateistycznej nauki, wówczas po oberwaniu od jakiegoś kataklizmu wypada tylko "usiąść i płakać". Wszakże dla ateistycznej nauki, np. opisane powyżej dewastujące trzęsienia ziemi z Christchurch, czy np. katastrofalne powodzie jakie w dniach 10 do 12 stycznia 2011 roku zdewastowały Toowoomba i Brisbane z Queensland w Australii, są wynikiem NIE tego co dzieje się w danym miejscu, a tego co dzieje się w całym świecie. Niestety, obywatele Nowej Zelandii czy Australii NIE mogą nakazać np. politykom USA aby ci zaczęli kontrolować wyziewy z kominów swoich fabryk, czy nakazać np. politykom Brazylii aby ci powstrzymali dalsze wycinanie puszczy amazońskiej. Dlatego przy wierze w poprawność stwierdzeń "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", praktycznie każdy czuje się zupełnie bezsilny w sprawach obrony przed kataklizmami. Wszakże twierdzenia oficjalnej nauki są jak przemowy dzisiejszych polityków - rozmywają one i przerzucją na innych odpowiedzialność za popełniane niecności i uniemożliwiają ustalenie co czynić aby poprawić swoją sytuację.
       Jeśli jednak wierzy się że światem rządzi wszechmocny i sprawiedliwy Bóg, wówczas obrona przed kataklizmami staje się możliwa i nawet łatwa. Wszakże w świecie rządzonym przez Boga niszczycielskie kataklizmy są "karą" jaką Bóg zesyła na tych co NIE żyją w zgodzie z Jego nakazami. W takim więc świecie każde miasto i kazda społeczność otrzymuje od Boga to na co ona sama zasłużyła sobie swoim własnym postępowaniem. (Odnotuj że w świecie rządzonym przez Boga poziom ochotniczej zgodności czyjegoś życia z wymaganiami nakładanymi na ludzi przez Boga nazywa się "moralnością". Stąd w takim świecie, nadejście kataklizmów jest wynikiem "niemoralności" mieszkańców danego obszaru traktowanego jako pojedynczy "intelekt grupowy".) Aby więc powstrzymać nadejście kataklizmów w świecie rządzonym przez Boga, wystarczy wybadać rzetelnie jakie niemoralne zachowania Bóg karze kataklizmami, potem zaś po prostu albo całkowicie wyeliminować owe zachowania, albo też zmienić je na bardziej moralne które Bóg zaakceptuje bez zesyłania "kary". Innymi słowy, w świecie rządzonym przez Boga, to co Ciebie uderza jest wyłącznie Twoją własną winą. Stąd NIE możesz odpowiedzialności za swoje nieszczęścia zrzucać na sąsiadów czy na dalekie kraje, a musisz od siebie samego zacząć poprawę własnej sytuacji.
       Dotychczasowe badania dokonywane w ramach filozofii totalizmu i opisywane na niniejszej stronie oraz na stronie day26_pl.htm, sugerują że typowo istnieją dwa zasadnicze powody dla których jakieś kataklizmiczne zjawisko natury niszczy dany "intelekt grupowy". (Pojęcie "intelektu grupowego" jest wyjaśnione m.in. w punktach #B2 do #B4.4 strony mozajski.htm. Rozumiany jest przez niego "twór składający się z wielu ludzi i wiodący własne 'życie', a stąd podlegający pod działanie mechanizmów i praw moralnych" - np. miasto, wieś, społeczność, naród, państwo, cała nauka ludzka, itp.) Powody te obejmują: (a) nieobecność w owym "intelekcie grupowym" wymaganych co najmniej "10 sprawiedliwych" którzy chroniliby go przed kataklizami - tak jak to wyjaśniłem w punkcie #A2.3 ze strony totalizm_pl.htm, oraz (b) niewłaściwa filozofia (a stąd i niewłaściwe wierzenia) które ten "intelekt grupowy" wyznaje. Przykładowo, w przypadku miasta Christchurch, zamiast przyciągać i nakłaniać "sprawiedliwych" do osiedlania się w owym mieście, mieszkańcy Christchurch wolą raczej ich "wypędzać", zaś przyciągać so siebie ludzi którzy reprezentują odwrotność "sprawiedliwych" i którzy potem czynią to miasto sławne z zupełnie niewłaściwych powodów. Ja jestem świadomy o dwóch przypadkach kiedy miasto owo faktycznie "odpychało" od siebie "sprawiedliwych" mogących zmienić jego losy (zamiast ich przyciągać). Jednak jest oczywiste, że przypadki te reprezentują bardziej trwały "trent" jaki w nim dominuje. Pierwszym przypadkiem jest ten z 1999 roku, kiedy to w mieście nastąpiło cudowne objawienie że Christchurch będzie wizytowany przez "Drugiego Jezusa" - co opisałem szerzej w punkcie #G2 ze strony o nazwie przepowiednie.htm. Zamiast jednak pomagać dyrektorowi który przygotowywał owo miasto do tamtej istotnej wizyty, miasto wolało go wyszydzać i usunąć z zajmowanej posady. Drugim przypadkiem są moje własne starania o pracę w Christchurch. Mianowicie, począwszy od czasu wyemigrowania do Nowej Zelandii, ja osobiście składałem co najmniej jedno podanie każdego roku o pozycję na University Canterbury z Christchurch. Wszakże ja uwielbiam to miasto i chciałem w nim zamieszkać. Jednak wszystkie te moje liczne podania były systematycznie odrzucane. Odrzucanie to NIE mogło też bazować na mojej wiedzy, wykształceniu, doświadczeniu i umiejętnościach - wszakże tymi zawsze biłem na głowę innych kandydatów - tak jak wyjaśniam to m.in. w punkcie #E1 strony rok.htm. Musiało więc wynikać z moich poglądów które były znane osobom z komisji kwalifikacyjnych, a które są dalekie od ateizmu i od ortodoksyjności dominujących ten uniwersytet i miasto. Nie muszę tu już wyjaśniać, że wierzenia ludzkie będące źródłami motywów dla obu powyższych przypadków "odrzucania" przez Christchurch "sprawiedliwych" mogących chronić to miasto, były źródłem powodu (b) powyżej dla którego miasto to gnębione jest seriami kataklizmów.
       Po zidentyfikowaniu powodów dla których "intelekty grupowe" (włączając w to Christchurch oraz wiele innych miast i społeczności) są "karane" kataklizmami, filozofia totalizmu pozwala wypracować kilka prostych sposóbów jak wyeliminować te powody. Tutaj wyjaśnię tylko jak działałby jeden taki sposób, jaki odnosi się do Christchurch, jednak jaki daje dobre pojęcie jak zaprojektować podobne sposoby dla innych miast i społeczności. Dla Christchurch, taki najprostrzy i najtańszy z tych sposobów stwierdza, że "wystarczy oficjalnie zaprosić Jana Pająk do zamieszkania w Christchurch na koszt jego mieszkańców, a kataklizmy natychmiast zaczną omijać to miasto". Działanie tego oficjalnego zaproszenia opierałoby się na filozoficznych efektach zrealizowania procedury wystąpienia z takim zaproszeniem. Takie procedury spowodowałoby bowiem wyeliminowanie zarówno powodu (a) jak i powodu (b) powyżej. Wyeliminowanie powodu (a) wynikałoby z faktu, że moja (szeroko już znana) postawa moralna kwalifikuje mnie jako jednego z owych "sprawiedliwych" który chroniłby Christchurch przed kataklizmami. Na dodatek, po zamieszkaniu w Christchurch ja wkrótce otoczyłbym się grupką zwolenników totalizmu, uzupełniając w ten sposób liczbę sprawiedliwych do co najmniej 10-ciu. Wszakże filozofię totalizmu można uważać za rodzaj "generatora sprawiedliwych" - jako że osoby które pedantycznie praktykują "totalizm formalny" wypełniają jednocześnie ową wymagającą definicję "sprawiedliwego" z treści Biblii. Z kolei wyeliminowanie powodu (b) wynikałoby z samego procesu wystosowania dla mnie oficjalnego zaproszenia do zamieszkania w Christchurch na koszt miasta. Procedura takiego wystosowania spowodowałaby bowiem znaczącą modyfikację filozofii i wierzeń dominujących w owym mieście traktowanym jako tzw. "intelekt grupowy". Z kolei taka zmiana filozofii i wierzeń w mieście wyeliminowałaby działanie owej zasady Boga opisanej w punkcie #A2.2 ze strony totalizm_pl.htm, "aby zawsze traktować ludzi materiałem dowodowym który jest odpowiedni dla wierzeń jakie ludzie ci wyznają i na bazie których podejmują oni swoje działania". Innymi słowy, gdybym ja faktycznie został zaproszony do zamieszkania w Christchurch na koszt miasta, wówczas ów fakt zrealizowałby metodę obrony przed "złośliwościami rzeczy martwych" opisaną w punkcie #A2.2 ze strony totalizm_pl.htm. Do powyższego warto też dodać, że w mojej obecności zawsze dzieją się dosyć dziwne rzeczy które daje się opisac nazwą "cichych cudów". Wykaz ich przykładów podałem w punkcie #H2 strony god_proof_pl.htm. Ponadto, przesłanki które opisałem w punkcie #I3.1 strony day26_pl.htm sugerują, że "dar" chroniemia przed kataklizmami przez "10 sprawiedliwych" prawdodpodobnie daje się "delegować" do wybranego pojedyńczego "sprawiedliwego". Gdybym więc zamieszkał w Christchurch na koszt owego miasta, wówczas zapewne też zaczęłyby tam się zdarzać takie "ciche cuda", zaś wszelkie kataklizmy prawdopodobnie zaczęłyby omijać to miasto z daleka - tak jak obecnie omijają one miasteczko Petone w którym mieszkam. (Po dowody omijania Petone przez kataklizmy - patrz punkt #I3 na stronie day26_pl.htm.)
       Opisana powyżej metoda obrony przez "ufundowanie stypendium dla aktywnego totalizty" jest szybka i efektywna. Doskonale nadaje się więc ona do "sytuacji kryzysowych" - tj. dla przypadków kiedy filozofia praktykowana przez dane miasto lub społeczność traktowane jako "intelekt grupowy" już osiągnęła poziom pasożytnictwa przy którym Bóg zesyła kataklizmy. Jednak w dzisiejszych czasach takie sytuacje panują już w wielu obszarach świata, np. w Nowej Zelandii obejmują już sporą liczbę miast i prowincji regularnie trapionych suszami, pożarami, powodziami, mrozami, śniegiem, huraganami, trzęsieniami ziemi, chuliganami, bandami, napaściami, itp. Z kolei w Australii objęte jest nimi już aż kilka stanów regularnie trapionych suszami, pożarami, powodziami, burzami pyłowymi, tornadami, plagami szarańczy, itp. Nie będę się tutaj już rozwodził nad resztą świata, włączając w to Polskę i całą Europę, gdzie najróżniejsze kataklizmy są na porządku dziennym. Oczywiście, przy stosowaniu tej metody, "sprawiedliwym" zaproszonym do osiedlenia się na koszt danej społeczności niekoniecznie musi być moja osoba, a może być dowolny aktywny "totalizta" praktykujący "totalizm formalny" który wypełnia pecyzjnie wyjaśnioną w treści Biblii boską definicję "sprawiedliwego" i który na dodatek jest szeroko znany w świecie z aktywnego promowania owej nieortodoksyjnej filozofii. Wszakże w opisanej tutaj metodzie taki zapraszany "sprawiedliwy" wcale sam nie powstrzymuje kataklizmów, a jedynie działa na filozofię miejscowych ludzi na podobnej zasadzie jak aktywne "katalizatory" działają w reakcjach chemicznych - tj. wyzwala swoimi poglądami i działaniami zmiany filozofii w danej społeczności, zaś dopiero efektem owych zmian filozofii i wierzeń jest zanik kataklizmów.
       Pod względem formalnym, "zaproszenie aktywnego totalizty do zamieszkania w Christchurch na koszt tego miasta" wcale NIE różniłoby się znacząco od tego co miasto owo czyni już od wielu lat. Wszakże Christchurch jest prawdopodobnie jedynym miastem na świecie, które przez wiele lat oficjalnie zatrudnia na koszt swoich mieszkańców tzw. "Wizard'a" (tj. "Czarownika") - który uprzednio na centralnym placu owego miasta przeprowadzał najróżniejsze "pogańskie rytuały" aby zabawiać nimi przechodniów, gapiów i turystów. (Obecnie ten centalny plac jest zniszczony.) Gdyby więc zamiast "czarowania" ów "Wizard" stał się sławny z praktykowania formalnej wersji totalizmu, zaś gdyby zamiast zadziwiać przechodniów swymi "pogańskimi rytuałami" spróbował on raczej zaimponować Bogu oddaniem z jakim walczy o właściwy rodzaj moralności, wówczas zapewne nigdy NIE byłoby trzęsienia ziemi w Christchurch. Tyle, że rozważając hipotetycznie odmienność zorientowania i filozofii tego "Wizarda", warto także zadać sobie pytanie, czy miasto Christchurch zatrudniłoby go wówczas do roli jaką tam wypełnia.
       Jak czytelnik może się tego doczytać z mojej autobiografii, totalizm ciągle jest prześladowaną filozofią - tak jak w pierwszych stuleciach AD prześladowane było chrześcijaństwo. Wszakże wszystko co wnosi istotny postęp, w tym totalizm, prześladowane jest tzw. "przekleństwem wynalazców" opisywanym w punkcie B4.4 strony mozajski.htm. Większość więc "totaliztów" ukrywa przed swym otoczeniem praktykowanie tej filozofii. Jednak dużo z nich jest w kontakcie ze mną - wszakże ja jestem twórcą totalizmu. Dlatego jeśli ktoś pragnie wejść z kontakt z najbliższymi siebie totaliztami, powinien w tym celu zwrócić się do mnie.
       Oczywiście, totalizm wskazuje także metody dla długoterminowego "zapobiegania" kataklizmom (działające bardziej trwale od powyższej metody szybkiego i krótkoterminowego oddalania już zaistniałego "kryzysu" spowodowanego kataklizmami). Najpewniejsza z owych metod zaleca zagrożonym społecznościom włączcie do programu nauki w swych szkołach i uczelniach trzy dodatkowe przedmioty, mianowicie: "Koncept Dipolarnej Grawitacji", "filozofię totalizmu" oraz "filozofię pasożytnictwa" - tak aby balansowały one "ateizm" i "naukową ortodoksyjność" monopolistycznie forsowane obecnie w wysoce stronniczej edukacji. Takie zaś włączenie owych przedmiotów zagwarantuje że nowe pokolenie wyrastające w owych społecznościach już od samego początku zacznie praktykować właściwą filozofię oraz że automatycznie wygeneruje ono sobie wymaganą liczbę "sprawiedliwych" chroniących je przed kataklizmami.
       Na zakończenie chciałbym tu wyjaśnić "dlaczego ja opisałem tutaj to wszystko, pomimo że realistycznie wiedziałem z góry iż dzisiejsi ateistyczni ludzie zupełnie to zignorują, a niektórzy z nich zaczną nawet z tego szydzić". Są ku temu trzy powody. (1) W sytuacji Christchurch znajduje się obecnie wiele miast i społeczności na Ziemi. Na przykładzie więc miasta Christchurch niniejszy punkt wskazuje im wszystkim, jak prosto i tanio mogą się one wszystkie bronić przed coraz częstrzymi dzisiaj kataklizmami. (2) Gdybym, znając metodę obrony, zdecydował się ją przemilczeć, wówczas winę za następstwa brałbym na swoje barki. Jeśli jednak inni ludzie zostali poinformowani co powinni uczynić aby uniknąć kataklizmów, jednak na własną odpowiedzialność decydują się tego NIE czynić, wówczas to na nich spada cała odpowiedzialnośc za to co się staje. Ponadto, (3) powysze opisy reprezentują też sobą oczywisty materiał dowodowy na faktyczne działanie na Ziemi wyjaśnionego tutaj powodu (b) dla zaistnienia dzisiejszych kataklizmów. Wszakże powodem tym są niewłaściwe filozofie i wierzenia dzisiejszych ludzi, zaś punkt ten wyraźne dokumentuje że te filozofie i wierzenia stały się już aż tak dominujące, iż faktycznie uniemożliwiają one nawet wdrożenie tak prostej i tak dobrze już udokumentowanej metody ochrony przed kataklizmami jak ta opisana tutaj. Zamiast więc faktycznie bronić się przed kataklizmami, dzisiejsi ludzie wolą raczej postępować tak jak podps pod "Fot. #D1" poniżej wyjaśnia że pracownicy "Te Papa" postąpili z "houfeng didongy yi" - tj. wolą usuwać z widoku i chować po piwnicach ten materiał dowodowy który dokumentuje iż weszli na zupełnie błędną drogę.
       Powinienem tutaj też dodać, że treść niniejszego punktu #C5.1 była już opublikowana w dniu 18 stycznia 2011 roku. (Jego opublikowanie nastąpiło w dwóch miejscach równocześnie, tj. na ówczesnej wersji tej strony, a także we wpisie numer #193 z dwóch blogów totalizmu o adresach podanych w punkcie #L3 poniżej.) Kiedy zaś w dniu 23 grudnia 2011 roku opublikowana została również strona o nazwie quake_pl.htm, zawierająca opisy "metod zapobiegania trzęsieniom ziemi i innym kataklizmom" bazujących na zasadach działania mechanizmów moralności, wówczas niniejszy punkt został tam powtórzony w punkcie #P5.1 oraz uzupełniony dodatkowymi informacjami w punktach #J1 i #J2.


#C6.1. Włosi nareszcie rozliczają swych naukowców - czy poszkodowani z Christchurch też powinni podążyć za włoskim przykładem?

Motto: "Jeśli inżynier zbuduje coś co się zawali, lub jeśli lekarz kogoś otruje zamiast wyleczyć - zwykle wylądują za to we więzieniu. To dlatego inżynierowie i lekarze są nawykli do praktykowania kultury odpowiedzialności i poszukiwania prawdy. Jeśli jednak brak wiedzy lub lenistwo zawodowego naukowca (doskonale opłacanego za swoją pracę) spowoduje liczne śmierci - typowo naukowcowi NIC za to nie grozi. To dlatego dzisiejsi zawodowi naukowcy nawykli do praktykowania kultury wygodnickiego unikania odpowiedzialności i przekładania ładnie brzmiącej nieprawdy ponad niepopularną prawdę."

       TAK, w końcu jest pierwszy przypadek kiedy "luminarze nauki" zostali jednak pociągnięci do odpowiedzialności za swój brak wiedzy i za unikanie klarownego ostrzegania. Przypadek ten został opisany w artykule [1#C6.1] o dosyć mylącym tytule "On trial for not predicting quake" (tj. "sądzeni za nie przewidzenie trzęsienia ziemi"), ze strony A12 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze środy (Wednesday), September 21, 2011. (Tytuł owego artykułu jest dosyć mylący, ponieważ faktycznie to ci naukowcy wcale NIE są sądzeni za "nie przewidzenie trzęsienia ziemi", a za unikanie odpowiedzialnego ujawniania niewygodnej prawdy i za przekładanie przyjemnie brzmiącej nieprawdy ponad prawdą, oraz za uleganie kulturze samozadowolenia i pasywności (po angielsku "complacence") - które to uleganie stało się powodem licznych śmierci ludzi.) To pierwsze znane mi pociągnięcie naukowców do odpowiedzialności nastąpiło przez krewnych 309 osób zabitych we włoskim mieście L'Aquila podczas trzęsienia ziemi o sile 6.3 w skali Richtera, jakie miało tam miejsce nocą w dniu 6 kwietnia 2009 roku. Krewni ci zorganizowali się w stowarzyszenie zwane "309 martyrs" (tj. "309 męczenników") i podali do sądu wszystkich uczestników panelu 6 naukowców "ekspertów od trzęsień ziemi" oraz jednego wysokiej-rangi urzędnika państwowego, którzy powołani zostali do oceny niebezpieczeństwa jakie może grozić temu miastu kiedy zostało ono dotknięte pasmem ponad 400 niewielkich trzęsnień ziemi. Na posiedzeniu oceniającym poziom zagrożenia, jakie o 6 dni poprzedzało owo mordercze trzęsienie ziemi w L'Aquila, ów panel "ekspertów" wydał werdykt, że pomimo owej serii ponad 400 wstrząsów, miastu prawdopodobnie NIE grozi żadne trzęsienie ziemi o większej sile. Krewni ofiar trzęsienia ziemi, które na przekór tego werdyktu uderzyło jednak miasto i zabiło 309 jego mieszkańców, twierdzą że doskonale zdają sobie sprawę że nikt dzisiaj NIE jest jeszcze w stanie przewidzieć dnia ani godziny nadejścia morderczego trzęsienia ziemi. Jednak owi "eksperci" wywodzący się z grona najwyżej płatnych naukowców jakoby specjalizujących się w badaniu trzęsień ziemi, ciągle powinni posiadać wystarczającą wiedzę i wystarczające poczucie odpowiedzialności aby przynajmniej ostrzec mieszkańców miasta że istnieje możliwość nadejścia trzęsienia ziemi o większej sile i że stąd mieszkańcy owego miasta faktycznie "siedzą na bombie". Takie ostrzeżenie pozwoliłoby wszakże mieszkańcom L'Aquila mieć się na baczności i ocaliłoby zapewne sporo ludzi. Faktycznie więc oskarżenie dotyczy niewiedzy jaka jest sprzeczna z wymaganiami zawodu któremu naukowcy ci się oddają, oraz dotyczy zbyt nieodpowiedzialnego potraktowania wysoce istotnej oceny poziomu zagrożenia jaką naukowcy ci oficjalnie (i zapewne za wysoką odpłatnością) podjęli się przygotować dla mieszkańców tego miasta.
       Niestety, tak się dzieje, że nadal zachowania większości ludzi wcale NIE są motywowane tzw. "moralnością" definiowaną np. w punkcie #B5 strony o nazwie morals_pl.htm. Raczej, w swoich zachowaniach większość ludzi kieruje się świadomością jak inni ich oceniają oraz świadomością jak i za co inni ludzie ich nagradzają lub karzą! Tymczasem praktykowane przez długi już czas tradycje nagradzania naukowców za unikanie brania odpowiedzialności za swoje twierdzenia, oraz za przekładanie mówienia ładnie-brzmiącej nieprawdy ponad niewygodną prawdę, doprowadziło do dzisiejszej skorumpowanej sytuacji nauki. W sytuacji tej wysoko-płatni naukowcy unikają badania i ujawniania niewygodnych prawd, za to obstają przy wygodnych kłamstwach lub fikcjach za które społeczeństwo ich nagradza - jednak które blokują postęp wiedzy i ludzkości. Przykładowo, wygodnicko obstają oni przy fikcji w rodzaju "teorii względności" czy przy bzdurnej i pozbawionej logiki "teorii wielkiego wybuchu" (czasami zwanej też "teorią wielkiego bangu") - na przekór iż o bzdurności i o blokowaniu postępu przez obie te teorie jest już wiadomo z całą pewnością od 1985 roku, czyli od chwili kiedy formalnie udowodniona została poprawność tzw. Konceptu Dipolarnej Grawitacji. W międzyczasie też owi "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" z uporem maniaków wyszydzali lub ignorowali aż kilka okazji aby poprostować kłamstwa i bzdurność tych teorii, np. kiedy eksperymentalnie wykryte zostały cząsteczki elementarne które poruszają się szybciej od światła (co podważa poprawność "teorii względności") - po więcej danych na ten temat patrz artykuł [2#C6.1] o tytule "Did Einstein get it wrong?" (tj. "czy Einstein był w błędzie?"), ze strony A21 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), September 24, 2011. Ateistyczni naukowcy ortodoksyjni z uporem maniaków propagują też np. fałszywe twierdzenie że Boga nie ma - na przekór iż zidentyfikowane już zostało całe zatrzęsienie naukowych dowodów na istnienie Boga, oraz na przekór iż staje się coraz widoczniejsze iż owo twierdzenie nauki o nieistnieniu Boga ma tylko na celu umacnianie jej "monopolu na wiedzę" poprzez zniechęcanie ludzi do wyznawania poglądów jakie różnią się od tego co nauka ta stwierdza. Nic dziwnego że takie eskalowanie kłamstw i oczywiście błędnych lub fikcyjnych poglądów przez oficjalną naukę, powoduje narastanie u ludzi coraz większej nieufności wobec naukowców - wyrażające się m.in. coraz częstrzym publikowaniem książek w rodzaju [3#C6.1] pióra David H. Freedman, "Wrong - why experts keep failing us and how to know when not to trust them" (tj. "Nieprawda - dlaczego eksperci kontynuują zwodzenie nas i jak poznać kiedy nie powinniśmy im ufać"), © 2010, HC ISBN 978-0-316-02378-8, 285 pages. (Warto tu też odnotować cytowanie przytoczone na okładce owej ksiązki [3#C6.1] a stwierdzające "żadna lekcja nie zdaje się być nam aż tak głęboko narzucana przez doświadczenie życiowe jak ta że nigdy nie powinniśmy ufać ekspertom" - Lord Salisbury - w oryginale angielskojęzycznym "no lesson seems to be so deeply inculcated by the experience of life as that you never should trust experts" - Lord Salisbury.)
       W rezultacie takiego korumpowania naukowców tym za co ich się nagradza i karze, w dzisiejszym środowisku naukowym szeroko upowszechniła się kultura unikania odpowiedzialności, unikania badania i ujawniania niewygodnych prawd, oraz mówienia tylko ładnie-brzmiących kłamstw zamiast typowo gorzkiej i nieprzyjemnie-brzmiącej prawdy. Zmienienie i wyeliminowanie zaś tej kultury stanie się tylko możliwe dopiero wówczas kiedy naukowcy zaczną być pociągani do odpowiedzialności za unikanie ujawniania prawdy, oraz kiedy jednocześnie dotychczasowy "monopol na wiedzę" starej nauki ortodoksyjnej zostanie oficjalnie złamany poprzez powołanie konkurencyjnej wobec niej "nauki totaliztycznej" - tak jak wyjaśnia to m.in. punkt #C1 na totaliztycznej stronie telekinetyka.htm czy punkt #A2.6 na stronie totalizm_pl.htm.
       W świetle powyższego, pytanie samo sie narzuca, czy leżałoby to w interesie sprawiedliwości i dobra społecznego gdyby i krewni owych 181 mieszkańców miasta Christchurch którzy zginęli w dniu 22 lutego 2011 roku - tak jak opisuje to punkt #C6 powyżej, też zorganizowali się w stowarzyszenie "181 ofiar naukowej niewiedzy i unikania odpowiedzialności naukowców", poczym owa organizacja też podążyła za przykładem Włochów i też spróbowała pociągnąć do odpowiedzialności "ekspertów" od trzęsień ziemi zatrudnionych na miejscowym "University of Canterbury". Wszakże na przekór że po ostrzeżeniach opisanych w punkcie #C5 tej strony było już "jasne jak słońce" iż do Christchurch zbliża się duże trzęsienie ziemi, faktycznie to "eksperci" ci NIE uczynili nic aby ostrzec to miasto i przygotować je do kataklizmu. (Podobnie nieodpowiedzialnie naukowcy ci zachowywali się zresztą i do czasach pisania tego punktu w dniu 25 września 2011 roku - na przekór że jest już stało się klarownie widoczne iż na trzęsieniu ziemi opisanym w punkcie #C6 powyżej sprawa udzielania przez Boga miastu Christchurch i ludzkości "historycznych lekcji" wcale się NIE zakończy.)
       Pociągnięcie do odpowiedzialności nieodpowiedzialnych "ekspertów" z Christchurch miałoby też i to dobre następstwo, że dałoby dobry przykład i dla innych krajów. W rezultacie, być może w końcu pociągnięci zostaliby do odpowiedzialności także winni ignorowania zapowiedzi tragedii opisanych w innych punktach tej strony (np. opisanych w poniższych punktach #C7 i #C8). To z kolei zaczęłoby przywracać poczucie odpowiedzialności do wygodnicko unikającego tej odpowiedzialności środowiska "ateistycznych naukowców ortodoksyjnych" - tak jak sugeruje to m.in. (9) z punktu #C2 strony cooking_pl.htm.
       Dalsze koleje losu tego włoskiego procesu sądowego "ekspertów" od trzęsień ziemi, a także opisy nawet jeszcze bardziej poważnego problemu "chciwości" i wprost kryminalnej nieodpowiedzialności niektórych naukowych decydentów, opisane zostały w punktach #R1 do #R7 odrębnej strony o nazwie quake_pl.htm.


Część #D: Dlaczego ludzkość jako całość NIE nauczyła się jeszcze przewidywać ani zdalnie wykrywać nadejścia trzęsienia ziemi:

      

#D1. Trzęsienia ziemi wykryte z wyprzedzeniem czasowym są mniej niebezpieczne:

       Aktywność sejsmiczna naszej planety ostatnio silnie wzrasta. Każdego roku umiera lub traci swoje najbardziej cenne mienie tysiące ludzi, tylko ponieważ trzęsienie ziemi przyłapuje ich w jakimś niebezpiecznym miejscu lub podczas bezbronnego snu. Nasza dzisiejsza "ateistyczna nauka ortodoksyjna" (tj. ta monopolistyczna nauka której nadal uczymy się w szkole i która opisana została dokładniej w punkcie #A2 powyżej) jest nadal bezsilna w stosunku do trzęsień ziemi, ponieważ nie zna ona zasady na jakiej trzęsienia te mogłyby być wykryte zanim nas uderzą. Powodem jest, że nasze obecne instrumenty do wykrywania trzęsień ziemi, tzw. "sejsmografy", działają na zasadzie inercji. Dlatego, aby wskazać zaistnienie danego trzęsienia ziemi, faktycznie nasze dzisiejsze sejsmografy najpierw muszą zostać "potrząśnięte" przez to trzęsienie ziemi. Jedynie kiedy są one już potrząśnięte przez to trzęsienie, ich inercyjny czujnik przemieszcza się w stosunku do chasse, w ten sposób wskazując, że trzesienie ziemi faktycznie miało miejsce. Jednak dla ludzi jest wówczas już zbyt późno na ucieczkę. Aby więc ratować życie, wykrywacze trzęsień ziemi muszą być zdolne do podnoszenia alarmu na długo przed czasem zanim dane trzęsienie uderzy. Tylko wówczas ludzie będą w stanie uciec z zagrożonego obszaru, oraz uratować swoje najbardziej cenne mienie. Niniejsza strona internetowa opisuje właśnie takie urządzenie do wykrywania trzęsień ziemi, jakie ostrzega o nadchodzącym nieszczęściu na długo przed czasem.

Fot. #D1 (K6 z [1/5])

Fot. #D1 (K6 z [1/5]): Zdalny wykrywacz nadchodzących trzesien ziemi. To niezwykłe urządzenie jest w stanie podnieść alarm zanim trzęsienie ziemi nas dopadnie, tj. wystarczająco wcześnie aby nam umożliwić efektywną ucieczkę z zagrożonej strefy. Opisy z niniejszej strony wyjaśnią zasadę działania i budowę tego instrumentu. Obecnie jest on znany pod mylącą nazwą "Zhang Heng seismograph", chociaż wcale NIE pracuje on na inercyjnej zasadzie działania dzisiejszych sejsmografów. W mojej osobistej opinii, jego prawdziwe działanie ciągle najlepiej jest opisane przez jego oryginalną nazwę starożytnych Chińczyków brzmiącą houfeng didongy yi - co znaczy "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi".
       Replika "houfeng didongy yi" pokazana powyżej "zrządzeniem Boga" została dana Nowej Zelandii aby stworzyć ludności owego kraju "fair" szansę na efektywne bronienie się przed serią trzęsień ziemi jakimi Bóg miał zamiar kraj ten "ukarać" - tak jak wyjaśnia to punkt #I1 poniżej na tej stronie a także wyjaśnia pozycja (3) w punkcie #E2 na stronie o nazwie wroclaw.htm. Przez długi czas replika ta była nawet wystawiona w Nowej Zelandii w muzeum zwanym Te Papa z Wellington. Pomiędzy latami 2003 a 2010, ja miałem przyjemność aby ją tam powtarzalnie sam oglądać, oraz aby pokazywać ją moim zagranicznym wizytującym. Jest to bowiem dokładnie ta sama replika którą ja studiowałem aby wypracować jej hydrauliczną zasadę działania oraz aby wykryć dlaczego jest ona zdolna do zdalnego wykrywania trzęsień ziemi które ciągle są dopiero w stadium swego przygotowywania się do uderzenia. Opisy zaprezentowane na niniejszej stronie powstały też właśnie z powodu owego dziwnego zdarzenia "zorganizowanego przez Boga", mianowicie że powyższe urządzenie niespodziewanie samo pojawiło się jedynie kilka kilometrów od mojego mieszkania, podczas gdy ja uganiałem się za nim po całym świecie i byłem nawet gotowy polecieć do Chin aby je zobaczyć i przeanalizować jego konstrukcję.
       Niestety, z przykrością informuję tu zainteresowanych czytelników, że powyższa replika "houfeng didongy yi" została już usunięta z aktywnej wystawy w Te Papa i starannie ukryta w obszernych piwnicach tego muzeum. Raptowne jej usunięcie miało miejsce około czasów kiedy nowozelandzkie miasto Christchurch zostało zniszczone silnym trzęsieniem ziemi opisanym w punkcie #C5 niniejszej strony. Szkoda, że faktycznego powodu raptownego usunięcia tego urządzenia z wystawy nie daje mi się ustalić. Intryguje mnie bowiem, czy tym faktycznym powodem nie było czasem "nadprzyrodzone" zachowanie się tego urządzenia już na kilka dni poprzedzających tamto trzęsienie ziemi w Christchurch - które zakłócało spokój wizytujących (i strzeżących) to muzeum, przykładowo telepatyczne wpadanie owego "houfeng didongy yi" w wibracje, jego buczenie, głośne dzwonienie miedzianych kul upuszczanych z pysków smoków, itp.
       Ciekawe co przyszłe pokolenia będą myślały o dzisiejszych Nowozeladczykach którym tak desperacko jest potrzebne urządzenie do zdalnego wykrywania gotujących się trzęsień ziemi - takie właśnie jak ów opisywany tutaj "houfeng didongy yi". Wszakże zamiast zbudować sobie te proste (a więc i tanie) urządzenie, dzisiejsi Nowozelandczycy wolą raczej wydawać biliony na naprawianie następstw trzęsień ziemi. Zamiast testować opisywane tutaj "hydrauliczne wyjaśnienie dla jego zasady działania", wolą raczej gwarantować bezrobocie dla twórcy tego wyjaśnienia, zaś model samego urządzenia chować po piwnicach swojego narodowego muzeum.
       Powyższy "houfeng didongy yi" wcale nie jest jedynym wysoce kontrowersyjnym eksponatem usuniętym z aktywnej wystawy w muzeum "Te Papa". Innym równie kontrowersyjnym eksponatem, o którego posiadaniu przez to muzem też jestem świadomy, jest tzw. "Colenso's Bell" - czyli dzwon pokładowy pradawnego statku zapewne z Jawy, który zawiera na sobie napisy w prastastaro-indyjskim alfabecie "Sanskrit". Dzwon ten podobno znaleziony został pod korzeniami wywróconego drzewa. (Aby zaś drzewo samo się wywróciło, musi ono być bardzo stare - np. nowozelandzkie drzewa "totara" same się wywracają dopiero po ponad tysiącu lat.) To zaś może sugerować, że dzwon ten przybył do Nowej Zelandii na długo przed tym zanim przybyli tam Maorysi - szczególnie że podobne do zawartych na nim znaków jakoby widziane też były w prastarych rysunkach w jakiejś jaskini, a także na płytce z wreku dziwnego statku znalezionego na plaży zwanej "Ruapuke Beach" a położonej pomiędzy Raglan i Kawhia. Stąd istnienie tego dzwonu może być wizualnym zaprzeczeniem oficjalnych twierdzeń, że Maorysi jakoby byli pierwszymi odkrywcami i zasiedleńcami (a stąd i właścicielami) Nowej Zelandii. Dzwon ten jest opisany i zilustrowany we wielu książkach o ciekawostkach Nowej Zelandii, np. na stronach 88-91 książki [1#D1] pióra Nicola McCloy, "New Zealand mysteries" (Whitcoulls, 2005, ISBN 1-877327-36-0), czy na stronach 20-23 książki [2#D1] pióra Robyn Jenkin, "New Zealand mysteries", A.H. & A.W. Reed, Wellington 1970, ISBN 0-589-00494-8. Opisy tego dzwonu daje się również znaleźć np. w wyszukiwarce google.co.nz, gdzie można też zobaczyć jego ilustracje po wspisaniu słów kluczowych Tamil Bell Colenso's.
       Ponieważ tornada i huragany wyzwalają podobne zjawiska jak trzęsienia ziemi, powyższe urządzenie jest również w stanie zdalnie wykrywać tornada i huragany. Po więcej informacji na temat użycia tego urządzenia dla zdalnego wykrywania huraganów i tornad, patrz odrębna strona internetowa o nazwie hurricane_pl.htm.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.


#D2. Staroświeckie myślenie dzisiejszych naukowców:

       Gotujące się trzęsienie ziemi wysyła w świat informację na swój temat w postaci tzw. "fal telepatycznych" omawianych szerzej na totaliztycznej stronie telepathy_pl.htm. Dzisiejsi naukowcy nie chcą jednak przyjąć do wiadomości, że takie fale telepatyczne wogóle istnieją. Bez zaś ich uznania i przebadania, precyzyjne przewidywanie nadejścia trzęsienia ziemi nie będzie możliwe.


Część #E: Sejsmograf Zhang Henga który umożliwia przewidzenie i zdalne wykrycie właśnie nadchodzącego trzęsienia Ziemi:

      

#E1. Starożytna idea "chi" (tj. "fal telepatycznych") dostarcza zasady działania dla wczesnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi:

       Starożytni Chińczycy zgromadzili wyjątkową wiedzę na temat zjawiska jakie oni nazywają "chi". (Zjawisko to znane jest także w innych kulturach. Dla przykładu Japończycy nazywają je "reiki", Indyjczycy zwą je "vril", Europejczycy nazywają je "promieniowaniem piramid", zaś Australijczycy i Nowozelandczycy zwą je "vibes".) Ich wiedza o owym "chi" była na tak wysokim poziomie, że nawet dzisiaj ludzie bez przerwy z niej korzystają. Aby było śmieszniej, dzisiejsza ortodoksyjna nauka ciągle ani nie ustaliła, ani nie garnie się aby ustalić, czym owo "chi" właściwie jest. Dlatego w chwili obecnej cała nasza wiedza na temat "chi" pochodzi ze starożytnych Chińskich manuskryptów. Na szczęście ja dokonałem swoich prywatnych badań nad "chi". Niektóre z wniosków do jakich doszedłem zaprezentowane są w podrozdziałach H2 i H7.1 monografii [1/5], której gratisowe egzemplarze można sobie załadować z internetu albo poprzez zielone linki zawarte w tekście, albo też poprzez "Menu 1" lub "Menu 4" z lewego marginesu niniejszej strony internetowej (w celu takiego załadowania wystarczy kliknąć w owych menu na "Tekst [1/5]"). Zgodnie z moimi ustaleniami, nazwa "chi" używana była przez starożytnych Chińczyków dla opisania całego zbioru najróżniejszych zjawisk jakie następują w tzw. przeciw-świecie. Obejmują one, między innymi, zjawiska jakie w monografii [1/5] są opisane takimi nazwami jak: fale telepatyczne (patrz podrozdział H7.1 z tomu 4 monografii [1/5]), energia moralna (patrz podrozdział I4.3 z tomu 5 monografii [1/5]), energia życiowa (patrz podrozdział I5.6 z tomu 5 monografii [1/5]), oraz myśląca substancja nazywana przeciw-materią (patrz podrozdział I2 z tomu 5 monografii [1/5]). Z owych odmiennych składników "chi", najbardziej interesujące z punktu widzenia trzęsień ziemi są "fale telepatyczne". Powodem jest, że fale telepatyczne faktycznie są odpowiednikami dla dźwięków, tyle że rozchodzą się one w przeciw-świecie. Jako takie, są one wytwarzane w sposób ciągły przez każdy obiekt i przez każdy proces. Jednak ich ton, a stąd także i wiadomość jaką w sobie przenoszą, zależy od procesu jakiemu dany obiekt został poddany. Dlatego, kiedy trzęsienie ziemi się zaczyna, owe telepatyczne "dźwięki" rozprzestrzeniają bardzo unikalny "hałas" jaki faktycznie powiadamia każdego kto się w niego wsłuchuje, że trzęsienie ziemi właśnie się gotuje i że już wkrótce uderzy. Jednak jak dotychczas tylko zwierzęta i bardzo szczególni ludzie zwani "psychikami" byli w stanie przechwycić owe telepatyczne informacje na temat nadciągającego trzęsienia ziemi. Czas więc abyśmy zbudowali urządzenie techniczne które byłoby w stanie to też uczynić. Fot. #E1. Oto przykłady które illustrują unikalny kształt "parabolicznej anteny komorowej" przyjmowany przez instrument obecnie znany pod mylącą nazwą "Zhang Heng Seismograph" (choć instrument ten wcale nie stosuje zasady działania dzisiejszych sejsmografów inercyjnych):

Fot. #E1a

Fot. #E1a: Oto prawdopodobnie najdokładniejsza replika odzwierciedlająca kształt zewnętrzny "Zhang Heng seismograph". Daje ona dosyć dobry pogląd jak ten instrument faktycznie wyglądał. Dla przykładu, pokazuje ona że oryginalnie jedynie głowy smoków były zamocowane do "komory antenowej", nie zaś całe smoki jakie są widoczne na innych replikach. (Faktycznie to całe smoki przytwierdzone do "komory antenowej" moim zdaniem mogą nawet wypaczyć poprawny odbiór telepatycznego sygnału alarmowego, czyli "chi".) Jedyna nieścisłość w powyższej replice to najbardziej górna część - oryginalnie była ona fragmentem czaszy kulistej i nie posiadała kołnierza widocznego na powyższej replice. W 2003 roku powyższa replika była pokazywana na następujących stronach internetowych: inventors.about.com or www.sra-4kids.com. Zachęcam do oglądnięcie przynajmniej jednej z nich, lub obu.

Fot. #E1b.

Fot. #E1b: Stary rysunek "houfeng didongy yi". Pokazany on jest w artykule pióra Sara Rhodes, "Chinese Contribution" (tj. "Wkład Chinczyków"), w 2003 roku dostępnym na stronie internetowej home.earthlink.net (proponuje rzucić okiem na ów ciekawy artykuł). Odnotuj z kształtu jego "komory antenowej" jak doskonale kształt ten jest dostosowany do skupiania sygnałow telepatycznych odbijających się od ścianek na wlotach wody do pysków smoków.

Fot. #E1c.

Fot. #E1c: Jeszcze jedna stara replika "houfeng didongy yi". Również bardzo dobrze odzwierciedla ona paraboliczny kształt "komory antenowej" tego urządzenia. W 2003 roku pokazana ona była na stronie internetowej szkoły "Albertson College" z Idaho, USA.
       W chwili przygotowania niniejszej strony, ową interesujacą stronę szkolną dawało się odwiedzić pod adresem: www.albertson.edu (proponuje rzucić na nią okiem).

Fot. #E1d.

Fot. #E1d: Sensacyjny starożytny "artefakt" ukształtowany jak replika "Sejsmografu Zhang Henga". Wzór na tej replice zdaje się sugerować, że może ona pochodzić z okresu Western Zhou (1100 BC do 770 BC). Gdyby zaś owo pochodzenie okazało się prawdą, wówczas praktycznie to oznaczałoby, że "Sejsmograf Zhang Henga" mógłby być nawet o ponad 1000 lat starszy, niż obecnie w to się wierzy. Niestety, sporo szczegółów tego "artefaktu" zdaje się jednocześnie sugerować, że jest on jedynie zręcznie przygotowaną "fabrykacją" spreparowaną już w dzisiejszych czasach.
       Aż kilka poznanych przez autora tej strony starożytnych artefaktów o działaniu ciągle wyprzedzającym dzisiejszy poziom oficjalnej nauki ludzkiej (w tym trzy artefakty ciągle nieznanych oficjalnej nauce urządzeń telepatycznych) omówionych zostało na odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie artefact_pl.htm. Pokazany powyżej, prawdopodobnie sfabrykowany (chociaż wzorowany na rzeczywiście istniejącym starożytnym urządzeniu telepatycznym) (1) artefakt "Sejsmografu Zhang Henga", jest tylko jednym z wielu znanych autorowi naukowo niesłychanie zaawansowanych (chociaż wykonawczo bardzo prostych) urządzeń technicznych starożytności. Tamta odrębna strona "artefact_pl.htm" omawia bowiem także (2) autentycznie pochodzący z okresu średniowiecza artefakt "telepatycznego telefonu" jaki czytelnik może sobie oglądnąć na własne oczy w prastarym kościele mariackim z Gdańska, Polska. Owa strona "artefact_pl.htm" omawia też (3) swoisty artefakt "wielkiej piramidę Cheopsa z Egiptu", wszystkie szczegóły jakiej to piramidy wskazują, że była ona działającym w starożytności urządzeniem jakie umożliwiało telepatyczną wymianę myśli na międzygwiezdne odległości. O owej zdolności piramidy Cheopsa do telepatycznej wymiany myśli na międzygwiezdne odległości świadczy bowiem wysokie podobieństwo jej konstrukcji i wewnętrznej konfiguracji do budowy i działania elektronicznej tzw. "piramidy teleptycznej" - relatywnie niedawno przekazanej ludzkości w "darze" przez UFOnautę i szczegółowo opisanej w traktacie [7/2] (skrótowo ta "telepatyczna piramida" omówiona jest też m.in. w punktach #E1 do #E3.2 strony o nazwie telepathy_pl.htm).

       Tamta totaliztyczna strona o nazwie artefact_pl.htm omawia też cały szereg innych starożytnych artefaktów i urządzeń technicznych jakie znacząco przewyższają dzisiejszy poziom wiedzy i techniki na Ziemi. Przykładowo, omawia ona bibilijną "Arkę Przymierza" - oraz materiał dowodowy jakie dokumentuje, że arka ta była starożytnym odpowiednikiem dla dzisiejszej Komory Oscylacyjnej. Strona ta podaje także kontakty do Mr Keewee Tan Email: keeweetan@pacific.net.sg, który jest właścicielem pokazanego powyżej artefaktu kontrowersyjnej repliki "Sejsmografu Zhang Henga", oraz ujawnia niektóre bardziej szczegółowe informacje o owej replice. Serdecznie zachęcam więc do "rzucenia okiem" na ową stronę.


#E2. Czym są fale telepatyczne (starożytne "chi"):

       Zachowania i cechy fal telepatycznych były opisywane przez dziedzinę wiedzy starożytnych Chińczyków zwykle nazywaną "feng shui" (patrz podrozdział H7.1 z tomu 4 monografii [1/5]), lub "hou feng". Właściwie to "feng shui" lub "hou feng" to po prostu zbiór wiedzy jaka podsumowuje naturalne prawa które rządzą odbijaniem, koncentrowaniem, osłanianiem, oraz wpływem medycznym fal telepatycznych. Najbardziej interesującym atrybutem "fal telepatycznych" jest, że niezwykle potężne spiętrzenie tych fal jest emitowane przez epicentrum każdego trzęsienia ziemi tuż przed tym kiedy owo trzęsienie ziemi ma nastąpić. Dlatego to spiętrzenie fal telepatycznych może zostać użyte w zasadzie wczesnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi. Jest ono w stanie dostarczyć wyprzedzające ostrzeżenia o nadchodzących trzęsieniach ziemi na długo zanim owe trzęsienia nas uderzą. Ta zasada jest też faktycznie użyta w przeciw-trzęsieniowym urządzeniu alarmowym jakie opisuję na niniejszej stronie internetowej.
       Ponieważ nauka ortodoksyjna nie wyjaśnia czym właściwie są owe fale telepatyczne (lub "houfeng"), najlepiej jeśli tutaj krótko podsumuję najważniejsze informacje na ich temat. (Dla pełnego zrozumienia czym one są najlepiej przeczytać rozdział H z tomu 4 monografii [1/5] opisujący tzw. "Koncept Dipolarnej Grawitacji", zaś szczególnie jego podrozdział H7.1 który dla jego lepszego zrozumienia poprzedzony będzie wcześniejszym przeczytaniem wstępu aż do podrozdziału H3 włącznie.) Dla potrzeb opisywanego tutaj urządzenia wystarczy mi uwierzyć na słowo, że fale telepatyczne daje się objśnić jako rodzaj przeciw-materialnych fal podobnych do dźwięku z naszego świata, które: (1) rozprzestrzeniają się nieskończenie szybko, (2) przenikają przez każdy obiekt tak jakby był dla nich całkowicie przeźroczysty, dlatego są w stanie z łatwością przeniknąć nawet przez takie ogromnie obiekty jak ziemia czy słońce, (3) są częściowo odbijane od każdej powierzchni, (4) są nieustannie emitowane przez każde zjawisko i każdy obiekt, przenosząc w sobie kompletną informację o tym zjawisku lub obiekcie, oraz (5) mogą być przechwytywane i rozszyfrowywane przez rośliny, zwierzęta, ludzi, a także przez urządzenia techniczne.

Fot. #E2

Fot. #E2: Spektakularna replika z Taiwanu opisywanego tutaj instrumentu niesłusznie nazywanego "Zhang Heng seismograph". (Zreprodukowana i hyperlinkowana za pozwoleniem Centrum Komputerowego Ministerstwa Edukacji, datowanego 3 listopada 2003 roku, autoryzowana przez Yenchen Lin, Inżyniera Centrum, yenjen@mail.moe.gov.tw.) Znajduje się ona na wystawie w słynnym "National Museum of Natural Science" (tj. "Narodowym Muzeum Naturalnych Nauk"), z Tai Chung na Taiwanie. Powyzsza fotografia pochodzi z owego muzeum. W 2003 roku była ona dostępna do oglądania na stronie internetowej która pokazuje najróżniejsze eksponaty z owego muzem. Owa strona posiadała adres: content.edu.tw. Proponuję rzucić na nią okiem, bowiem pokazuje ona szczegóły paszczy smoka trzymającego "perłę". Pokazuje ona też rysunek techniczny "inercyjnego" mechanizmu, jaki zgodnie z opiniami niektórych naukowców ortodoksyjnych powodował wypadanie owych "pereł". (Odnotuj że niniejsza strona polemizuje z owymi opiniami i wyjaśnia że urządzenie to wcale NIE działało na zasadzie inercji.)


#E3. "Houfeng didongy yi" działający na "chi":

       W starożytnych Chinach został zbudowany i sprawdzony w działaniu sejsmograf jaki wykorzystywał "chi" dla wykrywania trzęsień ziemi na długi czas zanim one uerzyły. Zasada działania tego sejsmografu była tak zaprojektowana, że reagował on na owo spiętrzenie potężnych fal telepatycznych jakie jest wytwarzane przez epicentrum każdego trzęsienia ziemi tuż przed tym zanim owo trzęsienie ziemi uderzy. To cudowne urządzenie alarmowe do wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi i do podnoszenia wczesnych alarmów ostrzegawczych pokazane jest na "Fot. #D1". Zbudowane ono zostało w 132 roku AD przez genialnego astronoma i matematyka Chińskiego o nazwisku Zhang Heng. Dlatego obecnie znane jest ono pod niemal nic nie mówiącą angielskojęzyczną nazwą Zhang Heng seismograph. Jednak jego oryginalna Chińska nazwa była bardziej wymowna. Brzmiała ona "houfeng didongy yi" co zwykle jest tłumaczone jako "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". Odnotuj jednak, że segment "hou feng" owej nazwy specificznie referuje do fal telepatycznych. Segment ten precyzyjnie wskazuje, że owo urządzenie m.in. wykrywało ruchy chińskiego "chi". Pechowo jednak, w dzisiejszych czasach chińska nazwa "hou feng" jest błędnie tłumaczona jako "wiatry", podczas gdy powininna być tłumaczona jako "chi", a nawet jeszcze lepiej jako "fale telepatyczne". Stąd owa starożytna nazwa chińska dla tego urządzenia bezpośrednio podkreśla, że działało ono na zasadzie fal telepatycznych (tj. "houfeng"), a nie na zasadzie inercji. Opisy owego cudownego urządzenia mogą być znalezione w internecie jeśli słowa kluczowe "Zhang Heng seismograph" wpisze się w dowolnej angielskojęzycznej wyszukiwarce. Połowy wielkości replikę tego urządzenia wykonaną z miedzi, zarząd miasta Beljing (Pekinu) w Chinach podarował ciągle trapionej trzęsieniami ziemi Nowej Zelandii. Replika ta ma wysokość około 1.5 metra, zaś średnica jej beczko-kształtnego zbiornika w najszerszym miejscu wynosi niemal 1 metr. Waży ona 600 kg. W 2003 roku ta replika umieszczona była na wystawie do publicznego oglądania w muzeum nazywanym "Te Papa" (Nasze Miejsce), jakie znajduje się Wellington czyli w stolicy Nowej Zelandii - i zaledwie kilka kilometrów od mieszkania jakie wynajmowałem w 2003 roku. To właśnie ta replika została przeze mnie sfotografowana i pokazana na zdjęciu "Fot. #D1".

Fot. #E3

Fot. #E3. W Hong Kong'u istnieje fabryka nazywanjąca się "Sinopro International Ltd.", która zajmuje się produkcją replik tego instrumentu dla zainteresowanych klientów. Powyższa fotografia pokazuje dwie repliki "Zhang Heng seismograph", które były wyprodukowane właśnie przez ową fabrykę i zainstalowane w Sheraton Hotel z Chengdu, Chiny. Zdjęcia owych replik, a także innych - też wyprodukowanych przez "Sinpro", w 2003 roku można było oglądać na stronie internetowej tej fabryki, która znajdowała się pod adresem www.sinopro.com. Powyższa fotografia zreprodukowana została za uprzejmym pozwoleniem Pana Wayne Thompson, Sinopro (wrtomson@sinopro.com).


#E4. Historia życia Zhang Heng'a jest dosyć niezwykła:

       Zhang Heng (czasami też pisany "Chang Heng") żył w latach od 72 AD do 139 AD, podczas rządów Wschodniej Dynastii Hanów. Większość swego życia spędził w mieście Luoyang (dzisiejsze miasto Nanyang), jakie było stolicą chińskiej prowincji Henan. W końcowym etapie życia był on nawet ministrem zarządzającym historycznymi zapisami dla swego władcy, chociaż jest nam wiadomym że odmówił przyjęcia wielu ważnych urzędów jakie były mu oferowane. W naszym dzisiejszym zrozumieniu był on niezwykłą osobą. Chociaż jego oficjalnym zajęciem była matematyka i astronomia, jego faktyczne zainteresowania leżały w moralności, filozofii, oraz w niewyjaśnionych zjawiskach. (Znaczy że był on jakby starożytną wersją mnie samego.) Dokonał on zapisów, jakie ujawniają że w dzisiejszym nazewnictwie mógłby być nazywany "świadomym uprowadzanym do UFO". Dla przykładu, opisywał on własną podróż przez kosmos, odmienne planety, oraz kosmiczne widoki, w ten sposób sugerując, że faktycznie to osobiście je widział i pamiętał. (Np. pisał "Niebo jest jak parasol, ziemia jest jak odwrócone naczynie", oraz "oglądnąłem się za siebie i widziałem obracające się słońce i księżyc".) W 132 roku AD zbudował on instrument opisywany na niniejszej stronie internetowej. Owo urządzenie było jednym z cudów technicznych naszej planety. Nawet dzisiaj wyprzedza ono stan naszej ortodoksyjnej nauki i techniki o co najmniej 100 lat. Jednak żadna dokumentacja techniczna owego cudownego urządzenia nie przetrwała do dzisiejszych czasów. Osobiście wierzę, że taka dokumentacja konstukcyjna istniała, jednak później została celowo zniszczona. Na szczęście dla nas, ów ktoś kto zniszczył ową dokumentację, przeoczył jeden bardzo krótki paragraf laickich opisów wyjaśniających jak owo urządzenie wyglądało i jakie były wyniki jego działania. Owe opisy zachowały się w biografii Zhang Heng'a z "Hou Han shu" - znaczy z "Historii Późniejszej Dynastii Hanów". Sejsmograf Zhang Heng'a był tak czuły, że wykrył on trzęsienie ziemi jakie w dniu 1 marca 138 roku AD zniszczyło miasto Longxi z zachodniej prowincji Gansu. Owo miasto było oddalone o około 500 kilometrów od tego urządzenia. Fizyczne wstrząsy z tego trzęsienia ziemi były zupełnie niewyczuwalne dla ludzi żyjących w Luoyang - to było powodem dla jakiego początkowo, kiedy sejsmograf głośno zaalarmował wszystkich o owym odległym trzęsieniu ziemi, Zhang Heng został okrzyknięty kłamcą, podczas gdy jego urządzenie - oszustwem. Na szczęście dwa dni później do Luoyang przybyli gońcy na koniach z wiadomością o trzęsieniu, jaka potwierdziła precyzję i wysoką czułość działania tego urządzenia.
       Po tym jak Zhang Heng umarł w 139 roku AD, nie istniał nikt kto byłby w stanie naprawiać i podstrajać owo urządzenie. Dlatego wkrótce zaprzestało ono działania. W rezultacie zostało ono przeniesione na cmentarz w Luoyang, w chińskiej Prowincji Henan, gdzie Zhang Heng był pochowany. Pozostawało ono w grobowcu Zhang Henga aż do czasu kiedy zostało zniszczone kilkaset lat później przez Mongołów. Po raz pierwszy zostało ono zrekonstruowane w 1875 roku przez japońskiego naukowca. W 1951 roku Chiński badacz, Wang Zhenduo, zrekonstruował je ponownie zgodnie z modelem inercyjnym jaki w jego opinii urządzenie to wykorzystywało w działaniu. Jego replika została potem wystawiona na widok publiczny w "Beijing Observatory - Tien Ven Tai", w Pekinie, Chiny. Dalsze repliki też zostały sporządzone. Połowy wielkości replika owego urządzenia podarowana muzeum Te Papa w Nowej Zelandii jest podobno pierwszym przypadkiem repliki wykonanej przez Chińczyków jaka została udostępniona poza granicami Chin.

Fot. #E4.

Fot. #E4: Zhang Heng - genialny matematyk i astronom z Chin. Powyższa podobizna pochodzi z artykułu pióra Shi Ke, zatytułowanego "The Universe Unlimited in Both Space and Time" (tj. "wszechświat nieograniczony zarówno w przestrzeni jak i w czasie"), jaki w 2003 roku udostępniany był na stronie internetowej www.pureinsight.org (proponuje rzucić okiem na ów ogromnie interesujący artykuł, jeśli ciągle dostępny jest w internecie).


Część #F: Moje badania "Sejsmografu Zhang Henga":

      

#F1. Ja sam badam prywatnie "houfeng didongy yi" od 1993 roku:

       O istnieniu i działaniu tego cudownego urządzenia dowiedziałem się już w 1993 roku od zaprzyjaźnionych Chińczyków zamieszkujących Malezję. Nastąpiło to wkrótce po podjęciu przeze mnie profesury na Uniwersytecie Malaya w Kuala Lumpur. Od owego też czasu sporadycznie udawało mi się zbierać różne skąpe informacje na jego temat. To z kolei umożliwiało mi studiowanie jego zasady działania. Jednak sfotografować i opisać to urządzenie zdołałem dopiero w 2003 roku, kiedy zupełnie przypadkowo odkryłem je w Wellington. Aby móc zobaczyć w działaniu, przebadać i sfotografować to unikalne urządzenie, kiedyś zamierzałem nawet wybrać się prywatnie do Chin. Jednak powstrzymywał mnie przed ową podróżą brak dokładnych danych co do adresu miejsca w jakim oryginał tego urządzenia się znajduje. Obecnie wiem już, że powodem dla którego było tak trudno ustalić ten adres, jest że oryginał tego urządzenia po prostu został zniszczony bardzo dawno temu. Opóźniałem więc tamten wyjazd do Chin, ponieważ nie posiadam wystarczających funduszy aby urządzenie to odszukiwać dopiero po przybyciu do Chin. Jak jednak widać, zgodnie ze starym polskim powiedzeniem "ponieważ Mohamed nie mógł przybyć do góry, góra sama przybyła do Mohameda". (Czy też powinienem zmienić to powiedzenie na: "skoro Pająk nie mógł przybyć do sejsmografu, sejsmograf musiał przybyć do Pająka".) W marcu 2003 roku całkiem niespodziewanie dla siebie i zupełnie przez przypadek stąpnąłem na to urządzenie w muzeum Te Papa w Wellington, czyli w mieście w jakim wówczas zamieszkiwałem. Oczywiście natychmiast je sfotografowałem i poddałem szczegółowym analizom funkcjonalnym. Do końca października 2003 roku miałem już działanie tego urządzenia całkowicie rozpracowane i opisane w treści niniejszej strony internetowej. Wysoce przydatna do tego rozpracowania okazała się przy tym moja poprzednia wiedza jaką zgromadziłem na temat jego działania. Wszakże na wystawie w Wellington jedynie wysoce mylące wyjaśnienia dla działania tego urządzenia zostały zaprezentowane. Bazowały one wyłacznie na wykorzystaniu sił inercji. Przykładowo, aby lepiej podeprzeć owo inercyjne wyjaśnienie, tak kluczową informację wygodnie "zapomniano" przytoczyć, jak że urządzenie to faktycznie jest fontanną. Tymczasem absolutnie koniecznym warunkiem faktycznej jego zasady działania objaśnionej poniżej, jest przepływ modulowanej telepatycznie wody przez paszcze ośmiu smoków. To zaś oznacza, że owo urządzenie nie byłoby w stanie zadziałać bez wody, czyli że przemilczenie udziału wody całkowicie wypacza nasze zrozumienie jego zasady działania.

Fot. #F1 (G1 z [4b])

Fot. #F1 (G1 z [4b]): To jestem ja, Dr Jan Pająk. Rozpracowanie prawdziwej zasady działania "houfeng didongy yi" jest jednym z moich osiągnieć naukowych. Swoje badania nad owym niezwykłym urządzeniem rozpocząłem w 1993 roku. Jego faktyczną zasadę działania rozpracowałem w 2003 roku. Począwszy zaś od 2003 roku aż do dzisiaj bezskutecznie poszukuję miejsca pracy i badań gdzie mógłbym urzeczywistnić działający prototyp tego cudowanego instrumentu zdolnego uratować życie tysięcy ludzi oraz trudną do oszacowania ilość mienia - po więcej szczegółów patrz punkt #I1 z dalszej części tej strony.


#F2. Kształ i współdziałanie podzespołów w omawianym instrumencie:

       Opisywane tutaj urządzenie do alarmowania o nadchodzących trzęsieniach ziemi ma postać ozdobnej fontanny. W fontannie tej wypływająca woda najpierw gromadzona jest i ustalana w osiowo-symetrycznej "komorze antenowej" odlanej z najprzedniejszego brązu i ukształtowanej jak beczka lub jak duża butla (lub garnek czy "amfora") na wino z kopulastą przykrywką. Największa średnica tej komory wynosiła osiem starożytnych stóp chińskich, znaczy około 1.9 metra. Była ona wysoka na niemal 3 metry. Woda w owej komorze wyłapywana jest przez wloty do ośmiu "rur wylotowych". Wloty te otaczają pionową oś centralną tego urządzenia. Potem woda ta wypływa rurami do ośmiu stylizowanych "pysków smoczych" poumieszczanych na największym obwodzie owej beczkowatej "komry antenowej". Aby zminimalizować tarcie i zwiększyć niezawodność pracy tego urządzenia, wnętrze każdego smoczego pyska jest pozłacane. W paszczy każdego z tych ośmiu smoków umieszczona jest luźna metalowa "perła". Powtarzam tutaj nazwę "perła", ponieważ oryginalna chińska mitologia stwierdza, że smoki lubowały się w noszeniu pereł w swoich pyskach. Stąd metalowe kule jakie znajdują się w pyskach owych ośmiu smoków z omawianego tutaj urządzenia, przez Chińczyków nazywane są "perłami". Jednak faktycznie są to zwykłe kule wykonane z metalu niepodatnego na korozję - według moich informacji oryginalnie z pozłacanego brązu. Po omyciu owych "pereł", woda ta wypływa z pysków smoków i łagodnym łukiem wpada do otwartych pysków małych spiżowych "dzwonów w kształcie żab" umieszczonych pod każdym z ośmiu smoków. Żaby te są tak skonstruowane, że praktycznie działają one jak spiżowe dzwony. Jeśli więc na którąś z nich upadnie jedna z metalowych "pereł" umieszczonych powyżej w pyskach smoków, żaba ta wydaje głośny dźwięk uderzenia w dzwon. Dźwięk ten jest wystarczająco donośny i wyraźny, aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich ludzi dookoła i aby wywołać alarm. Zgodnie z historycznymi zapisami, dźwięk upadających pereł był wystarczająco donośny aby obudzić cały dwór władcy Chin, ostrzegając ich przed nadciągającym trzęsieniem ziemi. Ponieważ alarm zawsze był podnoszony z wyprzedzeniem czasowym, dawał on możliwość każdemu aby uciec z niebezpiecznego miejsca. W normalnym jednak przypadku, "perły" tkwią w pyskach smoków i nie podnoszą żadnego alarmu. Aby precyzyjnie wyregulować siłę jaka jest konieczna aby woda wyrwała daną "perłę" z pyska smoka, stopień zamknięcia i pochylenia tego pyska podlega dokładnej regulacji za pośrednictwem układu "dźwigni dostrajających" uruchamianych drążkiem sterowniczym umieszczonym w środku komory. Dlatego tylko dopiero kiedy zbliża się faktyczne trzęsienie ziemi, ta z "pereł" jaka znajduje się po stronie z której owo trzęsienie nadchodzi, wypada z pyska smoka i wpada do pyska żaby, dzwoniąc przy tym głośno na alarm. Po wznieceniu alarmu, strumień wody skierowany ku nadchodzącemu trzęsieniowi ziemi utrzymuje burzliwy wypływ i strzela na odległość dłuższą niż normalnie. Poprzez ogarnięcie odległości na jaką strumień ten strzela, a także intensywności jego burzliwości, niszczycielska moc nadchodzącego trzęsienia ziemi może być łatwo oceniona. Ponadto precyzyjne regulowanie stopnia otwarcia pysków poszczególnych smoków pozwala aby urządzenie to ustawić na wzniecanie alarmu tylko kiedy moc danego trzęsienia ziemi przekracza nastawioną wartość progową.

Fot. #F2.

Fot. #F2: Rysunek techniczny który pokazuje projekt inercyjnej repliki omawianego tutaj instrumentu. (Odnotuj jednak, że nigdy nie zdołano zbudować działającego prototypu który pracowałby na owej "inercyjnej zasadzie". Stąd powyższy projekt jest czysto hipotetyczny i nigdy nie udowodnił swojej zdolności do działania.) Wewnętrzne szczegóły zostały uwidocznione. W 2003 roku powyższy rysunek był pokazany i opisany na stronie internetowej international.tamu.edu. Strona ta jest faktycznie warta oglądnięcia. Dla przykładu pokazuje ona też widok cmentarza na jakim omawiany sejsmograf ułożony został do swego ostatniego spoczynku.


#F3. Zasada działania "houfeng didongy yi":

       Zasada działania omawianego tutaj urządzenia alarmowego opiera się na zdolności beczko-kształtnej komory rezonasowej fontanny do odbijania i ogniskowania fal telepatycznych. Każde bowiem trzęsienie ziemi wzbudza sobą spiętrzenie wysoko-amplitudowych fal telepatycznych. Fale te z nieskończoną prędkością rozchodzą się koncentrycznie po liniach prostych od epicentrum tego trzęsienia. Owe fale docierają też natychmiast do każdego miejsca na ziemi, do jakiego wolne zafalowania gruntu pochodzące z owego trzęsienia ziemi dotrą dopiero po jakimś czasie. Stąd fale te przybywają ze znacznym wyprzedzeniem czasowym do obszarów jakie zostaną potem zniszczone danym trzęsieniem ziemi. Między innymi, owe fale telepatyczne przenikają też i przez beczko-kształtną komorę rezonansową omawianej fontanny. Część z nich odbija się od wewnętrznej powierzchni owej beczki, podobnie jak fale dźwiękowe odbijają się od powierzchni wklęsłej muszli. Z uwagi na beczkowaty kształt komory rezonansowej fontanny, a także z powodu właściwego umieszczenia otworów wlotowych do rur z których woda przepływa do pysków poszczególnych smoków, owe odbite fale teleptyczne koncentrowane są właśnie na wodzie wypływającej do pyska wybranego smoka. Po skoncentrowaniu na owej wypływającej wodzie, fale te zmieniają charakter jej wypływu. W normalnym bowiem przypadku, woda przepływa przez pyski smoków w sposób jaki hydromechanika nazywa "przepływem laminarnym". Przepływ ten jest tylko możliwy jeśli woda w danym naczyniu z jakiego wypływa jest ustalona, oraz jeśli spływa ona w sposób zupełnie niezakłócony. Taki przepływ laminarny charakteryzuje się szczególnie niskim współczynnikiem tarcia, a stąd też niskim ciągiem przepływającej wody. Nie jest on więc w stanie pociągnąć za sobą i wyrzucić na zewnątrz "pereł" jakie woda ta omywa w pyskach smoków. Jeśli jednak na danym ujściu wody do pyska któregoś ze smoków skoncentrowane zostanie silne spiętrzenie wibracji telepatycznych, wibracje te zmieniają charakterystykę przepływu wody. Z "przepływu laminarnego" woda ta przechodzi na "przepływ burzliwy". Nauka hydromechaniki stwierdza, że przepływ burzliwy charakteryzuje się wysokim współczynnikiem tarcia, a stąd też i wysokim ciągiem. Objęta nim woda jaka omywa daną "perłę", porywa więc tą "perłę" ze sobą i zrzuca ją do pyska żaby położonej poniżej pyska smoka. Za pośrednictwem więc opisanego tutaj mechanizmu zmieniania charakteru przepływu wody przez fale telepatyczne zogniskowane parabiliczną komorą rezonansową owej fontanny, fontanna ta z powodzeniem wypełnia funkcję przeciw-trzęsieniowego urządzenia alarmowego.

Fot. #F3

Fot. #F3: Spektakularna replika "Zhang Heng seismograph". Dosyć dobrze ona ilustruje jak pięknie wyglądała oryginalna fontanna tego instrumentu, oraz dlaczego instrument ten był ozdobą i dumą pałacu ówczesnego władcy Chin. W 2003 roku replika ta była wystawiona na stronie internetowej pod nastepującym adresem www.kepu.com.cn (warto rzucić na nią okiem).


#F4. Błędne inercyjne wyjaśnienie działania tego instrumentu:

       Powyższe moje objaśnienie faktycznej zasady działania tego urządzenia, koniecznie musi być uzupełnione informacją, że tylko jeden egzemplarz tego sejsmografu został zbudowany przez Zhang Heng'a. Wkrótce po jego śmierci w 139 roku AD, egzemplarz ten przestał działać. Niedługo później został on przeniesiony do jego grobowca. Potem zaś został zniszczony gdy Mongołowie podbili Chiny. Także dokumentacja oryginalnej konstrukcji tego urządzenia poznikała. Jedyna informacja jaka przetrwała o nim do naszych czasów są krótkie opisy oraz zewnętrzny rysunek wykonane przez jakiegoś laika który widział je w działaniu. Stąd faktycznie stawiani jesteśmy obecnie przed wyzwaniem wynalezienia tego cudownego urządzenia od samego początku. Poczynając więc od 19 wieku, na bazie tych laickich opisów najróżniejsi ludzie starali się zrekonstruować owo cudowne urządzenie (a ściślej - wynaleźć je od nowa). Jednym z nich był Anglik o nazwisku Dr John Milne, który sam był wynalazcą i budowniczym sejsmografu inercyjnego. Zasugerował on, że sejsmograf Zhang Heng'a też działa na zasadzie sił inercji, znaczy bardzo podobnie do działania jego własnego sejsmografu inercyjnego. Dr Milne pradopodobnie wziął drążki strownicze które używane są do regulowania stopnia rozwarcia i nachylenia paszcz smoków, za dźwignie które mechanicznie zwalniają wypadanie "pereł". Idee Dra Milne były później powielane przez innych, w ten sposób wzmacniając inercyjne wyjaśnienie dla tego urządzenia, oraz upowszechniając to wyjaśnienie po świecie. W 1951 roku Wang Zhenduo zrekonstruował to urządzenie właśnie na założeniu że działa ono na zasadzie sił inercji. Począwszy od owego czasu każda replika tego urządzenia, włączając w to replikę która jest wystawiona w Nowej Zelandii, była rekonstruowana zgodnie z inercyjnym modelem Wang Zhenduo'a (lub inercyjną zasadą Dra Johna Milne). Pechowo, owo błędne wyjaśnienie inercyjne ortodosksyjnych naukowców nie ujawnia faktycznych możliwości tego cudownego urządzenia. Na dodatek do tego wprowadza ono też wiele konfuzji.

Fot. #F4.

Fot. #F4: To jest grobowiec Zhang Heng'a zlokalizowany w chińskiej prowincji Henan. To właśnie do tego grobowca "houfeng didongy yi" został przemieszczony wkrótce po śmierci tego genialnego twórcy. To także tutaj instrument ten został w końcu zniszczony podczas inwazji Mongołów na Chiny. Powyższa fotografia, razem z opisami tej i innych atrakcji turystycznych wartych odwiedzenia w owym historycznym mieście wartym zobaczenia, do 2005 roku zawarta była na doskonalej stronie internetowej prowincji Henan która istniała kiedyś pod adresem www.henan-window.com.cn/tour/lvyoue.htm (niestety, nie istniejącej już od początka 2005 roku).


#F5. Dlaczego "houfeng didongy yi" nie miał prawa działać na zasadzie inercji:

       Faktycznie to istnieje całe zatrzęsienie dowodów i przesłanek logicznych, jakie wyraźnie wskazują że opisywany tutaj telepatyczny wykrywacz trzęsień ziemi działał na zasadzie "chi" (znaczy "fal telepatycznych") a nie inercji, a stąd że obecne inercyjne wyjaśnienie tego działania propagowane przez naukę ortodoksyjną jest całkowicie błędne. Wymieńmy tutaj najważniejsze rodzaje tego materiału dowodowego:
       #i. Kształt. Uformowanie komory rezonansowej tego wykrywacza trzęsień ziemi na kaształt parabolicznego lustra wklęsłego jest zadaniem ogromnie trudnym i kosztownym. Wszakże, pionowy przekrój przez ową komorę ukazuje precyzyjny kształt paraboli, na jaki muszą być też ukształtowane dzisiejsze satelitarne anteny telewizyjne. Znacznie łatwiej i taniej byłoby uformować tą komorę na kształt prostego cylindra, czy nawet prostokątnej skrzynki. Oczywiście, dla inercyjnego sejsmografu wystarczyłby taki prosty kształt cylindryczny, albo nawet zwykły kształt skrzynki, aby chronić mechanizm zawarty w środku. (Nawet łatwiej przyszłoby zbudowanie tego urządzenia wogóle bez komory i wody - znaczy w sposób jak budowane są dzisiejsze sejsmografy inercyjne.) Jednak dla telepatycznego wykrywacza trzęsień ziemi ten kształt musi być dokładnie taki jak pokazany na "Fot. #D1". Jest tak ponieważ musi on działać jak wklęsłe lustro które skupia fale telepatyczne na wlotach do rur które doprowadzają wodę do pysków smoków.
       #ii. Działanie jako fontanna. Gdyby owo urządzenie działało na zasadzie inercji, wówczas woda w jego wnętrzu jedynie wprowadzałaby problemy. Stąd dla inercyjnego działania, nie byłoby trzeba budować go jako fontanny. To właśnie dlatego dzisiejsze wyjaśnienia inercyjne wygodnie "zapominają" nawet wzmiankować wodę oraz działanie tego urządzenia jako fontanny. Jednak woda i działanie jak fontanna są absolutnie konieczne dla przechwytywania fal telepatycznych.
       #iii. Wyłapywanie odpływającej wody tuż przy osi centralnej fontanny. Jak wskazują na to stare ilustracje chińskie, woda jaka wypływała z pysków poszczególnych smoków, dostarczana była do tych pysków długimi rurami do których wloty umieszczone były tuż przy pionowej osi centralnej urządzenia. Oczywiście w sensie technicznym takie rozwiązanie nie miałoby żadnego sensu gdyby nie podyktowane było zasadą działania owego urządzenia. Wszakże pyski smoków przymocowane były do ścianek bocznych komory rezonansowej jaka gromadziła w sobie wodę. Aby więc dostarczyć wodę do tych pysków, wystarczyło ścianki te przedziurawić i nie trzeba było używać owych długich rur doprowadzających. Jednak rury owe stają się konieczne jeśli urządzenie to działa na fale telepatyczne ("chi"). Wszakże wówczas fale te koncentrowane są właśnie na osi centralnej urządzenia. Czyli aby wyłapywać wodę jaka jest modulowana przez te fale, koniecznym staje się użycie owych długich rur doprowadzających rozbiegających się od osi centranej ku pyskom poszczególnych smoków.
       #iv. Umiejscowienie paszcz smoków mniej więcej w połowie wysokości "komory antenowej". Taka wysokość ich umieszczenia nie ma najmniejszego sensu ani z punktu widzenia działania tego urządzenia jako inercyjnego sejsmografu, ani też z punktu widzenia działania tego urządzenia jako fontanny. Mianowicie, aby zmaksymilizować czułość wyzwalania dźwigni w przypadku działania tego urządzenia jako inercyjnego sejsmografu przy "stojącym" ustawieniu wahadła inercyjnego, paszcze smoków powinny być umieszczone tuż przy wierzchołku komory rozonansowej. Takie ich umieszczenie czyniłoby także wszelkie działania regulacyjne i sterownicze na mechaniźmie wyzwalającym znacznie łatwiejsze i dające prostszy dostęp osobom obsługującym to uządzenie. Z kolei gdyby urządzenie to było fontanną z mechanizmem inercyjnym w środku, wówczas upływ jej wody byłby najsilniejszy gdyby pyski smoków znajdowały się tuż przy jej podstawie, zaś wahadło wyzwalające umieszczone było w pozycji "wiszącej", zawieszone u wierzchołka komory rezonansowej. Wszakże umieszczenie pysków smoków w połowie wysokości komory rezonansowej powodowuje jedynie, że dolna połowa tej komory pozostaje przestrzenią martwą jaka zupełnie nie zostaje wykorzystana dla zwiększania ciśnienia wytrysku wody z fontanny. W przypadku jednak jeśli urządzenie to działa na "chi", wówczas umieszczenie pysków smoków w połowie wysokości tej komory czyni jak największy sens. Wszakże wówczas ścianki komory rozonansowej wypełniają funkcję wklęsłych zwierciadeł skupiających, jakie koncentrują fale teleptyczne właśnie mniej więcej w połowie wysokości komory rezonansowej. Tam też umieszczone muszą być wloty do rur odprowadzająych wodę modulowaną tymi falami.
       #v. "Chi". Starożytna Chińska nazwa tego urządzenia zawiera słowo "houfeng". To zaś jednoznacznie wskazuje że "chi" (znaczy "fale telepatyczne") były w sposób zamierzony potwierdzane jako użyte w działaniu tego urządzenia. Także sam Zhang Heng był bardziej obznajomiony z własnościami fal telepatycznych niż z siłami inercji i drganiami. Wszakże istnieje całe zatrzęsienie dowodów pisanych, że w jego czasach fale telepatyczne były doskonale znane jako składowe "chi". Przykładowo do dzisiaj jego rodzima prowincja Henan jest światowym liderem w tradycji praktycznego wykorzystania chi, będąc np. miejscem słynnej szkoły "kung-fu" mnichów buddyjskich z Shaolinu (więcej na temat niezwykłych wyczynów mistrzów kung-fu z Shaolinu wyjaśnione zostało w podrozdziale JB3.2 z tomu 6 monografii [1/5]). Jednak niemal nie istnieje żaden dowód, że ludzie w jego czasach byli obznajomieni z siłami inercji i z mechanicznymi wibracjami na poziomie wymaganym do zbudowania inercyjnego sejsmografu. Dlatego dla niego było bardziej racjonalne użycie "chi" w działaniu tego urządzenia, niż użycie sił "inercji" i mechanicznych drgań gruntu.
       #vi. Symetria. Wibracje mechaniczne zawsze są symetryczne. Stąd jeśli ktoś rozważy działanie dzisiejszych sejsmografów, ich podzespół inercyjny zawsze dokonuje symetrycznych oscylacji w odniesieniu do chasse. Jest to doskonale pokazane na dzisiejszych sejsmogramach, w których rysowana linia zawsze odchyla się symetrycznie w obu kierunkach z położenia równowagi. To oznacza, że jeśli inercyjny podzespół wychyli sie o wartość "x" w jednym kierunku, wkrótce także musi wychylić się o podobną wartość "x" również i w odwrotnym kierunku. W przypadku więc gdyby omawiany tutaj wykrywacz trzęsień ziemi działał na zasadzie inercyjnej, takie symetryczne wychylenia musiałyby także się w nim pojawić. Praktycznie to oznacza, że po tym jak fale uderzeniowe dotarły do tego urządzenia, dwie kule z dwóch odwrotnych stron urządzenia musiałyby upaść w dół, a nie jedna. Pierwsza kula upadłaby w dół kiedy fala trzęsienia ziemi wychyliłaby podzespół inercyjny w jednym kierunku, podczas gdy kula po przeciwstawnej stronie wypadłaby kiedy ten sam podzespół inercyjny przechyliłby się w odwrotnym kierunku. Z kolei przy działaniu tego urządzenia na zasadzie "chi" (znaczy "fal telepatycznych") - jak to opisałem poprzednio, tylko jedna kula wypadłaby w dół z tylko jednego pyska smoka. Faktycznie też zapisy historyczne wyraźnie wskazują, że zawsze tylko jedna kula spadała w dół. To zaś potwierdza, że owo urządzenie z całą pewnością działało na zasadzie fal telepatycznych, a stąd że zawsze wyrzucało ono w dół tylko jedną kulę.
       #vii. Alarm dźwiękowy. Sejsmograf Zhang Heng'a wytwarzał alarm dźwiękowy - to dlatego używał on spiżowych żab jakie wytwarzały głośny dźwięk bicia w dzwon. Jednak gdyby urządzenie to działało na zasadzie inercji, wówczas wytwarzałoby ono alarm tylko kiedy dane trzęsienie ziemi już nim wstrząsnęło. Oczywiście, w takim przypadku alarm dźwiękowy nie miałby sensu, ponieważ towarzyszył by on doskonale widocznym manifestacjom i dźwiękom trzęsienia ziemi, takim jak zawalanie się budynków, wywracanie się i przesuwanie mebli, spadanie zawieszonych przedmiotów, kołysanie się podłogi i sufitów, itp. Stąd jedyne uzasadnienie dla użycia alarmu dźwiękowego leżało w tym, że alarm ten pojawiał się na długo przed tym zanim dane trzęsienie ziemi uderzyło. To zaś oznacza, że owo urządzenie musiało działać na zasadzie "chi".
       #viii. Czułość. Jak podają historyczne źródła, oryginalny sejsmograf Zhang Heng'a był ogromnie czuły. Faktycznie to wykrywał on trzęsienia ziemi jakich epicentrum było oddalone o ponad 500 kilometrów, oraz jakich wstrząsy mechaniczne pozostawały zupełnie nieodczuwalne dla ludzi. Tymczasem zasada działania dzisiejszych replik inercyjnych jest tak sformułowana, że aby one zadziałały trzęsienie ziemi musiałoby mieć epicentrum niemal tuż pod nimi, zaś samo urządzenie musiałoby zostać tak silnie wstrząśnięte, że całe głowy smoków by od niego poodpadały. Faktycznie też do dnia pisania niniejszego punktu w połowie listopada 2003 roku zdołałem ustalić położenie i dane około 10 rzekomo "wiernych" replik inercyjnych tego urządzenia zlokalizowanych w różnych muzeach i istytucjach świata. Jak dotychczas jednak nie zdołałem odkryć nawet jednej repliki której mechanizm inercyjny faktycznie by działał w praktyce i faktycznie by wykrywał trzęsienia ziemi, aczkolwiek o wszytkich ich się twierdzi że są "wiernymi" kopiami owego oryginalnego urządzenia. Wszystkie obecnie istniejące repliki tego urządzenia są jedynie replikami ozdobnymi, jakie starają się imitować wygląd zewnętrzny tego urządzenia, oraz jakie tylko twierdzą, że posiadają działający mechnizm inercyjny w swym wnętrzu. Jednak żadna z owych replik inercyjnych nie działa. Na podstawie też mojej znajomości działania proponowanego dla tego urządzenia inercyjnego mechnizmu dźwigniowego osobiście jestem głęboko przekonany, że NIE jest możliwe aby mechanizm taki był wystarczająco czuły dla wykrycia trzęsienia ziemi nieodczuwalnego dla ludzi. Ponadto musimy pamiętać, że czułość takiego mechanizmu dźwigniowego dodatkowo by zmniejszał fakt jego pracy w wodzie oraz związaną z tym szybko postępującą korozją przegubów dźwigni.
       Podsumowując powyższe, inercyjne wyjaśnienie dzisiejszych naukowców ortodoksyjnych dla działania tego telepatycznego urządzenia jest całkowicie błędne. Wydedukowane ono zostało na sposób wyłącznie teoretyczny, bez uwzględnienia faktycznych realiów pracy tego cudownego urządzenia. Ponadto, owo teoretyczne wyjaśnienie nigdy nie było testowane w faktycznym działaniu, zaś wyniki jakie by ono praktycznie dawało podczas działania nigdy nie były porównywane z historycznymi zapisami. Stąd owo teoretyczne wyjaśnieniami jest jedynie poprawne na papierze, nigdy nie działałoby w praktyce, zaś jedyny aspekt w jakim naprawdę imituje ono oryginalne urządzenie to kztałt zewnętrzny. Jako takie, dewaluuje ono i poniża faktyczną wartość tego niezwykłego urządzenia telepatycznego. Prawdziwe wyjaśnienie dla tego urządzenia kryje się w użyciu fal telepatycznych wynikających z wiedzy o "chi" ("houfeng") przez starożytnych Chińczyków.

Fot. #F5

Fot. #F5: Pełnej wielkości replika "houfeng didongy yi". Zauważ że jest ona około 3 metrów wysokości. Prawdopodobnie jest to jedyna replika która wyraźnie ilustruje dla oglądających, że instrument ten faktycznie był fontanną. Inne repliki nie podkreślają wpływu przepływającej wody na prawidłowe działanie tego unikalnego instrumentu. Powyższa interesująca replika w 2003 roku była pokazana na stronie internetowej international.tamu.edu. Warto na nią rzucić okiem, ponieważ zawiera ona także sporo innych informacji o Zhang Heng'u i jego instrumencie.


#F6. "Houfeng didongy yi" wyprzedza stan dzisiejszej tzw. "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" o co najmniej 100 lat:

       Aczkolwiek dzisiejsza nauka ortodoksyjna tak hełpi się swoimi osiągnięciami, faktycznie omówione powyżej urządzenie alarmowe z 132 roku AD ciągle wyprzedza ją o co najmniej jakieś 100 lat. Owa liczba 100 lat wynika z moich oszacowań, że dzisiejsza nauka ortodoksyjna potrzebuje co najmniej dalszych 50 lat aby zaakceptować istnienie fal telepatycznych. Potem potrzebuje dalsze co najmniej 30 lat aby poznać te fale wystarczająco dobrze dla znalezienia sposobów ich technicznego wykorzystania. Potem ciągle jeszcze potrzebuje co najmniej 20 lat do zaprojektowania, wytestowania i doszlifowania urządzenia technicznego, takiego jak to opisane powyżej.
       Warto jednak uświadomić sobie, że ów długi proces mógłby zostać skrócony do jedynie około 5 do 10 lat, jeśli już obecnie zaakceptujemy fakt, że sejsmograf Zhang Heng'a działał na zasadzie fal telepatycznych ("houfeng"), oraz po prostu rozpoczniemy nasze uczenie się technicznej telepatii of skonstruowania nowoczesnego odpowiednika dla tego cudu starożytnej techniki.

Fot. #F6.

Fot. #F6: Replika "houfeng didongy yi" która była wystawiona w Kanadzie na wystawie zatytułowanej "China! 7000 Years of Innovation" zlokalizowanej w Vancouver's Science World. Powyższa fotografia została zreprodukowana za uprzejmym pozwoleniem Kim M. Fong (kim@china4visitors.com), ze strony internetowej china4visitors.com. (warto jest zobaczyć ową interesującą stronę!)


Część #G: Potwierdzenie poprawności zasady działania "Sejsmografu Zhang Henga" którą ja wypracowałem:

      

#G1. Eksperyment udawadniający poprawność zasady działania omawianego tutaj instrumentu:

       Poprawność każdej zasady działania użytej w jakimś urządzeniu technicznym, zawsze daje się zweryfikować za pośrednictwem odpowiednio zaprojektowanego, uproszczonego eksperymentu naukowego. Dlatego daje się również opracować eksperyment naukowy, który demonstruje poprawność zasady opisywanej na niniejszej stronie internetowej. Omówmy więc teraz na czym eksperyment taki polega.
       Podstawowe składowe stanowiska badawczego do przeprowadzenia opisanego tutaj eksperymentu pokazane są i wyjaśnione na ilustracji "Rys. #G1".
       Zasadnicza część opisywanego tutaj eksperymentu ma na celu udowodnienie tezy, że "energia zawarta w sygnale telepatycznym skoncentrowanym na strumieniu przepływającej wody zmienia atrybuty przepływu owej wody". Owa część udowadnia więc ilustratywnie że urządzenie alarmowe omawiane na tej stronie internetowej będzie działało zgodnie z zaprezentowanymi tutaj opisami. Tą część eksperymentu przeprowadza się po całkowitym usunięciu przesłony (H). W pierwszej fazie eksperyment ten polega na napełnieniu wodą akwarium (A) i pozwoleniu aby woda ta wypływała sobie ustalonym "przepływem laminarnym" (W) przez rurę (P) zamontowaną w ścianie bocznej tego akwarium. W tej fazie źródło fal telepatycznych (O) pozostaje wyłączone. Należy wówczas zapamiętać lub sfotografować cechy charakterystyczne tego przepływu laminarnego. W drugiej fazie eksperymentu włączone zostaje źródło fal telepatycznych, tj. silne iskrzenie na iskrowniku (S). Fale telepatyczne wytwarzane przez owe iskry następnie muszą zostać zogniskowane przez zwierciadło kuliste (M) na wlocie do rury (P). W rezultacie tego zogniskowania, energia zawarta w owych falach telepatycznych zmienia charakter wypływu strumienia wody (W). Z poprzednio ustalonego przepływu laminarnego woda ta zamienia teraz swój wypływ na "przepływ burzliwy". Jej strumien burzy się i bucha nierówno w takt iskier (S). Sama obserwacja zmian w charakterze wypływu owej wody, udowadnia już poprawność omawianej tutaj zasady działania "houfeng didongy yi". Jeśli zaś ktoś nie wierzy oznakom wizualnym, może na drodze strumienia owej wody ustawić w "stanie równowagi chwiejnej" próbną "perłę" jak ta w instrumencie omawianym na niniejszej stronie. Podczas przepływu burzliwego perła ta zostanie wytrącona z pozycji równowagi przez strumień omywającej ją wody.
       Dodatkową zaletą omawianego tutaj eksperymentu jest, że pozwala on również udowodnić tezę, iż "promieniowanie które zmienia charakter wypływu wody wcale nie jest promieniowaniem elektromagnetycznym, a jest promieniowaniem telepatycznym". Wystarczy bowiem aby w drogę owego promieniowania wstawić stalową przesłonę (H). (Przesłona ta była usunięta podczas przeprowadzania podstawowej części eksperymentu). Jeśli promieniowanie to przeniknie przez ową stalową przesłonę (H) i wywoła ten sam efekt jaki obserwowany jest bez przesłony, to oznacza, że owo promieniowanie wcale nie posiada elektromagnetrycznego charakteru. Wszakże promieniowanie elektromagnetyczne normalnie nie jest w stanie przenikać przez ferromagnetyczne osłony.
* * *
       Na przekór że niniejszy eksperyment został tak zaprojektowany aby być najprostszym jaki jest możliwy dla udowodnienia tezy którą soba reprezentuje, ciągle jest on dosyć skomplikowany. Nie daje się go więc przeprowadzić w garażu lub w kącie własnej sypialni. Niemniej jeśli ktoś ma dostęp do laboratorium badawczego, jest on nieporównanie prostszy do zrealizowania niż byłoby zbudowanie opisywanego tutaj "houfeng didongy yi". Ciągle przy tym nosi w sobie tą samą wartość dowodową co ów starożytny instrument. Dlatego tych którzy posiadają wymagane warunki do eksperymentowania ciągle zachęcam do jego zrealizowania. Szczególnie jeśli ktoś nie wierzy w istnienie fal telepatycznych (lub nie wierzy w "chi") i chciałby otrzymać jakiś dowód na ich istnienie i faktyczne działanie. Albo jeśli ktoś nie jest przekonany że fale telepatyczne są w stanie przenosić w sobie użyteczny dla nas sygnał alarmowy. Albo jeśli ktoś rozważa zainwestowanie swojego czasu lub finansów w zrekonstruowanie "houfeng didongy yi", przedtem jednak chciałby otrzymać przekonywujący dowód że inwestment ten przyniesie owoce. Można także eksperyment ten zrealizować altruistycznie, po prostu dla rozwoju naszej wiedzy i dla dobra ziemskiej nauki.

Rys. #G1 (2 z [ICST-2005])

Rys. #G1 (2 z [ICST-2005]): Oto główne składowe stanowiska badawczego dla przeprowadzenia eksperymentu udowadniającego poprawność zasady działania i idei omawianego tutaj urządzenia alarmowego. (Kliknij na powyższą ilustrację aby zobaczyć jej wyraźniejsze powiększenie.)
       Centralnym podzespołem takiego stanowiska badawczego jest prostokątne akwarium szklane (A) całkowicie zapełnione ustaloną wodą. W środku jednej ze ścianek bocznych owego akwarium wklejona jest hermetycznie rura (P) z jakiej wypływa równomierny strumień wody (W) tzw. "przepływem laminarnym". Odnotuj że parametry owej rury (P) są kluczowe dla sukcesu omawianego tu eksperymentu. Dokładnie na wlocie do owej rury (P) ogniskowane są fale telepatyczne (O) odbijane przez półkoliste wklęsłe zwierciadło metalowe (M). Fale te generowane są przez strumienie iskier elektrycznych (S) formowanych przez jakiś rodzaj iskrownika. (Iskrownikiem tym mogą być np. elektrody dzisiejszej spawarki elektrycznej, lub też nieustannie ładowana świeca zapłonowa z dzisiejszego samochodu.) Ów iskrownik symuluje zjawiska elektryczne (typu "efekt piezoelektryczny") indukowane w skorupie ziemskiej przez gotujące się trzęsienie ziemi (lub tornado). Warunkowo pomiędzy iskrownik (S) a akwarium (A) wstawiona może zostać przenośna stalowa przesłona (H). Jeśli fale telepatyczne są w stanie przenikać przez ową przesłonę i spowodować ten sam efekt jakby przysłony owej wcale nie było, wówczas to oznacza, że z całą pewnością NIE są one falami elektromagnetycznymi już obecnie znanymi naszej nauce (tj. że są one "falami telepatycznymi").
       Tak samo jak to się dzieje w każdym innym eksperymentem naukowym, również i w opisywanym tutaj eksperymencie istnieją szczególne wymagania które muszą być wypełnione aby eksperyment ten okazał się sukcesem. Najwięcej tych wymagań dotyczy rury (P), a ściślej jej wewnętrznego otworu z którego wypływa strumień wody o początkowo wymaganym "przepływie laminarnym". I tak, aby wypływ wody początkowo był laminarny, rura ta musi posiadać otwór o gładkiej powierzchni wewnętrznej (np. polerowany). Ponadto istnieją wymagania co do średnicy otworu w owej rurze (P). Mianowicie średnica ta powinna być najmniejsza z możliwych, jaka jednak ciągle umożliwia "laminarny przepływ wody" (jak nam wiadomo z hydromechaniki, zbyt mała średnica otworu niweczy przepływ laminarny). Wszakże energia fal telepatycznych koncentrowanych na rurze i starających się zakłócić ów laminarny przepływ będzie relatywnie mała. Stąd przy dużej średnicy rury, a stąd przy silnym wypływie wody, fale te nie będą w stanie zmienić wypływu laminarnego na wypływ burzliwy. Na dodatek to powyższych wymagań, istotna jest także moc generatora iskier (S). Moc ta powinna być możliwie największa. Dlatego dobrze w eksperymencie tym jest użyć dzisiejszej spawarki o możliwie dużej mocy. Albo też użyć łuku elektrycznego podobnego do tych które kiedyś używane były w pierwszych projektorach kinowych. Albo użyć maszyny Wimshursta napędzanej szybkim silnikiem elekrycznym. Itd., itp.
       Zasada opisywanego tutaj eksperymentu opiera się na wykorzystaniu całego szeregu zjawisk związanych z falami telepatycznymi. Najbardziej kluczowym z tych zjawisk jest zdolność iskier elektrycznych do generowania tzw. "hałasu telepatycznego". Zdolność ta potwierdzona jest już wieloma eksperymentami tzw. "alternatywnych nauk" (np. "nauk totaliztycznych"). Przykładowo potwierdzają ją eksperymenty opisane w podrozdziałach U3.2.1 i K4 z tomów (odpowiednio) 16 i 9 monografii [1/5]. Kolejnym z owych zjawisk jest zdolność fal telepatycznych do indukowania fizycznych wibracji obiektów na których fale te zostają skoncentrowane. (Z kolei owe wibracje modyfikują przepływ laminarny wody zamieniając go na przepływ burzliwy.) Także i to zjawisko jest już wykorzystywane przez "nauki alternatywne". Przykładowo w podrozdziałach K2.2 i K2.5 z tomu 9 monografii [1/5] wyjaśnione jest jego użycie do wzbudzania falami telepatycznymi wibracji kryształu kwarcowego. (Taki wibrujący kryształ kwarcowy jest głównym podzespołem odbiorników telepatycznych.) Jeszcze jednym kluczowym zjawiskiem wykorzystywanym w omawianym tutaj eksperymenice, jest zdolność gładkich powierzchni do odbijania fal telepatycznych. (Czyli zdolność np. zwierciadła wklęsłego (M) do zogniskowania fal telepatycznych na wlocie do rury (P).) Zdolność ta jest potwierdzana np. legendarnymi już cechami "piramid", a ściślej faktem że piramidy ogniskują wzdłuż swojej pionowej osi nieznany dzisiejszej nauce rodzaj promieniowania popularnie nazywany "promieniowaniem piramid" - które faktycznie jest właśnie rodzajem "hałasu telepatycznego".


Część #H: Jak dzisiaj powinniśmy się zabrać za zbudowanie "Sejsmografu Zhang Henga":

      

#H1. Co powinniśmy obecnie uczynić, kiedy prawdziwe działanie tego cudownego instrumentu zostało w końcu poznane:

       Telepatyczne urządzenie opisane powyżej posiada zdolność do ratowania życia niezliczonych ludzi oraz ocalania najbardziej cennych dóbr, poprzez wczesne podnoszenie alarmu zanim nadchodzące trzęsienie ziemi ich dopadnie. Ponadto posiada ono ogromny potencjał komersyjny. Dla przykładu, gdyby to urządzenie było dostępne w sklepach, zaś jego cena była porównywalna do dzisiejszych wykrywaczy dymu, jest pewnym że zostałoby ono zakupione przez niemal każdą rodzinę. Wszakże nasza planeta każdego roku staje się coraz bardziej aktywna sejsmicznie. Stąd każdy mieszkaniec ziemi z pewnością chciałby mieć w mieszkaniu urządzenie, jakie podniosłoby alarm przed naciągającym trzęsieniem ziemi wystarczająco wcześnie aby umożliwić efektywną ucieczkę.
       Dlatego teraz, kiedy prawdziwa zasada działania tego cudownego urządzenia jest poznana, najwyższy już czas aby odpowiednie instytucje znalazły środki finansowe na zaprojektowanie i zbudowanie jego dzisiejszych odpowiedników. Trzaba więc zawinąć rękawy, przetłumaczyć analogową zasadę działania tego urządzenia na dzisiejszy poziom techniki cyfrowej, oraz otworzyć seryjną produkcję tysięcy takich urządzeń.
       Warto przy tym pamiętać, że "analogowa zasada działania" którą instrument ten stosuje, po przetłumaczeniu na dzisiejszą "technikę cyfrową", pozwoli na wprowadzenia najróżniejszych dodatkowych udoskonaleń do jego działania. Dla przykładu, pozwoli ona na wyliczenie dokładnej odległości do epicentrum danego trzęsienia ziemi, a stąd na wyznaczenie przedziału czasu jaki nam pozostał na ucieczkę zanim trzęsienie to nas dopadnie. Ponadto, pozwala ona na miniaturyzowanie tego instrumentu i jego zamontowywanie np. do dzisiejszych telefonów komórkowych. Urządzenie to można również tak wyskalować, że wykrywało ono będzie nie tylko trzęsienia ziemi, ale także i nadlatujące tornada. W taki sposób owo cudowne urządzenie otrzyma szansę aby zacząć w końcu służyć poszczególnym ludziom i całej ludzkości. Wszakże jak narazie, owo starożytne urządzenie z Chin ciągle jest jedynym na naszej planecie, które potrafi zaalarmować o nadchodzcym trzęsieniu ziemi znacznie wcześniej zanim trzęsienie to nadejdzie i zanim dokona zniszczeń.

Fot. #H1.

Fot. #H1: Ornamentalny "houfeng didongy yi".
       Pokazany powyżej jest ornamentalny instrument "houfeng didongy yi" wykonany w czerwonym "jade" (tj. półszlachetnym kamieniu którego zielona odmiana nazywana jest też "nefrytem" - w Polsce znajdowanym m.in. na Dolnym Śląsku). W 2003 roku instrument ten można było zamówić i zakupić ze strony www.nautilusimports.com. Powyższa fotografia została zreprodukowana za uprzejmym pozwoleniem od Guoying Chen, Manager'a NI&E (service@mail.nautilusimports.com).
       Ja osobiście wierzę, że kiedy nadchodzi właściwy czas dla ludzkości aby skierowała się na nowe obszary poznawcze, wszystko co jest związane z tym nowym kierunkiem zaczyna być "modne". To zaś zdaje się być jednym z mechanizmów używanych do zainspirowania ludzkości. Obecnie widzimy czasy kiedy wszystko co związane z falami telepatycznymi zaczyna być modne. Ludzie rosnąco interesują się "chi" oraz "feng-shui". Również "houfeng didongy yi" który praktycznie otwiera drzwi do technicznego opanowania fal telepatycznych raptownie zaczyna być modnym.


#H2. Jak zbudować dzisiejszą wersję tego instrumentu:

       Omawiany tutaj sejsmograf w oryginalnym wykonaniu łączył w sobie dwie odmienne zasady działania. Pierwszą z nich była zasada na jakiej ostrzeżenie o zbliżającym się trzęsieniu ziemi było odczytywane. Zasada ta sprowadza się do zdekodowania informacji przenoszonej przez potężną wiązkę fal telepatycznych generowanych przez nadchodzące trzęsienie ziemi. Drugą zaś zasadą zawartą w omawianym urządzeniu była konwersja informacji przenoszonych przez fale telepatyczne na jakąś formę alarmu odnotowywalnego przez ludzi. W przypdku omawianego tutaj urządzenia, konwersja owa polega na modulowaniu przepływającej wody falami telepatycznymi. W przypadku jednak kiedy urządzenie to budowane będzie obecnie, obie powyższe zasady działania mogą zostać wydatnie unowocześnione i udoskonalone. Zamiast używania wody, jaka w dzisiejszych warunkach znacząco pomniejszałaby przydatność i poręczność tego urządenia, używane mogą być sygnały elektroniczne i informatyka. Dlatego w dzisiejszych czasach owo urządzenie budowane może być jako rodzaj "skomputeryzowanego systemu informacyjnego", w którym sygnały telepatyczne odczytywane będą elektronicznie, natomiast konwersja tych sygnałów na ostrzeżenie dokonywana będzie przez odpowiednie programy zawarte w mikroprocesorze miniaturowego komputera. Takie rozwiązanie będzie wprowadzało kilka dodatkowych zalet, jakie niemożliwe były do uzyskania w oryginalnym urządzeniu. Wyliczmy więc teraz chociaż najważniejsze z nich:
       #i. Miniaturyzacja i przenośność. Taki komputerowy wykrywacz trzęsień ziemi budowany może być jako urządzenie całkowicie przenośne, podobne np. do dzisiejszych "wykrywaczy dymu". Po odpowiednim zminiaturyzowaniu zapewne będzie mogło ono być wbudowane nawet do telefonów celularnych, tak że każda osoba będzie mogła zawsze nosić je ze sobą. W ten sposób ostrzegało ono będzie każdego z osobna, wskazując z którego kierunku dane trzęsienie ziemi nadchodzi, jaka będzie jego moc, oraz ile czasu ciągle pozostało do ucieczki.
       #ii. Precyzja informacji. Zasada działania tego urządzenie, w połączeniu z dzisiejszym stanem naszej wiedzy i techniki umożliwiają aby dalsze udoskonalenia zostały na nim dokonane. Dla przykładu, dzisiejsze systemy komputerowe umożliwiają precyzyjne dekodowanie informacji zawartej w falach telepatycznych. To z kolei umożliwi wyliczanie przez dzisiejsze odpowiedniki tego urządzenia dokładnej odległości od epicentrum trzęsienia ziemi, a stąd oszacowanie czasu pozostałego nam na ucieczkę. Ponadto komputerowa analiza charakterystyki nadchodzącej fali telepatycznej umożliwia też dokładne przewidywanie siły nadchodzących wstrząsów, a więc ostrzega czego należy się spodziewać po danym trzęsieniu ziemi.
       #iii. Dowolna forma ostrzeżenia. Nadanie temu urządzeniu charakteru systemu komputerowego pozwoli aby podnoszany przez nie alarm nabieral dowolnego charakteru. I tak niezaleznie od alarmu dźwiękowego jaki budziłby ludzi w nocy, dzisiejsze wersje tego urządzenia mogą podnosić alarm wibracyjny, wibrując w kieszeni swego nosiciela jak dzisiejsze telefony celularne. Mogą one też rzucać alarm na miniaturowy ekran, informując wizualnie o kierunku nadchodzącego trzęsienia, o jego mocy zniszczeniowej, oraz o czasie do ucieczki.
       #iv. Uniwersalność zastosowań. Kiedy taki obecny system do telepatycznego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi zacznie działać poprawnie, wówczas może on być używany nie tylko dla ziemi. Dla przykładu, jeśli jego duże paraboliczne anteny skieruje się na dowone inne ciało niebieskie z pobliża ziemi, wówczas jest on w stanie dostarczyć informacji na temat trzęsień ziemi następujących na owym ciele. W ten sposób np. astronomowie są w stanie używać takie urządzenie dla monitorowania trzęsień ziemi na wszystkich planetach naszego systemu słonecznego.

Fot. #H2

Fot. #H2: Wszyscy znamy takie anteny satelitarne. Normalnie utożsamiamy je z telewizją oraz z radio-teleskopami. Jednak faktycznie są one w stanie zastąpić "komorę antenową" omawianego tutaj urządzenia. W ten sposób umożliwią one zbudowanie dzisiejszych wersji omawianego tutaj urządzenia do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi i tornad.
       Każda pojedyncza taka antena reprezentuje odpowiednik dla wycinka około 1/8-mej obwodu "houfeng didongy yi". Stąd jeśli użyć ośmiu takich anten, zaś każdą z nich skierować w odmiennym kierunku genograficznym, wtedy uzyskamy dzisiejszy odpowiednik dla "komory antenowej" jaka symuluje działanie całego opisywanego tutaj instrumentu. Tyle tylko że zamiast ogniskować fale telaptyczne na wlotach wody, owe anteny ogniskowałyby je na odpowiednich czujnikach telepatycznych. Z kolei owe czujniki dostarczałyby sygnał od trzęsienia ziemi (lub tornada) do przetworzenia najpierw przez spectrum analyser, a potem przez skomputeryzowany system informacyjny dla zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi. System ten byłby podobny do dzisiejszych systemów oprogramowania dla voice recognition, znaczy byłby on w stanie rozpoznać telepatyczną "mowę" którą "obwieszcza się" każde trzęsienie ziemi w chwili kiedy zaczyna przygotowywać swoje zaistnienie. Z takiej zaś "mowy" dany system informacyjny wyodrębniłby dwa szczegóły, mianowicie jak szybko dane trzęsienie ziemi (lub tornado) ma uderzyć, oraz jaka będzie jego siła. Potem zaś owe dwa szczegóły zostaną rozesłąne przez komputer przetwarzający do wszystkich zainteresowanych ludzi, jako wczesne ostrzeżenie przed nadchodzącym trzęsieniem ziemi. Po jego otrzymaniu, ludzie mieliby wystarczająco dużo czasu aby usunąć się z zagrożonego obszaru. Dlatego taki system ośmiu parabolicznych anten skierowanych w ośmiu kierunkach świata, razem z hardware elektronicznym oraz z połączonymi z nim programami przetwarzającymi, byłby w stanie wszczęcia wczesnego alarmu zanim dane trzęsienie ziemi zdołą uderzyć. Co nawet jeszcze bardziej interesujące, w terminie późniejszym wszystko to mogłoby zostać zminiaturyzowane i wbudowane np. do telefonów komórkowych. Wtedy urządzenia te mogłyby nas ostrzegać indywidualnie przed nadchodzącym trzęsieniem ziemi i to na długi czas zanim to trzęsienie ziemi do nas dotrze.
       (Odnotuj, że ten sam mój stary samochód jest też pokazany na "Fot. #B2a" ze strony o nazwie petone_pl.htm, jako że tajemniczo przyciągał on do siebie białą czaplę.)


#H3. Konstrukcja dzisiejszego odpowiednika "houfeng didongy yi":

       Na obecnym etapie jesteśmy już w stanie opisać jaka będzie budowa i działanie dzisiejszego odpowiednika omawianego tutaj sejsmografu telepatycznego. I tak posiadał on będzie jakieś powierzchnie skupiające fale telepatyczne. Powierzchnie te mogą albo przyjmować formę parabolicznej komory rezonansowej - takiej jak w oryginalnym sejsmografie Zhang Heng'a, albo też zbioru kilku dysz podobnych do dzisiejszych telewizyjnych anten satelitarnych i skierowanych w najrożniejszych kierunkach świata. W punktach ogniskowych owych powierzchni umieszczone będą czujniki fal telepatycznych. Najpradowpodobniej funkcje tych czujników wypełniały będą odpowiednie przemysłowe kryształy kwarcowe, takie jak ów omówiony w podrozdziale K2.3 z tomu 9 monografii [1/5]. Możliwe jest jednak również użycie optycznych przestrzeni rezonansowych opisanych tam w podrozdziale K2.5, lub ampułek roztworu soli w wodzie opisywanych tam w podrozdziale K1. Od owych czujników telepatycznych, sygnał o nadchodzącym trzęsieniu ziemi przekazywany będzie do mikroprocesora komputerowego poprzez konwertor analogowo-cyfrowy. W mikroporocesorze będzie on przetwarzany przez odpowiedni system informatyczny, jaki podda go rozpoznaniu, analizie, oraz jaki na jego podstawie generował będzie sygnał alarmowy podawany na odpowiednie urządzenie alarmujące.

Fot. #H3.

Fot. #H3: Jeszcze jedna ozdobna replika omawianego tu instrumentu. Owa piekna replika także daje się nabyć w Hong Kongu. W 2003 roku można ją było sobie zamówić pod adresem internetowym well-link.com (proponuję zaglądnąć na wszystkie kolekcjonowalne działa sztuki dostępne na owej stronie).


#H4. Ta sama zasada użyta w "houfeng didongy yi" może być też wykorzystana do wczesnego wykrywania nadchodzących tornad, huraganów, fal tsunami i kilku innych zabójczych zjawisk natury:

       Nazwa tornado używana jest do opisywania morderczego wiatru wirowego który posiada siłę niszczenia większą od dynamitu. Sporo budynków uderzonych tornadem zwyczajnie eksploduje. Siła tornada jest też w stanie wysysać w powietrze ludzi usiłujących się przed nim ukrywać np. w piwnicach. W Polsce tornada kiedyś nazywano "trąbami powietrznymi". Słyszałem także że stara ludowa nazwa dla nich brzmiała "tańcujący diabeł". Z kolei w Anglii dawniej nazywano je "wind devil" czyli "wiatr diabeł". Więcej szczegółów na temat tornad zawarte jest na odrębnej stronie internetowej o nazwie tornado.htm.
       Interesującym atrybutem tornad jest, że owe wirujące wiatry wyzwalają cały szereg zjawisk elektrycznych i magnetycznych, które są bardzo podobne do zjawisk wyzwalanych również przez gotujące się trzęsienia ziemi. Dla przykłądu, miażdżenie obiektów i kryształów piasku przez siły tornada powoduje wyzwalanie efektu piezoelektrycznego podobnego do tego który wyzwalany jest przez trzęsienia ziemi. Z kolei wyładowania elektryczne i pioruny generują pole magnetyczne podobne do tego z trzęsień ziemi. Dlatego nadchodzące tornada wyzwalają najróżniejsze "sygnały telepatyczne" (lub przepływy energii "chi") które mogą być odebrane zdalnie, oraz które mogą być wykorzystane w zasadach działania anty-tornadowych systemach wczesnego ostrzegania.
       Niezwykłym atrybutem zasady działania stosowanej w "houfeng didongy yi" jest, że po odpowiednim prze-projektowaniu jego anten parabolicznych, omawiane tutaj urządzenie jest w stanie zdalnie wykrywać nie tylko trzęsienia ziemi, ale również nadchodzące tornada. Stąd jego zasada działania pozwala aby było ono również używane jako urządzenie do zdalnego wykrywania tornad które właśnie są w stadium powstawania. Więcej informacji właśnie takim zastosowaniu "houfeng didongy yi" do zdalnego wykrywania owych "tańcujących diabłów" zawarte jest na całym szeregu stron internetowych poświęconych opisowi "tornad" a wylistowanych w "Menu 4", np. strony dostępnej pod nazwą tornado_pl.htm.
       Interesująco, zjawiska bardzo podobne do tych generowanych przez tornada, są także generowane przez nadchodzące huragany - po szczegóły patrz totaliztyczne strony internetowe hurricane_pl.htm oraz katrina_pl.htm. Dlatego urządzenie opisane na tej stronie może również być użyte do uzyskiwania wczesnych ostrzeżeń przed nadchodzącymi huraganami. Ponadto, jak każdemu wiadomo, "produktami ubocznymi" niektórych trzęsień ziemi są fale morderczych tsunami. Ponieważ zaś opisane tu urządzenie ostrzega przed nadejściem trzęsień ziemi, ostrzega ono również przed nadejściem fal tsunami które owe trzęsienia mogą zaindukować.

Fot. #H4

Fot. #H4: Jeszcze jedna interesująca replika "houfeng didongy yi". W 2003 roku była ona prezentowana na stronie internetowej www.iris.washington.edu gdzie pojawiła się dzięki courtesy magazynu "National Geographic".
       Odnotuj, że interesującym atrybutem tego urządzenia jest iż po odpowiednim prze-projektowaniu jego parabolicznej "komory antenowej", jest ono w stanie zdalnie wykrywać nadchodzące tornada oraz huragany. Prze-projektowanie kształtu owej "komory antenowej" musi być takie, aby było w stanie przechwycić i zogniskować fale telapatyczne przychodzące z chmur położonych nieco ponad tym instrumentem. (Odnotuj że w konstrukcji zaprezentowanej na niniejszej stronie "houfeng didongy yi" był budowany tak aby przechwytywać on sygnały telepatyczne nadchodzące spod ziemi czyli z miejsc położonych nieco niżej niż owo urządzenie.)


Część #I: Koszta moich bezowocnych wysiłków aby zbudować opisywane tu urządzenie alarmujące:

      

#I1. Uczelnie praktycznie każdego zniszczonego kraju, włączając w to Japonię, były bombardowane licznymi moimi podaniami z naukowymi projektami budowy opisywanego tutaj urządzenia do zdalnego wykrywania gotujących się trzęsień ziemi:

       Już w 2005 roku, na konferencji naukowej o nazwie "The International Conference on Sensing Technology" (ICST 2005), Massey University, Palmerston North, New Zealand, 21 to 23 November 2005, zaprezentowałem swój referat [1#I1] o tytule "Signal processing in the 'Zhang Heng Seismograph' for remote sensing of impending earthquakes". Referat ów wyjaśniał dokładnie opisywaną tutaj "hydrauliczną" zasadę działania "houfeng didongy yi". Tak się też złożyło, że prezentacja owego referatu zbiegła się czasowo z utratą mojej ostatniej pracy jaką udało mi się mieć krótkoterminowo z Nowej Zelandii, począwszy od 2001 roku - szczegóły w mojej autobiografii. Dlatego zaraz po wygłoszeniu powyższego referatu, rozpocząłem energiczne rozsyłanie swych podań o pracę do uczelni z niemal całego świata, jakie ogłaszały zapotrzebowanie na dowolną z wielu naukowych specjalizacji w której posiadam wymaganą ekspertyzę. W sumie, dosłownie setki takich podań o pracę rozesłałem po uczelniach z wielu krajów, począwszy od owego 2005 roku, aż do początka 2011 roku. Ponieważ wiele z owych uczelni wymagało aby do podania załączyć propozycję rodzaju projektów badawczych które w ramach swego zatrudnienia na danej uczelni by się tam realizowało, do swoich projektów badawczych dla uczelni o zorientowaniu technicznym zawsze włączałem m.in. wykonanie i badanie prototypów "houfeng didongy yi" opisywanego na tej stronie, a także wykonanie i przebadanie prototypów całego szeregu innych urządzeń jakich badania prowadzę, np. tych do generowania lub przechowywania "darmowej energii" jakie opisuję na moich stronach o nazwie oscillatory_chamber_pl.htm, eco_cars_pl.htm, fe_cell_pl.htm, free_energy_pl.htm, czy pajak_jan.htm. Tylko do uczelni z Japonii i z Nowej Zelandii takich projektów badawczych powysyłałem co najmniej kilkadziesiąt. Wysyłałem je także masowo m.in. do Australii, Haiti, Pakistanu, Tailandii, Taiwanu, USA, kilku krajów Europy (najwięcej do Anglii, Niemiec i Polski), oraz do szeregu innych krajów - które już wkrótce potem zaczęły być trapione kataklizmami przed jakich nadejściem urządzenia które im proponowałem miały ich ostrzegać z wymaganym wyprzedzeniem czasowym. Owego masowego, choć zawsze bezowocnego, wysyłania swych podań popartych projektami budowy i badań opisywanego tutaj urządzenia wczesnego ostrzegania przed nadchodzącymi trzęsieniami ziemi, zaprzestałem dopiero na początku 2011 roku - kiedy z powodu światowego kryzysu ekonomicznego i mojego podeszłego wieku dalsze takie wysiłki utraciły już sens i wszelkie szanse na realizację.
       W międzyczasie moje badania prowadzone zgodnie z filozoficznym podejściem "a priori" (tj. "od przyczyny do skutku") nowej "totaliztycznej nauki", ujawniły mi dosyć interesującą i wysoce sprawiedliwą metodę działania Boga. (Owo podejście "a priori" do badań nowej "totaliztycznej nauki" opisane jest m.in. w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm oraz punkcie #C1 strony o nazwie telekinetyka.htm. Podejście to jest "konkurencyjne" do podejścia "a posteriori" starej dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" opisywanej tu m.in. w punkcie #B5.) Mianowicie, w każdym momencie czasowym Bóg zna całą przyszłość. Stąd na długo przed jej nadejściem Bóg już tak działa, aby owa nadchodząca przyszłość otrzymała potraktowanie które jest najbardziej sprawiedliwe oraz najbardziej uzasadnione moralnością - na co staram się ilustratywnie zwrócić uwagę czytelników m.in. na całej swej stronie o nazwie god_istnieje.htm a także w punkcie #F1 strony o nazwie rok.htm. Przykładowo, dzięki starannemu przygotowaniu wszelkich zdarzeń które dopiero nadchodzą, wszystko co tylko dotyka ludzi Bóg tak umiejętnie organizuje aby było to "samoregulujące się" pod względem moralnym - tak jak to wyjaśniają punkty #B3 do #B4.4 strony o nazwie mozajski.htm. Stąd jeśli Bóg wie np. ze spadku moralności ludzkiej, że w przyszłości będzie zmuszony uderzyć trzęsieniami ziemi w jakieś miasta powiedzmy z Nowej Zelandii, wówczas w ramach ostrzegania i przygotowania tego kraju do kataklizmu który nieuchronnie nadejdzie (patrz (4) w punkcie #B5 powyżej tej strony), Bóg się upewnia aby w głównym muzeum owego kraju (tj. w jego "Te Papa") na długo wcześniej znalazł się model "zdalnego wykrywacza trzęsień ziemi" który by umożliwiał mieszkańcom owego kraju dokładne poznanie zasady działania urządzenia mogącego ich ostrzegać przed owym póóźniej nadchodzącym kataklizmem - tak jak to ilustruje "Fot. #D1" na tej stronie. Ponadto Bóg się upewnia, aby w samej Nowej Zelandii znalazł się odpowiednio przygotowany ekspert, np. niejaki dr Jan Pająk (tj. ja), który uczelniom owego kraju będzie uparcie proponował zbudowanie działającego prototypu owego "zdalnego wykrywacza trzęsień ziemi". Jeśli zaś pomimo tego wszystkiego, mieszkający na nieustannie trzęsących się wyspach Nowozelandczycy odrzucą wszystkie oferty zbudowania dla nich owego "urządzenia wczesnego ostrzegania", wówczas gdy trzęsinie ziemi będzie musiało już nadejść, moralna odpowiedzialność za wszelkie jego konsekwencje spadnie już tylko na ich własne barki. Wszakże uprzednio Bóg uczynił wszystko co w Jego mocy aby im dopomóc. (Nie na darmo staropolskie przysłowie stwierdza, że "każdego spotyka dokładnie to na co zasługuje".)
       Oczywiście, Nowa Zelandia wcale NIE jest wyjątkiem. Na podobnie "samoregulujących się moralnie" zasadach, do nadchodzących kataklizmów Bóg faktycznie przygotowuje też każdy inny kraj i każde inne miasto. Przykładowo, okazuje się że Bóg tak umiejętnie pokierował pojawianiem się i treścią ogłoszeń pozycji uniwersyteckich, jak również pokierował moimi krokami i moimi poszukiwaniami pracy, że na uniwersytety z każdego miasta i kraju które już w najbliższym czasie miały być uderzone trzęsieniami ziemi, ja wysłałem co najmniej jedno podanie o pracę poparte moją propozycją budowy i badania urządzenia ostrzegającego przed nadchodzącymi trzęsieniami ziemi (typowo jednak poszło tam wiele takich moich podań). Innymi slowy, każde miasto i każdy kraj które już wkrótce miały być uderzone śmiercionośnym trzęsieniem ziemi, uprzednio otrzymały od Boga szanse aby wejść w posiadanie taniego chociaż wysoce efektywnego urządzenia do wczesnego ostrzegania, które by alarmowało jego mieszkańców wystarczająco wcześnie dla ucieczki, że takie zabójcze trzęsienie ziemi właśnie nadchodzi. Ów niezwykły fakt odnotowałem z dużym zaskoczeniem dopiero niedawno. Mianowicie, badając najbardziej niszczycielskie trzęsienia ziemi ostatnich lat, ze zdumieniem odnotowałem regularność, że co najmniej jeden uniwersytet z każdego miasta i kraju poszkodowanego tymi trzęsieniami ziemi, otrzymał co najmniej jedno moje podanie o pracę poparte propozycją badania w nim i rozwoju opisanego tu "urządzenia do wczesnego ostrzegania przed nadchodzącymi trzęsieniami ziemi". I tak, właśnie takie podania o pracę i propozycje budowy urządzenia ostrzegającego wysłałem kiedyś do następujących krajów - które do czasu pisania tego punktu już zostały uderzone trzęsieniami ziemi (w porządku alfabetycznym): Chiny, Haiti, Japonia, Nowa Zelandia, Pakistan, Tailandia, Taiwan, USA. Wszystkie też z nich aż wielokrotnie odmówiły tym moim naukowym propozycjom zbudowania dla nich i przebadania opisango tu urządzenia ostrzegającego. Wszystkie też wkróce potem doświadczyły trzęsień ziemi jakich sumaryczne koszta ekonomiczne liczą się na biliony, zaś kosztów istnień ludzkich NIE daje się wprost opisać - po szczegóły niektórych z owych trzęsień ziemi patrz "część #C" niniejszej strony. Co ciekawsze, pierwsze (ostrzegające) trzęsienia ziemi zaczęły już nawet kruszyć ściany niektórych budynków w równie jak Polska pewnym kiedyś swojej stabilności i bezpieczeństwa mieście Chicago - do którego uczelni powysyłałem sporo podań o pracę i sporo projektów badawczych.
       Po uświadomieniu sobie powyższego wpadłem w panikę. Przypomniałem sobie bowiem, że takich podań o pracę i propozycji badawczych wysłałem także sporo do uniwersytetów z krajów i miast które narazie NIE zostały jeszcze uderzone trzęsieniami ziemi. Czy więc to oznacza, że pewnego dnia ich los także się dopełni? Przykładowo, pamiętam że takie podania wysyłałem także do Australii i do Europy (najwięcej z nich do Anglii, Niemiec i do Polski). Co mnie samego powinno też niepokoić, to że wysłałem je nawet do "Victoria University" w Wellington - niedaleko od którego znajduje się przedmieście Petone w jakim ja sam mieszkam. Wiem wprawdzie, że Petone w którym ja obecnie zamieszkuję, a także niemal wszystkie duże miasta Polski, narazie są chronione przed kataklizmami przez zamieszkujących w nich tzw. "10 sprawiedliwych" których ochronne działanie udokumentowałem w punkcie #I3 strony o nazwie day26_pl.htm. Niemniej jestem także świadomy, że moralność tam szybko spada oraz że coraz otwarciej panoszy się tam karalna przez Boga wysoce "zaraźliwa" forma filozofii pasożytnictwa. Ponadto wiem również, że z różnych przyczyn któregoś dnia liczba owych "sprawiedliwych" wykruszy się tam poniżej wymaganych co najmniej "10-ciu" - to zaś zwolni Boga od bibilijnej obietnicy aby NIE zsyłać tam kataklizmu. Wiem także iż Australia i cała Europa (włączając w to Anglię, Niemcy i Polskę) dotychczas uważane były za stabilne obszary - wolne od trzęsień ziemi. Wiem jednak także, że za całkowicie stabilne i bezpieczne do niedawna uważane było też miasto Christchurch - co nie uchroniło go jednak przed losem opisanym w punktach #C5 do #C6 tej strony. Dlatego niniejszym rekomenduję czytelnikom, aby wzięli pod uwagę to co tutaj opisałem i zaczęli się przygotowywać na ewentualność iż w dzisiejszych coraz niemoralniejszych czasach, trzęsienie ziemi może także uderzyć i w ich miasto (po opisy "jak" się przygotować - patrz punkt #G2 na stronie o nazwie plague_pl.htm).


#I2. Jak się okazuje, to małostkowe interesy kilku "luminarzy nauki" blokują postęp wiedzy o trzęsieniach ziemi dla całej ludzkości:

       "Dlaczego" i "jak" chciwość i małostkowość kilku naukowych decydentów blokuje postęp całej ludzkości w badaniach zarówno opisywanego tutaj telepatycznego urządzenia do zdalnego wykrywania gotujących się trzęsień ziemi, jak i w badaniach oraz wdrożeniach metod zapobiegania trzęsieniom ziemi bazujących na moralności, wyjaśniają to dokładniej punkty #R1 do #R7 z odrębnej strony o nazwie quake_pl.htm.


#I3. Ja ciągle jestem gotowy dopomóc w badaniach i rozwoju prototypów "houfeng didongy yi" działających na opisywanej tą stroną zasadzie:

       Osobiście szacuję, że koszta materiałów, wyposażenia, badań i wykonania (jednak bez uwzględnienia ludzkiej robocizny) konieczne dla wyprodukowania działającego prototypu "houfeng didongy yi", wynosiły będą około $US 50000. Potrzebne wyposażenie obejmuje, między innymi, dobry konwencjonalny (inercyjny) sejsmograf, system anten parabolicznych, odpowiednio ukształtowane "feedhorns" i czujniki, spectrum analyser z cyfrowym wyjściem, jakiś PC komputer z dużą pamięcią (np. typu "serwer"), oraz kilka prototypów stanowisk badawczych. Nawet więc gdybym postanowił budować to urządzenie na tej samej zasadzie jak wszystkie inne badania które dotychczas prowadzę, czyli w swoim wolnym czasie przeznaczonym na odpoczynek oraz w kącie własnej sypialni, ciągle prywatnie nie posiadam wymaganych funduszy aby zakupić potrzebne materiały i sprzęt - na przekór że owo urządzenie kosztowałoby mniej niż pojedynczy dom rodzinny jaki zostanie zniszczony najbliższym trzęsieniem ziemi które z całą pewnością nastąpi już wkrótce. Jednak być może czytelnik mógłby tu dopomóc. Być może że czytelnik już posiada dostęp do laboratorium badawczego z całym wymaganym sprzętem. Lub być może w kooperacji moglibyśmy razem ruszyć jakoś z budową tego potrzebnego urządzenia w jakikolwiek inny sposób - wszakże wszyscy go paląco potrzebujemy. Zapraszam więc do przeglądnięcia niniejszej strony, do osobistego sprawdzenia jak wykonalna jest idea owego urządzenia, oraz do zrozumienia co jest konieczne aby je zbudować. Potem zaś zapraszam do rozważenia jak możnaby spowodować ruszenie do przodu z jego budową. Wszakże kiedy w końcu zostanie ono już zbudowane, będzie ono w stanie uratować tysiące ludzkich istnień.
* * *
       W 2005 roku zostałem zwolniony z mojej pozycji wykładowcy nauk komputerowych. (Ja mam wymaganą eksperyzę w dwóch dyscyplinach, mianowicie w Informatyce i w Inżynierii Mechanicznej.) Powodem tamtej utraty pracy był zaistniały wówczas w całej Nowej Zelandii tajemniczy spadek liczby studentów studiujących nauki komputerowe oraz informatykę. Potem przyszła depresja ekonomiczna, powszechne bezrobocie, oraz kataklizmy. W rezultacie, do dzisiaj nowej pracy NIE udało mi się już znaleźć w Nowej Zelandii. Jak to wyjaśniam też w swojej autobiografii, na przekór iż nadal pozostaję bezrobotnym, nie otrzymuję nawet zasiłku dla bezrobotnych. Utrata pracy zawsze jest sytuacją godną pożałowania. Niemniej jest ona również otwarciem możliwości znalezienia pracy która byłaby bardziej odpowiednia dla badań i praktycznego rozwoju urządzeń opisywanych na tej stronie internetowej. Chociaż z powodu beznadziejnej sytuacji ekonomicznej dzisiejszego świata, na początku 2011 roku zaprzestałem aktywnego szukania nowej pracy, ciągle rozważyłbym jej podjęcie gdyby przypadkiem odpowiednia praca "sama się znalazła". Proponowałbym więc aby dać mi znać gdyby czytelnik słyszał o odpowiedniej pozycji badawczo-rozwojowej. Interesują mnie wszelkie pozycje, które pozwoliłyby mi na opracowanie działających prototypów dowolnych urządzeń opisywanych na moich stronach internetowych. Obejmuje to zarówno urządzenie alarmowe opisane na niniejszej stronie internetowej, jak i komorę oscylacyjną, telekinetyczny dysocjator wody, czy baterię telekinetyczną. Najbardziej idealna pozycja, która najlepiej służyłaby temu celowi, opisana jest na odrębnej stronie internetowej poszukuję pracy. Niemniej, ja doskonale rozumiem, że w życiu trudno jest osiągnąć ideały. Dlatego jestem gotowy przedyskutować i rozważyć dowolną pozycję która pozwalałaby mi na eksperymentalne badania owych przyszłościowych urządzeń.
* * *
       Odnotuj, że niniejsza strona internetowa faktycznie jest wstępnym raportem naukowym jaki podsumowuje wyniki moich "prywatnych" badań nad urządzeniem do zdalnego wykrywania zagrażających nam trzęsień ziemi (czyli które jest rodzajem starożytnego przeciw-trzęsieniowego urządzenia alarmowego). Urządzenie to posiada zdolność do wykrywania trzesienia ziemi na długo przedtem zanim trzęsienie to uderzy i zanim dokona ono zniszczeń. Aby było jeszcze bardziej niezwykłe, urządzenie to zostało już zbudowane i z ogromnym sukcesem udowodniło swoją wartość w działaniu. To dlatego ja wkładam wiele trudu w jego badanie i popularyzowanie. Wierże bowiem że może ono ocalić wiele ludzkich istnień. Dzięki moim publikacjom, każdy może sobie poczytać i obiektywnie ocenić, jak to niezwykłe urządzenie działa, jakiej zasady używa do wczesnego wykrywania dopiero gotujących się i nadchodzących trzęsień ziemi, oraz jaka jest jego niezwykła historia. Zainteresowani czytelnicy mogą także załadować sobie nieodpłatnie za pośrednictwem niniejszej strony egzemplarz krótkiego podrozdziału K6.1 z tomu 9 najnowszej monografii [1/5], "Zaawansowane urządzenia magnetyczne". Podobnie jak ów referat [1#I1] wskazywany we wstępie do tej strony i w jej punkcie #I1, również tamten podrozdział K6.1 z [1/5] też opisuje to niezwykłe urządzenie. Po jego załadowaniu, przyjdzie potem znacznie łatwiej studiować go w ciszy i komforcie własnego domu. Będzie też można udostępnić jego kopie zainteresowanym kolegom którzy być może badają zdalne wykrywanie nadchodzących trzęsień ziemi (lub tornad albo huraganów).
* * *
       Urządzenie opisywane tutaj posiada potencjał dla uratowania niezliczonych ludzi i mienia. Faktycznie to jeśli czytelnik mieszka w obszarze nawiedzanym przez trzęsienia ziemi, zaś urządzenie to zostałoby zbudowane wystarczająco wcześnie, wówczas być może nawet uratuje jego własne życie, lub życie kogoś kogo czytelnik najbardziej kocha. Wszakże dla powodów opisanych w punkcie #B6 tej strony, nasza planeta jest rosnąco aktywna sejsmicznie, zaś niszczycielskie trzęsienia ziemi przydarzają się coraz częściej. Rosnąco też pojawiają się one w miejscach w jakich poprzednio nikt o nich nie słyszał. Polska ani Europa nie są już przed nimi bezpieczne. Każdy spałby więc znacznie spokojniej gdyby posiadał urządzenie takie jak to opisane tutaj, które obudziłoby go wystarczająco wcześnie dla ucieczki przed niebezpieczeństwem. Dlatego być może oboje powinniśmy przemyśleć jak podjąć zbudowanie tego urządzenia. Ja posiadam wiedzę i umiejętności wymagane dla jego zbudowania, tyle że nie mam dostępu do laboratorium ani do właściwych warunków dla eksperymentalnych badań i dla prototypowania. Jednak być może iż czytelnik je ma, lub że byłby w stanie je zorganizować. Gdyby więc dało się połączyć siły, to niezwykłe urządzenie być może zostałoby zmaterializowane po niemal 2000 latach od czasu kiedy przestało służyć ludzkości, a w ten sposób otrzymałoby szansę aby uratować znacznie więcej ludzi.


Część #J: Dlaczego ma miejsce prześladowanie wynalazków - czyli "przekleństwo wynalazców":

      

#J1. Dlaczego Bóg urzeczywistnia "przekleństwo wynalazców":

Motto: "Mądry Bóg celowo tak zarządza światem fizycznym, żeby postęp ludzkiej wiedzy musiał następować wzdłuż linii największego oporu."

       Tzw. "przekleństwo wynalazców" ma swoje uzasadnienie "moralnością grupową". Uzasadnienie to zostało wyjaśnione aż na szeregu stron - dla przykładu patrz punkt #B4.4 strony mozajski.htm czy punkt #G3 totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm.


#J2. Jeszcze jeden wynalazek techniczny który również został zbudowany "przed swoim czasem":

       "Zhang Heng seismograph" wcale nie był jedynym urządzeniem technicznym skonstruowanym na Ziemi, które się pojawiło kiedy ludzkośc nie była jeszcze na nie przygotowana. Kolejnymj takim urządzniem było to pokazane na ilustracji obok. Był nim wysoko zaawansowany (pierwszy) samolot skonstruowany i oblatany na Ziemi w 1882 roku, czyli w czasach kiedy najbardziej zaawansowaną maszyną byłą lokomotywa parowa. Ten niezwykły samolot był zbudowany przez Polaka a jednocześnie Rosjanina, wynalazcę o nazwisku Aleksander Możajski. Dalsze szczegóły o tym niezwykłym samolocie zostały zawarte na stronie internetowej o Aleksander Mozajski, dostepnej poprzez "Menu 1" i "Menu 4", a także w podrozdziale V1 z tomu 17 monografii [1/5].

Fot. #J2 (T2 z [10])
Fot. #J2 (T2 z [10]): Samolot zbudowany i oblatany przez Polsko/Rosyjskiego wynalazcę nazywającego się Aleksander Mozajski. Został on skonstruowany i oblatany w 1882 roku, tj. około 21 lat przed słynnym samolotem Braci Wright z USA, oraz około 20 lat przed samolotem Nowozelandczyka o nazwisku Richard Pearse. Dalsze szczegóły tego niezwykłego Polsko/Rosyjskiego samolotu zestawione zostały na stronie internetowej o nazwie mozajski.htm dostępnej poprzez "Menu 1" i "Menu 4", a także zestawione w podrozdziale V1 z tomu 17 monografii [1/5].


Część #K: Nauki jakie wypływają z losów opisanego tu "seismografu Zhang Henga":

      

#K1. Aby opakowanie nie zdewaluowało zawartości:

       Z moich badań wynika, że około 70% tych którzy zainteresowali się tematem omawianym na niniejszej stronie, oraz którzy podjęli się trudu znalezienia i odwiedzenia tej strony, ciągle zaniechuje doczytania się do najważniejszych szczegółów opisywanych tutaj idei. Coś ich więc zraża do zapoznania się z istotą tematu dla wyjaśnienia którego niniejsza strona została oryginalnie opracowana. Logicznie można wydedukować, że owym zrażającym elementem nie jest sama opisywana tutaj idea, a wyrażenia, prezentacja oraz język za pośrednictwem których idea ta została "opakowana". Ja byłbym zainteresowany w poznaniu, czym jest ów zrażający aspekt.

Fot. #K1

Fot. #K1: Imponująco wyglądająca replika "houfeng didongy yi". Ilustruje ona wymownie, jak pięknie wyglądał oryginał opisywanego tutaj instrumentu w czasach kiedy jego budowniczy bez przerwy go czyścił i dostrajał. Jak widać, aparat ten był wspaniale dopracowany pod każdym możliwym względem. Jego zasada działania do dzisiaj szokuje swoją doskonałością. Z kolei piękno wyglądu zewnętrznego jego oryginalnego prototypu wzbudza zachwyt nawet obecnie. Powyższa replika w 2003 roku była pokazana na bardzo interesującej stronie www.kepu.com.cn (proponuję rzucić okiem na ową stronę).
       Piękno oryginalnego "houfeng didongy yi" ujawniane przez powyższą replikę zwraca naszą uwagę na ogromnie ważną regułę. Mianowicie że "dla niektórych ludzi wygląd i opakowanie jest ważniejsze od zawartości". Reguła ta niestety odnosi się również i do niniejszej strony internetowej. To bowiem jak strona ta została sformułowana i opakowana, dla niektórych jest ważniejsze od jej treści, tj. od wiedzy na którą stara się ona zwrócić naszą uwagę. Nie zaliczmy więc i siebie do takich ludzi.


Część #L: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:


#L1. Podsumowanie tej strony:

       W odniesieniu do urządzeń naprawdę istotnych ludzie wykazują zagadkową postawę. Mianowicie im bardziej coś byłoby im przydatne, tym większe opory stawiają przeciwko zbudowaniu tego.


#L2. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleźć totaliztyczne opisy interesujących nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujących jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kątem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem skorowidza specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu książek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki które po kliknięciu na nie myszą natychmiast otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizującej" części "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on setki totaliztycznych tematów które mogą zainteresować każdego.


#L3. Blogi totalizmu:

       Warto także okresowo sprawdzać "blog totalizmu", który pod zawzięcie deletowanymi mu adresami działa już od kwietnia 2005 roku. Dwa ostatnie jego adresy, nadal jeszcze nie wydeletowane, to: totalizm.wordpress.com oraz totalizm.blox.pl/html.


#L4. Emaile autora tej strony:

       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pająk, zaś kurtuazyjnie Prof. dra inż. Jana Pająk, pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, własne opinie, lub informacje jakie zdaniem czytelnika autor tej strony powinien poznać, podane są na autobiograficznej stronie internetowej o nazwie pajak_jan.htm (dla jej wersji w języku HTML), lub o nazwie pajak_jan.pdf (dla wersji strony "pajak_jan.pdf" w bezpiecznym formacie PDF - które to bezpieczne wersje PDF dalszych stron autora mogą też być ładowane z pomocą linków z punktu #B1 strony o nazwie tekst_11.htm).
       Prawo autora do używania kurtuazyjnego tytułu "Profesor" wynika ze zwyczaju iż "z profesorami jest jak z generałami", znaczy raz profesor, zawsze już profesor. Z kolei w swojej karierze naukowej autor tej strony był profesorem aż na 4-ch odmiennych uniwersytetach, tj. na 3-ch z nich był tzw. "Associate Professor" w hierarchii uczelnianej bazowanej na angielskim systemie uczelnianym (w okresie od 1 września 1992 roku, do 31 października 1998 roku) - który to Zachodni tytuł stanowi odpowiednik "profesora nadzwyczajnego" na polskich uczelniach. Z kolei na jednym uniwersytecie autor był (Full) "Professor" (od 1 marca 2007 roku do 31 grudnia 2007 roku - tj. na ostatnim miejscu pracy z naukowej kariery autora) który to tytuł jest odpowiednikiem pełnego "profesora zwyczajnego" z polskich uczelni.
       Proszę jednak odnotować, że dla całego szeregu powodów (np. mojego chronicznego deficytu czasu, prowadzenia badań wyłącznie na zasadzie mojego prywatnego hobby naukowego, pozostawania niezatrudnionym i wynikający z tego mój brak oficjalnego statusu jaki pozwalałby mi zajmować oficjalne stanowisko w określonych sprawach, istnienia w Polsce aż całej armii zawodowych profesorów uczelnianych - których obowiązki zawodowe obejmują m.in. udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, itd., itp.) począszy od 1 stycznia 2013 roku ja przyjąłem żelazną zasadę, że NIE odpowiadam na żadne emaile wysyłane do mnie przez czytelników moich stron - o czym niniejszym szczerze i uczciwie informuję wszystkich zainteresowanych. Stąd jeśli czytelnik ma sprawę która wymaga odpowiedzi, wówczas NIE powinien do mnie pisać, bowiem w takiej sytuacji wysłanie mi emaila domagającego się odpowiedzi w świetle ustaleń filozofii totalizmu byłoby działaniem niemoralnym. Wszakże spowodowałoby, że czytelnik doznałby zawodu ponieważ z całą pewnością NIE otrzymałby odpowiedzi. Ponadto taki email odbierałby i mi sporo "energii moralnej" ponieważ z jego powodu i ja czułbym się winnym, że NIE znalazłem czasu na napisanie odpowiedzi. Natomiast w/g totalizmu "moralnym działanien" w takiej sytuacji byłoby albo niezobowiązujące mnie do odpisania przesłanie mi jakichś informacji które zdaniem czytelnika są warte abym je poznał, albo teź napisanie raczej do któregoś z zawodowych profesorów polskich uczelni - wszakże oni są opłacani z podatków obywateli między innymi za udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, a ponadto wszyscy oni mają sekretarki (tak że korespondencja NIE zjada im czasu który powinni przeznaczać na badania).


#L5. Kopia tej strony jest też upowszechniana jako broszurka z serii [11] w bezpiecznym formacie PDF:

       Niniejsza strona dostępna jest także w formie broszurki oznaczanej symbolem [11], którą przygotowałem w "PDF" (od "Portable Document Format") - obecnie uważanym za najbezpieczniejszy z wszystkich internetowych formatów, jako że do niego normalnie wirusy się NIE doczepiają. Ta klarowna broszurka jest gotowa zarówno do drukowania, jak i do wygodnego czytania z ekranu komputera. Ciągle ma ona też aktywne wszystkie swoje zielone linki. Stąd jeśli jest czytana z ekranu komputera podłączonego do internetu, wówczas po kliknięciu na owe linki otworzą się linkowane nimi strony lub ilustracje. Niestety, ponieważ jej objętość jest około dwukrotnie wyższa niż objętość strony internetowej jakiej treść ona publikuje, ograniczenia pamięci na sporej liczbie darmowych serwerów jakie ja używam, NIE pozwalają aby ją na nich oferować (jeśli więc NIE załaduje się ona z niniejszego adresu, ponieważ NIE jest ona tu dostępna, wówczas należy kliknąć na któryś odmienny adres z Menu 3, poczym sprawdzić czy stamtąd juź się załaduje). Aby otworzyć ową broszurkę (lub/i załadować ją do własnego komputera), wystarczy albo kliknąć na następujący zielony link albo też z którejś totaliztycznej witryny otworzyć sobie plik nazywany tak jak w powyższym linku.
       Jeśli zaś czytelnik zechce też sprawdzić, czy jakaś inna totaliztyczna strona właśnie studiowana przez niego, też jest już dostępna w formie takiej PDF broszurki, wówczas powinien sprawdzić, czy wyszczególniona ona została w linkach z "części #B" strony o nazwie tekst_11.htm. Owe linki wskazują bowiem wszystkie totaliztyczne strony, które już zostały opublikowane jako takie broszurki z serii [11] w formacie PDF. Życzę przyjemnego czytania!


#L6. Copyrights © 2013 by Dr Jan Pająk:

       Copyrights © 2013 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta prezentuje idee które stanowią intelektualną własność jej autora. Dlatego jej treść podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność odkryć naukowych i wynalazków opisanych na tej stronie. Dlatego zastrzega sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei zaprezentowanej na niniejszej stronie (tj. jakiejkolwiek teorii, zasady, dedukcji, intepretacji, urządzenia, dowodu, itp.), powtarzająca osoba oddała pełny kredyt autorowi tej strony, poprzez wyraźne wyjaśnienie iż autorem danej idei jest Dr Jan Pająk, poprzez wskazanie internetowego adresu niniejszej strony pod którym idea ta i strona oryginalnie były opublikowane, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania tej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *


If you prefer to read English,
click on the flag below

(jeśli preferujesz czytanie po angielsku,
kliknij na poniższą flagę)

Data pierwszego opracowania niniejszej strony: marzec 2003 roku
Data najnowszego jej aktualizowania: 3 października 2013 roku
(Sprawdź w adresach z Menu 4 czy istnieje już nowsza aktualizacja)